"Jest aż trudne do uwierzenia, co się stało". Doszli do porozumienia w sprawie ważnego projektu
Przygotowany przez rząd projekt ustawy o świadczeniu wspierającym od początku budzi ogromne emocje. Z jednej strony część środowiska osób z niepełnosprawnościami go popiera, bo - jak mówią - da choć niewielką szansę na niezależne życie. Z drugiej strony inni zgłaszają do projektu mnóstwo zastrzeżeń. Główne dotyczą zaproponowanej przez rządzących skali, na podstawie której ma być oceniana niezależność czy samodzielność osób z niepełnosprawnością.
Świadczenie wspierające ma wynosić od 50 do 200 procent renty socjalnej - w zależności od potrzeby wsparcia dla konkretnej osoby. Chodzi o kwoty od 794,22 zł do 3176,88 zł brutto. O wszystkim mają decydować wojewódzkie zespoły do spraw orzekania o niepełnosprawności. Zespół - na podstawie wspomnianej skali - ma oceniać poziom funkcjonowania danej osoby, radzenia sobie w życiu.
Projekt został już przegłosowany przez Sejm. Środowisko już na tym etapie chciało zgłosić swoje uwagi, ale społeczności nie zostali wysłuchani. Nie wpuszczono ich nawet na posiedzenie komisji, musieli siedzieć w salce dwa piętra wyżej i oglądać obrady na ekranach swoich laptopów.
Jest porozumienie
Mimo podziałów i bardzo różnych zdań na temat rządowego projektu, przedstawiciele osób z niepełnosprawnościami, ich rodziców, opiekunów i społeczników spotkali się w Warszawie i doszli do porozumienia. Wypracowano poprawki do przegłosowania w Senacie - senatorowie już je dostali. Pracowali nad nimi m.in. przedstawiciele Inicjatywy Nasz Rzecznik, Protestu 2119 (organizatorzy protestów przed kancelarią prezydenta), Polskiego Forum Osób z Niepełnosprawnościami i Polskiego Stowarzyszenia na rzecz Osób z Niepełnosprawnością Intelektualną.
- Jest aż trudne do uwierzenia to, co się stało, że doszliśmy do tej zgody, do wspólnych rozmów i wspólnego stanowiska. Bo na początku, po opublikowaniu projektu przez rząd, głosy były naprawdę bardzo, bardzo różne. Dlatego to, że się dogadaliśmy, to wielki nasz sukces - mówi Roman Szacki z inicjatywy 'Godność i wsparcie drogą i nadzieją'. Jednocześnie dodaje, że samo procedowanie tego projektu było koszmarne - bez konsultacji społecznych, bez wysłuchania głosu środowiska.
Jakie poprawki zgłaszają osoby z niepełnosprawnością? Najważniejsza z nich dotyczy progu punktowego, od którego ma się należeć świadczenie wspierające. Ministerstwo przewidziało, że w 100-punktowej skali, wsparcie miałoby przysługiwać od 70 punktów przyznanych danej osobie z niepełnosprawnością po ocenie jej zdolności do niezależnego czy w miarę samodzielnego życia. W poprawce zapisano, by próg ten wynosił nie 70, ale 50 punktów.
- Żeby dostać te 70 punktów, czyli najniższe z przewidzianych świadczeń, trzeba byłoby spełnić tak wyśrubowane kryteria, że to świadczenie trafiłoby do bardzo niewielu osób - mówi Anna Duniewicz z Inicjatywy Nasz Rzecznik (ściśle współpracującej z RPO). - Zależy nam również na bardziej równomiernym procentowym podzieleniu tych sześciu progów, według skali. Chodzi o bardziej racjonalne poziomy progów punktowych uprawniających do określonej wysokości świadczenia. Dodatkowo postulujemy, by świadczenie wspierające było oparte na wynagrodzeniu minimalnym, a nie w odniesieniu do renty socjalnej. Bo pensja minimalna jest regularnie waloryzowana, a dzięki temu waloryzowane byłoby również świadczenie wspierające - tłumaczy nasza rozmówczyni.
Działacze chcą też m.in., by urzędnik - jeśli jest taka potrzeba - miał obowiązek przyjścia do miejsca pobytu osoby z niepełnosprawnością, by pomóc jej wypełnić i złożyć wniosek. W rządowym projekcie mowa była wyłącznie o składaniu wniosków drogą elektroniczną. - Wiele osób z niepełnosprawnościami i osób je wspierających, szczególnie zaawansowanych wiekiem, jest wykluczonych cyfrowo, również z powodu ubóstwa i obiektywnych barier w posługiwaniu się nowoczesnymi technologiami - podkreślają nasi rozmówcy.
- Robimy, co możemy, by ratować osoby z niepełnosprawnościami i osoby je wspierające przed skutkami zmian, które mogą być dla nich bardzo niekorzystne. A już na wstępnym etapie zostały przez rząd odtrąbione jako sukces. Także uparcie dążymy do tego, by zabezpieczyć jak najszersze potrzeby osób z niepełnosprawnościami. Wszyscy musimy mieć poczucie bezpieczeństwa, dlatego prosimy też o okres przejściowy - tłumaczy Anna Duniewicz.
''Popłakała się, bo nie może wejść'. Twierdza Kłodzko zabrania wstępu osobom w spektrum autyzmu
- Liczymy, że debata w Senacie pozwoli jeszcze raz przyjrzeć się tej ustawie, włącznie z naszymi poprawkami. Tak naprawdę wielkim zagrożeniem była i nadal jest ta skala. Kluczowe dla nas jest, by skala znalazła się w ustawie, a nie w rozporządzeniu - podaje Romasz Szacki.
Rozmówcy TOK FM podkreślają, że najważniejsze jest jedno - by przy pracach nad tego typu projektami jak ustawa o świadczeniu wspierającym mogło - efektywnie - uczestniczyć środowisko osób z niepełnosprawnościami, a tak nie było. - Życzymy sobie wszyscy, żeby sprawy tej wagi, jak ustawa o świadczeniu wspierającym, były procedowane przy realnych konsultacjach społecznych. By nie było sytuacji, że strona społeczna widzi zamknięte drzwi - podsumowuje Anna Duniewicz. Senatorowie zajmą się poprawkami prawdopodobnie w trakcie posiedzenia w przyszłym tygodniu.