Co trzeci dwulatek w Polsce bawi się smartfonem. "To nie pozostaje bez echa"
W Polsce smartfonami bawi się nawet co trzeci dwulatek - tak wynika z badań. To sprzeczne z zaleceniami Światowej Organizacji Zdrowia, według których, dzieci do drugiego roku życia w ogóle nie powinny zerkać w ekrany smartfonów czy tabletów , a od trzeciego roku życia - tylko sporadycznie .
Z tego artykułu dowiesz się:
- Ile czasu przed ekranami smarfonów i tabletów spędzają dzieci w Polsce;
- Jak rodzic powinien radzić sobie z tym problemem;
- Dlaczego to szkodliwe, szczególnie dla najmłodszych.
Dr Magdalena Rowicka pracuje w Instytucie Psychologii Akademii Pedagogiki Specjalnej im. Marii Grzegorzewskiej w Warszawie. Od kilku lat bada, ile czasu przed ekranami takich urządzeń jak tablet czy telefon, spędzają małe dzieci. Tym razem - w ramach badania pod hasłem "Brzdąc w sieci" - zajęła się dziećmi w wieku przedszkolnym, od 3 do 6 lat. - Moje wcześniejsze badania, czyli "Brzdąc 1.0" i "Brzdąc 2.0" pokazały że jedna trzecia dzieci korzysta z urządzeń ekranowych jeszcze przed ukończeniem drugiego roku życia. Te niezgodne z rekomendacjami Światowej Organizacji Zdrowia i towarzystw pediatrycznych. Tak małe dzieci w ogóle nie powinny patrzeć w ekrany takich urządzeń. A, jak wynika z badań, korzystają w sposób bierny - w dużej mierze w samotności bez obecności rodzica, często tuż przed snem - mówi nasza rozmówczyni. Dzieci starsze, w wieku 3-6 lat - co widać w wynikach badań - siedzą przed ekranami średnio nawet dwie godziny dziennie, choć dopuszczalny przez WHO czas to tylko jedna godzina. - To więcej niż jeszcze kilka lat temu, widzimy, że ten czas się wydłuża - mówi nasza rozmówczyni.
W ostatnich badaniach dr Rowickiej zatytułowanych "Brzdąc 3.0" chodziło o odpowiedź na pytanie, co powoduje, że rodzice pozwalają na korzystanie z urządzeń ekranowych, pomimo, że nie jest to zgodne z rekomendacjami specjalistów. - Czy to, że przedszkolak patrzy w ekran dwie godziny dziennie, jest niepokojące? Diabeł, jak zwykle, tkwi w szczegółach. Bo część rodziców powie, że dzieci korzystają z programów edukacyjnych. Ok, ale myślę, że należałoby się zastanowić, czy na pewno nie ma lepszych sposobów na edukację i wychowanie naszego malucha, a z drugie strony - wiele programów nazywanych "edukacyjnymi" wcale takimi nie jest. Jednocześnie jednak przyznaję, że wiele badań pokazuje, że programy edukacyjne mogą wesprzeć rozwój dzieci, w tym choćby rozwój językowy - mówi gościni TOK FM.
Dodaje też, że z badań wynika, że dzieci siedzą w telefonach czy tabletach wcale nie w ramach nauki. Najdłuższy czas korzystania z urządzeń to oglądanie bajek. - Niejednokrotnie takich, których rodzic w ogóle nie zna, a które niekoniecznie są przeznaczone dla tak małych dzieci. Bo może się w nich pojawiać przemoc, wyśmiewanie się z przyjaciela czy inne zachowania, których rodzic nie pochwala - mówi gościni TOK FM.
Dlaczego rodzice na to pozwalają?
