,
Obserwuj
Małopolskie

Zakonnica w ZUS. "Byłam przekonana, że jestem w ukrytej kamerze"

oprac. Karolina Wiśniewska
2 min. czytania
19.04.2024 11:18
Pacjenci z Krakowa wezwani na komisję do ZUS opowiadają portalowi o2.pl, co dzieje się w gabinecie lekarskim. Orzecznikiem jest tam zakonnica. "Kto miał do czynienia z ZUS-em w Krakowie, wie o tej pani" - komentuje jeden z rozmówców.
|
|
fot. FOT. Piotr Skórnicki / Agencja Wyborcza.pl / Zdjęcie ilustracyjne

Wszystko zaczęło się od zdjęcia, które na początku kwietnia w serwisie X udostępnił jeden z internautów. "Ta pani jest orzecznikiem ZUS. Świeckie państwo. Ręce mi opadły" - napisał, dołączając fotografię zakonnicy siedzącej za biurkiem w Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych, w oddziale krakowskim. Wpis po pewnym czasie usunął, ale screeny i tak "rozeszły się" po mediach społecznościowych.

Komentarze innych internautów były różne. Niektórzy podtrzymali oburzenie autora wpisu, inni stanęli w obronie siostry, podkreślając, że liczą się przede wszystkim kompetencje. "W Rybniku przyjmuje siostra zakonna - ginekolog. Dostać się do niej trudno, jest oblegana, bo jest fantastycznym specjalistą. Habit czy jego brak - nie ma różnicy, ważne są kwalifikacje i podejście do pacjenta" - stwierdziła Agnieszka Huf.

Zakonnica w ZUS-ie. Relacje pacjentów

Portal O2.pl opisał relacje osób, które trafiły do gabinetu siostry będącej orzecznikiem w krakowskim ZUS-ie. "Kiedy zobaczyłam zakonnicę, byłam przekonana, że jestem w ukrytej kamerze" - powiedziała jedna z pacjentek. Inni zwracali uwagę, że na ścianach gabinetu wisiały krzyże i obrazki świętych. Rozmówcy dziennikarki zgodnie opisywali, że zakonnica była niemiła i bagatelizowała ich problemy, takie jak np. bezsenność. "Usłyszałam, że siostra zna wiele osób, które nie śpią i że brak snu nie świadczy o tym, że nie można pracować" -

czytamy w relacji.

 

Taski i ASAP-y zmiatają pracowników na Pomorzu. Coraz częściej sięgają po L4. 'Niepokojąca tendencja'

"Kto miał do czynienia z ZUS-em w Krakowie, wie o tej pani" - zapewnia inny z pacjentów. "Twierdzi, że o orzeczniczce słyszał w recepcji u swojego psychiatry. Rejestratorka miała mu zdradzić, że temat zakonnicy często przewija się wśród pacjentów" - czytamy w O2.pl.

Jedna ze spraw - jak pisze dalej portal - skończyła się złożeniem oficjalnej skargi. Maria miała zwolnienie od psychiatry. Jak twierdziła, padła ofiarą mobbingu. Przekonywała, że u siostry nie znalazła zrozumienia. "Gdy dowiedziała się, że mam kolejną wizytę u psychiatry na dniach, zagroziła, że gdy tylko przedłużę zwolnienie, za dwa tygodnie wezwie mnie ponownie. Wychodząc z gabinetu zanosiłam się jak małe dziecko. Dziś myślę, że mobbingu doświadczyłam właśnie w jej gabinecie" - opowiadała dziennikarce Maria.

W sprawie, jak czytamy na portalu, zostało przeprowadzone postępowanie wyjaśniające. Skarga pani Marii została uznana za nieuzasadnioną i odrzucona.

"Siostra bardzo dobrze wywiązuje się ze swoich obowiązków, a pracodawca nie ma wobec niej żadnych zastrzeżeń" - mówi rzecznik ZUS Paweł Żebrowski, cytowany przez O2.pl. "Zapewnia nas, że nie ma żadnej wiedzy na temat skarg, które wpływałyby na siostrę zakonną ze strony pacjentów" - dodaje dziennikarka.