,
Obserwuj
Mazowieckie

Nocna prohibicja też w Warszawie? Aktywiści zbierają podpisy. "Łatwiej kupić alkohol niż pieczywo"

Cezary Jaszczyk
3 min. czytania
19.05.2023 08:42
Aktywiści z Miasto Jest Nasze i Porozumienia dla Pragi chcą, by Warszawa poszła śladem Krakowa i wprowadziła nocny zakaz sprzedaży alkoholu. Rozpoczęli zbiórkę podpisów o konsultacje społeczne w tej sprawie.
|
|
fot. Adam Stępień / Agencja Wyborcza.pl

Krakowscy radni zdecydowali o wprowadzeniu nocnej prohibicji na terenie całego miasta. Od 1 lipca sklepy nie będą mogły sprzedawać alkoholu między północną a 5.30 rano. O podobne rozwiązania apelują w Warszawie aktywiści ze stowarzyszeń Miasto Jest Nasze i Porozumienie dla Pragi. Domagają się tego już od dawna - próby wprowadzenia nocnej prohibicji podjęli już we wrześniu ubiegłego roku.

Przygotowali petycję, którą na początku roku rada miasta odrzuciła. Starania zbiegły się w czasie z publikacją statystyk, z których wynika, że w stolicy pije się aż o 40 procent więcej alkoholu niż w innych polskich miastach. Jednocześnie cały czas rośnie liczba punktów sprzedaży alkoholu.

- W Warszawie jest ich blisko 3000. Dla porównania, to aż sześć razy więcej niż w całej Szwecji. (...) To brzmi komicznie, ale dochodzi do takich sytuacji, że w Warszawie, w niektórych miejscach, łatwiej jest kupić alkohol niż na przykład świeże pieczywo. Do tego powinniśmy jeszcze dodać, że Rada Warszawy konsekwentnie, rok do roku, zwiększa liczbę możliwych punktów sprzedaży - mówił nam wówczas Krzysztof Michalski z Porozumienia dla Pragi.

W reakcji na głosowanie w Radzie Miasta Krakowa, warszawscy aktywiści postanowili przypomnieć o swoich postulatach. Stąd pomysł rozpoczęcia zbiórki podpisów w sprawie zorganizowania konsultacji społecznych w sprawie nocnego zakazu sprzedaży alkoholu. Aktywiści chcą, by ten obowiązywał w sklepach i na stacjach benzynowych między godziną 22 a 6. Zakup i spożywanie alkoholu byłoby nadal możliwe w lokalach gastronomicznych, barach i klubach. Domagają się też ograniczenia liczby punktów sprzedaży alkoholu. By miejskie konsultacje stały się faktem, potrzeba co najmniej 1000 podpisów mieszkańców.

"Włodarze Warszawy nie poszli drogą innych dużych miast w Polsce, takich jak: Wrocław, Kraków, Katowice, Olsztyn czy gmin wokół Warszawy, uznając, że biznes jest najważniejszy. Nie poddajemy się. Chcemy skłonić władze miasta do podjęcia dialogu z mieszkańcami i mieszkankami. Możemy to zrobić poprzez miejskie konsultacje społeczne. Potrzebujemy poparcia minimum 1000 dorosłych mieszkańców i mieszkanek Warszawy pod wnioskiem o ich przeprowadzenie" - piszą aktywiści w swoich mediach społecznościowych.

Badania i statystyki

Argumentując swoje postulaty, aktywiści przytaczają policyjne statystyki z miast, w których wprowadzono podobne zakazy. Powołują się na przykład na Olsztyn, gdzie liczba przestępstw i hospitalizacji - po spożyciu alkoholu - miała spaść nawet o 47 procent.

"Po północy alkohol kupują przede wszystkim ludzie już pijani, którzy wszczynają burdy i awantury. Zgodnie ze starym przysłowiem: gdy człowiek wypije setkę wódki, budzi się w nim drugi człowiek, który chce wypić kolejną setkę" - czytamy we wpisie Miasto Jest Nasze.

Podobne dane przytaczają eksperci. - Rozesłaliśmy ankiety do gmin, które zdecydowały się na wprowadzenie takich regulacji. Tak samo do działających tam jednostek policji. Ponad 90 procent ankietowanych odpowiedziało, że są zadowoleni z tych przepisów. (...) Mówiąc wprost, policja rzadziej wyrusza w teren, by uspokajać pijanych klientów - mówiła w TOK FM wicedyrektorka Krajowego Centrum Przeciw Uzależnieniom Katarzyna Łukowska.