Został zatrzymany na proteście przed domem Kaczyńskiego. Sąd przyznał mu 10 tysięcy złotych zadośćuczynienia
Chodzi o wydarzenia z października 2020 roku i protest, jaki odbył się wtedy przed domem prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego na warszawskim Żoliborzu. Wszystko działo się tuż po tym, jak Trybunał Konstytucyjny Julii Przyłębskiej wydał orzeczenie w sprawie zakazu aborcji w Polsce. Na czele protestujących szło wówczas kilka osób z banerem, na którym widniał napis: "Wypier...ć". Jedną z osób trzymających ten baner był aktywista Lotnej Brygady Opozycji Arkadiusz Szczurek.
Policja użyła wobec protestujących gazu łzawiącego, część osób zatrzymała. Wśród nich znalazł się właśnie Szczurek. Usłyszał zarzut udziału w zbiegowisku. Na komisariacie spędził w sumie kilkanaście godzin.
"Policja działała na polityczne zlecenie"
Sąd Okręgowy w Warszawie, który zajmował się wnioskiem o zadośćuczynienie, nie miał wątpliwości, że do zatrzymania mężczyzny w ogóle nie powinno dojść. - To, co mnie wzruszyło w przedstawianym przez sąd ustnym uzasadnieniu, to fakt, że sąd wyraźnie powiedział, że policja działała na polityczne zlecenie. Że właśnie z tego powodu tłumiła pokojowy protest, chcąc wywołać tym samym efekt mrożący w społeczeństwie. Tak, by innym osobom nie przyszło do głowy protestować przeciwko jakimkolwiek działaniom władzy i władzę krytykować - mówi pełnomocniczka Arkadiusza Szczurka, mecenas Agata Bzdyń.
Sąd przyznał Szczurkowi 10 tysięcy złotych zadośćuczynienia za doznane krzywdy. - Sąd uznał, że nie jest to kwota wygórowana z uwagi na okoliczności sprawy: użycie gazu łzawiącego bez potrzeby, nieudzielenie pomocy w zmyciu gazu, trzymanie w radiowozie od godz. 1:10 do 6 rano w kajdankach i łączny czas zatrzymania, który wyniósł ponad 14 godzin - wylicza mecenas Bzdyń. - Sąd podkreślił, że nie może być zgody na odbieranie obywatelom zagwarantowanych w konstytucji ich praw - wskazuje dalej prawniczka.
Wyrok jest nieprawomocny. Kilka tygodni wcześniej sąd przyznał też zadośćuczynienie Babci Kasi - chodziło o udział w proteście i zatrzymanie z 21 kwietnia 2021 roku. Z kolei kilka dni wcześniej (w poniedziałek) również Sąd Okręgowy w Warszawie przyznał Arkadiuszowi Szczurkowi 4 tysiące złotych zadośćuczynienia w związku z jego zatrzymaniem w lipcu 2021 roku. Wtedy aktywista wspiął się na pomnik smoleński znajdujący się na placu Piłsudskiego, trzymając w ręku flagę Unii Europejskiej.