"Pachnie po prostu jak fajny człowiek". Stworzyła perfumy o zapachu warszawskiego Śródmieścia
Wielu przyjezdnych żartuje, że centrum Warszawy pachnie spalinami i kebabem. Okazuje się jednak, że wśród tych - niekoniecznie przyjemnych - zapachów kryją się także całkiem miłe nuty. Zresztą zapach Śródmieścia - ujęty przez Katarzynę Kochańską w perfumach Varshava - nie tylko oddaje teraźniejszą energię tej dzielnicy, ale także próbuje połączyć przeszłość i przyszłość miasta.
Jak zatem pachnie Śródmieście? - Według mnie pachnie tak, jak prawdziwi warszawiacy i tak, jak pachnie historia miasta, i jego plany, czyli bardzo spójnie - mówi nam Kochańska. - Okazało się, że Warszawa ułatwiła mi niesamowicie zadanie. Zastanawiałam się długo, jak połączyć te nuty. Co zrobić, żeby ująć przeszłość i tę energię, która teraz pulsuje w mieście i to, co będzie w przyszłości. Obawiałam się, że to mogą być trzy zupełnie inne warstwy. A jednak zupełnie nie musiałam się bać! Niesamowita spójność tego miasta wynika z tego, że już w przeszłości ludzie mieli tę samą energię, która jest teraz - opowiada artystka.
I właśnie tę energię mieszkańców oddają w perfumach Varshava wetiweria, pieprz i kardamon.
- Mieszkańcy Warszawy są też niesamowicie otwarci i przyjmują innych z szeroko otwartymi ramionami - dodaje autorka perfum. - To, co udało mi się zauważyć, to właśnie między innymi wielka otwartość i na mieszkańców mniejszych miast, i na obcokrajowców - dodaje. Tę otwartość mają odzwierciedlać paczuli i pomarańcza.
Śródmieście jak 'fajny człowiek'
Perfumy powstawały przez ponad rok. Katarzyna Kochańska dokładnie obserwowała miasto, a po Śródmieściu przeszła wiele kilometrów. - Chodziłam tak dużo, że aż zdarłam do zera buty! - śmieje się. - Zależało mi bardzo na tym, żeby zapach był dla każdego, niezależnie od jego stanu posiadania, wykształcenia czy od przygotowania do odbioru sztuki. Żeby każdy mógł odbierać ten zapach ponad podziałami - opowiada.
Pytana, czy Śródmieście pachnie raczej kobietą, czy mężczyzną - Kochańska podaje, że "nie myślała o tym z takiej perspektywy". - Pierwsi odbiorcy stwierdzili, że zapach jest bardzo energetyczny, żywiołowy i otwarty, a jednocześnie ciepły. Ja bym powiedziała, że tak pachnie supernowoczesny mężczyzna, który nie boi się pokazywania uczuć albo supernowoczesna kobieta, która ma uczucia, ale też nie boi się iść do przodu i wykorzystywać swoich talentów. Tak naprawdę płeć nie jest ważna, musi to być po prostu fajny człowiek - mówi artystka.
Taki zapach wcale nie jest łatwo stworzyć. - Na pewno nie leżałam i nie pachniałam - śmieje się Kochańska. - Praca była długa. Musiałam przede wszystkim dokładnie poznać historię Warszawy. Oczytać się w tym temacie, wniknąć w niego. Gdy tylko zaczęła się wiosna, to zaczęłam chodzić. Chodziłam wiosną, latem, dniem, nocą. Bardzo chciałam poznać tę energię od każdej strony, bo na przykład lipy nocą pachną mocniej, w dzień - mniej, po deszczu - jeszcze inaczej - opowiada nasza rozmówczyni.
- Ziemia, która otwiera się przedwiośniem, pachnie zupełnie w inny sposób niż ziemia rozgrzana słońcem w lecie. Wwąchiwałam się też w liście, kwiaty, niektóre liście gniotłam, ale tylko te, które opadły. Najgorsza była praca na koniec: jak już zebrałam wiedzę, to zaczęłam zbierać rośliny, destylować je. Czasami to są kilogramy roślin, by zdobyć kilka kropli olejków eterycznych. To są także podrapane i bywa, że poparzone ręce. Więc jeśli ktoś myśli, że praca z zapachami jest lekka i eteryczna, to niestety muszę rozczarować - stwierdza.
Będą zapachy innych dzielnic?
Katarzyna Kochańska od wielu lat jest specjalistką od zapachów. Wykładała aromaterapię na uniwersytetach w całej Polsce. O tym, czy stworzy zapachy innych dzielnic, mówi dość enigmatycznie. - Kto wie, może jeszcze stworzę taką kompletną Warszawę? To byłoby wyzwanie! - dodaje.
Zapach Śródmieścia będzie można poznać już niedługo w Muzeum Warszawy. Prezentowany będzie w specjalnym flakonie stworzonym właśnie dla tych perfum przez rzeźbiarza Piotra Michnikowskiego. Flakon to odwrócona mapa Śródmieścia. - Jest tam siatka ulic, jest Wisła na granicy dzielnicy i ma nietypowy, powycinany kształt - opisuje Kochańska.