Kraków jak Emiraty Arabskie. Tu temperatury sięgają nawet 60 stopni
Akcja Ratunkowa dla Krakowa to oddolna inicjatywa mieszkańców i mieszkanek, powstała w odpowiedzi na pogłębiający się kryzys klimatyczno-ekologiczny. By udowodnić, do czego prowadzi betonowanie przestrzeni, aktywiści co jakiś czas spacerują po Krakowie wyposażeni w specjalne kamery termowizyjne.
"Zabójcza wyspa ciepła" w Krakowie. Aktywiści alarmują
Tym razem członkowie organizacji postanowili sprawdzić, jakie temperatury panują w miejscach w Krakowie, które są bardzo często użytkowane przez mieszkańców. Chodzi o przystanki komunikacji miejskiej i place zabaw.
- Okazuje się, że przestrzenie, które nie mają żadnego cienia w pobliżu, nagrzewają się nawet do 60 stopni Celsjusza. Tak jest na przykład na przystanku przy ulicy Pachońskiego - tam temperatury sięgają 50 stopni, a na placu zabaw w Parku Krowoderskim temperatura na otwartej przestrzeni to 60 stopni - wskazała dr Joanna Malita-Król w rozmowie z TOK FM.
Źródłem problemu, podkreśliła aktywistka, jest zmieniający się klimat i brak drzew. - Ostatnia fala upałów bardzo dobitnie pokazała, że miejska wyspa ciepła - pełna betonu, asfaltu, chodników, zabetonowanej przestrzeni - może być naprawdę zabójcza - stwierdziła.
Upały nie odpuszczają. Podpowiadamy, jak sobie radzić z falami gorąca
Członkowie Akcji Ratunkowej dla Krakowa mają nadzieję, że nie ujdzie to uwadze włodarzy miasta. - Nasze pomiary mają na celu uświadomić, jak bardzo nagrzewa się miasto i jak mocno wpływa na nasze zdrowie katastrofa klimatyczna, która już tu jest. Chcemy pokazać, jak bardzo potrzebujemy choćby drzew w mieście, a przede wszystkim kompleksowych działań władz, żeby chronić, zdrowie i życie, szczególnie tych osób, którzy są najmocniej narażone na zagrożenia, które płyną z upałów - mówiła dr Malita-Król.
"Gotowanie" dziecka w rozgrzanym aucie. "Płacz będzie coraz słabszy"
Jeszcze wyższe temperatury - nawet 70 stopni Celsjusza - panują w zamkniętym, pozostawionym na słońcu samochodzie. Policja, lekarze i ratownicy medyczni apelują, by w żadnym wypadku nie pozostawiać dzieci czy zwierząt w rozgrzanych pojazdach.
Bo - jak tłumaczył w TOK FM ratownik Ariel Szczotok - kończy się to po prostu "powolnym gotowaniem się" człowieka. I bardzo obrazowo wytłumaczył, jak wygląda ten proces.
- Zaobserwujemy, że w pierwszym etapie dziecko będzie się bardzo mocno pociło, będzie zdezorientowane, będzie płakało. Po chwili ten płacz będzie słabszy, nastąpi przyspieszenie i gwałtowne spłycenie oddechu. Dziecko będzie blade, sine, w konsekwencji przestanie oddychać - opisywał ratownik.
Mieszkańcy Łodzi uciekają przed upałem. 'Trudno oddychać w betonowym mieście'
Gdy dostrzeżemy dziecko lub zwierzę uwięzione w rozgrzanym samochodzie, nie wahajmy się wybić szyby. - Wybierzmy tę szybę, która nie jest bezpośrednio przy tej osobie, czyli tę po przeciwnej stronie. Jeżeli dziecko jest z tyłu, wybijmy szybę z przodu. Najłatwiej będzie uderzyć w prawy dolny róg - wtedy szyba ulegnie pęknięciu i opadnie - instruował Ariel Szczotok
We wtorek termometry w wielu miejscach w Polsce pokażą powyżej 30 stopni Celsjusza.
Posłuchaj:
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>