Pogrom na egzaminie sędziowskim? "Chcieli udowodnić, że mniej umiemy, bo uczyliśmy się za PiS"
Pogrom na egzaminie sędziowskim?
Egzamin pisemny z prawa karnego polegał na tym, że trzeba było wydać orzeczenie i je uzasadnić. Aplikanci sporządzali uzasadnienie na specjalnym formularzu. Sprawa, w której "orzekali", zawierała trzy zarzuty.
Dotyczyła naruszenia nietykalności i znieważenia obcokrajowców, kradzieży telefonu komórkowego oraz niezatrzymania do kontroli przez sprawcę oddalającego się z miejsca zdarzenia pojazdem - pomimo sygnałów dawanych przez jadących za nim policjantów. W drugim dniu było prawo cywilne i tu też trzeba było sporządzić orzeczenie wraz z uzasadnieniem. Sprawa dotyczyła stwierdzenia nabycia własności nieruchomości przez zasiedzenie.
Osoby, które zdawały egzamin, z którymi rozmawiamy, nie chcą mówić pod nazwiskiem. Przekonują, że kazus karny, który trzeba było rozwiązać, był wyjątkowo trudny i podchwytliwy, dlatego część kandydatów na nim "poległa". - Mamy poczucie, że ktoś chciał może nam udowodnić, że niewiele umiemy, bo uczyliśmy się w Krajowej Szkole za czasów PiS. No, ale to nie powinno mieć znaczenia - mówi jeden ze zdających. Jego koleżanka dodaje: "W ocenie części doświadczonych prawników, zadanie było niewłaściwie sformułowane i stąd problemy".
Chodzi o zmianę kwalifikacji prawnej czynu, która wchodziła w grę. Teraz na ustnym odpadają kolejne osoby, także będzie "pogrom". O zastrzeżeniach zdających pisał też portal prawo.pl. Słowa "pogrom" - w odniesieniu do egzaminu - użyła też w mediach społecznościowych szefowa upolitycznionej KRS, Dagmara Pawełczyk-Woicka.
'Widzę trzy przyczyny'
Dlaczego aż 47 kandydatów nie zdało części pisemnej karnej? - Widzę trzy możliwe przyczyny. Po pierwsze, poziom kształcenia w ostatnich latach spadł i niestety ma to przełożenie na wyniki egzaminu. Druga przyczyna - pytania były zbyt trudne i trzecia - komisja była zbyt surowa. Natomiast absolutnie nie chcę tego w tej chwili przesądzać. Przyjrzymy się temu, przeprowadzimy analizy po zakończeniu egzaminów - mówi Waldemar Żurek, wicedyrektor KSSiP. Egzamin ustny trwa do czwartku.
Pytania egzaminacyjne są przygotowywane przez zespół ekspertów powołanych przez ministra sprawiedliwości. To minister powołał również skład komisji egzaminacyjnej - jest w niej m.in. po czworo doświadczonych sędziów z zakresu prawa karnego i prawa cywilnego. Każda praca pisemna była sprawdzana przez dwie osoby z komisji - najpierw czytał ją jeden egzaminator, wystawiał odpowiednią liczbę punktów, potem czytał drugi i dawał swoją punktację. Na koniec wyciągano z tych punktów średnią i w ten sposób ustalono, kto może przystąpić do części ustnej, a kto nie.
Do części ustnej nie zostały dopuszczone osoby, które pracę pisemną napisały na mniej niż 30 proc. punktów. Jak czytamy na stronie KSSiP, warunkiem zdania egzaminu sędziowskiego w całości jest natomiast uzyskanie co najmniej 60 proc. możliwych do zdobycia punktów zarówno z części pisemnej, jak i ustnej egzaminu, lecz nie mniej niż 50 proc. każdej dziedziny w części ustnej.
Będzie analiza
Sprawie - już po zakończeniu egzaminów - ma się przyjrzeć Ministerstwo Sprawiedliwości, którego przedstawiciel jest w składzie komisji egzaminacyjnej. Swoją analizę zapowiada też stowarzyszenie sędziowskie "Votum" - stowarzyszenie absolwentów i aplikantów KSSiP.
- Do naszego stowarzyszenia dochodzą sygnały, które w szczególności dotyczą części pisemnej egzaminu. Osoby, które się z nami kontaktują, wskazują, że akta przygotowane na egzamin pisemny, były bardzo obszerne i że była to przede wszystkim walka z czasem. Drugą kwestią jest przebieg ezaminu ustnego. Mamy sygnały, że atmosfera na nim jest niewłaściwa, że niewłaściwe jest podejście części osób z komisji do osób zdających. Ale to są sygnały, których nie jesteśmy w stanie potwierdzić. W każdym razie, po zakończeniu egzaminu będziemy chcieli go przeanalizować - mówi sędzia Aleksandra Siniecka-Kotula z Gdańska, wiceprezes Stowarzyszenia "Votum".
Nasza rozmówczyni dodaje, że stowarzyszenie będzie chciało zaproponować ministerstwu kilka zmian w zakresie egzaminu sędziowskiego. - Mamy kilka pomysłów, jak zobiektywizować kryteria oceny aplikantów, by nie miało znaczenia, za czasów jakiego ministra podchodzą do egzaminu. Wydaje nam się, że dobrze byłoby, by skład komisji egzaminacyjnej czy zespołu układającego zagadnienia na egzamin, był kadencyjny. Po drugie, zależałoby nam na tym, by nie ograniczać możliwości podejścia do egzaminu tylko do dwóch razy - tylko wprowadzić możliwość podejścia do egzaminu także po raz trzeci czy czwarty, być może za jakąś opłatą - mówi pani sędzia w rozmowie z TOK FM. "Votum" proponuje też, by części ustnej egzaminu przyglądał sie obserwator albo, aby przebieg egzaminu był nagrywany. - Myślę, że to dobre rozwiązanie zarówno z punktu widzenia osób zdających, jak również - komisji egzaminacyjnej, by nikt nie był niesprawiedliwie pomawiany np. o niewłaściwe podejście, kiedy intencje członków komisji są dobre - dodaje Siniecka-Kotula.
Egzamin sędziowski to jedno, ale w Krajowej Szkole Sądownictwa i Prokuratury w Krakowie trwa też egzamin prokuratorski. Pierwotnie przystąpiło do niego 160 osób - do części ustnej dopuszczono 126 zdających. Część ustna egzaminu prokuratorskiego trwa od 10 do 19 marca.