,
Obserwuj
Małopolskie

Śmierć 14-latki w Andrychowie. Jest postępowanie dyscyplinarne wobec policjantów

oprac. Karolina Wiśniewska
2 min. czytania
05.12.2023 10:14
Wszczęto postępowanie dyscyplinarne wobec czterech policjantów z Andrychowa - informuje Komenda Wojewódzka Policji w Krakowie. Chodzi o śmierć 14-letniej Natalii, która przez kilka godzin czekała na pomoc przed sklepem w centrum miasta. Dziewczynka zmarła.
|
|
fot. Jakub Włodek / Agencja Wyborcza.pl

Postępowanie dyscyplinarne zostało wszczęte wskutek decyzji Komendanta Wojewódzkiego Policji w Krakowie, po przeprowadzonej kontroli.

Kontrola - jak czytamy w komunikacie - obejmowała m.in. analizę zabezpieczonych monitoringów, odtworzenie wszystkich rozmów telefonicznych prowadzonych w tej sprawie, materiały wytworzone przez policjantów ze zdarzenia, jak również prawidłowość wydawanych i realizowanych poleceń oraz proces podejmowania decyzji.

"Uchybienia proceduralne"

Policja przekonuje, że andrychowscy funkcjonariusze wykonali „szereg działań". Było to na przykład sprawdzenie szpitali, rozesłanie informacji do jednostek ościennych, kontakt z lokalnym przewoźnikiem autobusowym czy sporządzenie komunikatu prasowego na temat zaginięcia dziewczynki.

Dalej małopolska policja podaje jednak, że w trakcie kontroli zauważono, że "istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że doszło do uchybień proceduralnych". "W związku z tym, decyzją Komendanta Wojewódzkiego Policji w Krakowie wszczęto postępowanie dyscyplinarne wobec 4 andrychowskich policjantów" - czytamy w oświadczeniu.

Bolesna prawda o śmierci Natalii w Andrychowie. 'Nie jesteśmy mądrymi ludźmi'

O tym, że wszczęto wewnętrzną kontrolę dotyczącą działań funkcjonariuszy z Andrychowa, media informowały przed weekendem. Rzeczniczka Komendy Wojewódzkiej w Krakowie Katarzyna Cisło tłumaczyła wówczas, że są to jedynie "rutynowe" działania. Jednak relacje policjantów różniły się od tych, które przedstawiali znajomi rodziny 14-letniej Natalii.

Funkcjonariusze twierdzili, że informacje o zaginięciu 14-latki otrzymali "kilka godzin" po tym, jak ojciec Natalii ostatni raz kontaktował się z córką. Z kolei pani Anna (znajoma rodziny) w TVN24 twierdziła, że ojciec 14-latki pojechał na komisariat o godzinie 9 rano, żeby zgłosić zaginięcie córki i spędził tam trzy godziny. Jak przekazała, policja - mimo jego próśb - nie chciała zlokalizować telefonu 14-latki.

14-letnia Natalia spędziła przed sklepem w Andrychowie pięć godzin. Było zimno, padał śnieg. Jak podawały lokalne media, tylko jeden z mieszkańców zainteresował się jej losem. Próbował ją reanimować, wezwał pogotowie. Dziewczynki nie udało się jednak uratować. Gdy trafiła do Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Krakowie, była w stanie głębokiej hipotermii, temperatura jej ciała wynosiła 22 stopnie.