Powodów jest kilka. Rodzice często szukają sposobów na poradzenie sobie z własnym stresem - sami siedzą w telefonach, scrollując i dając "lajki", a dziecko patrzy i w ten sposób też się uczy i modeluje swoje zachowania. Jednocześnie dają dziecku telefon np. w przychodni czekając na lekarza, by jakoś zapełnić nudę; albo w sytuacji, gdy gotują obiad albo robią coś innego i nie mają czasu zająć się synem czy córką. Dzieje się tak też wtedy, gdy rodzic jest zdenerwowany i chce się wyciszyć, a w domu jest dziecko - wtedy "sposobem" na zagospodarowanie mu czasu bywa włączenie kreskówek w telefonie czy na tablecie. - Tego typu decyzje sprzyjają tzw. problemowemu korzystaniu z tych urządzeń przez dzieci. To nie pozostaje bez echa - konsekwencje dla rozwoju emocjonalnego i poznawczego dziecka, które nadmiernie korzysta z telefonu, mogą być poważne - mówi dr Magdaena Rowicka. Nadużywanie urządzeń ekranowych we wczesnym dzieciństwie może prowadzić nawet do uzależnienia.
Jak dodaje, pierwsze symptomy, które prowadzą do negatywnych konsekwencji, to zaburzona uwaga, problemy ze skupieniem czy z uczeniem się, zaburzenia w emocjach. - Może się też pojawić brak umiejętności takiego prawidłowego, adaptacyjnego sposobu radzenia sobie w różnych sytuacjach, no to jest cały szereg negatywnych konsekwencji i to na pewno utrudnia funkcjonowanie i rozwój - mówi nasza rozmówczyni.
- Często jest też tak, że jeśli rodzice na co dzień wykorzystują telefon do uspokojenia dziecka czy jako sposób na nudę, no to dziecko po prostu się nauczyło, że to jest bardzo ciekawe. Coś na tym ekranie skacze, przewija się, coś się dzieje, coś jest śmiesznego, są jakieś dźwięki, kolorowo, więc maluch jest zadowolony. No i teraz, jeżeli my tę nagrodę czy tę atrakcję zabieramy, to nie dziwmy się, że będą takie reakcje jak np. płacz, histeria czy tupanie nogami. Bo dziecko się tego nauczyło - mówi pani doktor.
Co z tym zrobić?
Nie chodzi o to, by przedszkolakom w ogóle zabrać telefony czy tablety. - To, czego powinniśmy uczyć nasze dzieci, to to, że w sytuacjach trudnych można sobie radzić w rożny sposób - czy to z emocjami, czy to ze stresem, czy z nudą. Dzieci warto wyposażyć w pewien wachlarz różnych sposobów, tak by nie zawsze rozwiązaniem każdego kryzysu była bajka w telefonie. Możemy mieć ze sobą kredki i zaproponować rysowanie, może to by jakaś gra, może to być zabawa na dywanie albo np. wspólne czytanie książeczki - podpowiada dr Magdalena Rowicka.
Radzi też, że sytuacji, gdy chcemy by dziecko np. rozwiązało na telefonie czy tablecie jakieś zadanie edukacyjne, najlepiej, abyśmy to robili razem z nim - tak, aby móc o tym, co robimy wspólnie porozmawiać, zinterpretować polecenie zadania, pochwalić dziecko, że sobie radzi z określonym wyzwaniem. - I zawsze warto pamiętać, że jeśli my sami sytuacji trudnej uciekamy do telefonu, to może to oznaczać, że nasza relacja z dzieckiem będzie dużo uboższa. Bo nie będziemy zwracali uwagi na jego emocjonalność, na jego różne miny, na jego potrzeby. W związku z czym dziecko jeszcze bardziej pogłębi swoją negatywną emocjonalność - tłumaczy badaczka. - Jeśli dziecko będzie widziało, że że my siedzimy w tym telefonie, albo że się uśmiechamy do tego telefonu niemal non stop, to będzie również chciało nas naśladować - tłumaczy w TOK FM dr Rowicka.
Posłuchaj podcastu!