,
Obserwuj
Mazowieckie

Warszawa chce powiększyć strefę bez starych aut na kolejne dzielnice. "Będzie nas gonił kalendarz wyborczy"

Krzysztof Horwat
4 min. czytania
27.06.2023 09:25
Warszawa chce, żeby Strefa Czystego Transportu była większa niż ta proponowana jeszcze kilka miesięcy temu. Ratusz właśnie zakończył konsultacje w tej sprawie. Jak wynika z badań urzędu, utworzenie obszaru z zakazem wjazdu dla najstarszych samochodów spalinowych popiera niemal 70 proc. mieszkańców. Część warszawiaków postuluje objęcie strefą nawet całego miasta.
|
|
fot. Dawid Żuchowicz / Agencja Wyborcza.pl

Według planu ratusza Strefa Czystego Transportu miałaby zacząć działać od lipca 2024 roku. Początkowo nie mogłyby do niej wjechać auta z silnikami benzynowymi - starsze niż 27 lat i dieslowskimi - powyżej 18 lat. Kolejne zakazy będą wprowadzane co dwa lata - aż do 2032 roku. Urzędnicy początkowo proponowali objęcie strefą 7 proc. obszaru miasta: niemal całe Śródmieście, ponad połowę Woli, część Ochoty, Pragi Północ i Pragi Południe.

Po konsultacjach urzędnicy doszli do wniosku, że mogą pozwolić sobie na więcej. Z badań przeprowadzonych na zlecenie ratusza wynika, że wprowadzenie SCT popiera niemal 70 proc. mieszkańców. Aż 46 proc. jest za powiększeniem strefy względem wyjściowej propozycji, w tym 26 proc. chce objęcia strefą całego miasta.

- Zastanawiamy się nad tym, żeby powiększyć strefę - mówi dyrektor Biura Zarządzania Ruchem Drogowym Tamas Dombi. - Pomoże to w osiągnięciu na większym obszarze skutków zdrowotnych, poprawi jakość powietrza. Zastanawiamy się nad tym, żeby powiększyć obszar na kolejne kilka dzielnic, natomiast szczegóły są obecnie opracowywane i podlegają analizom specjalistów, z którymi współpracujemy - dodaje.

Konsultacje trwały 3 miesiące. Wpłynęło ponad 3 tys. uwag. Miasto wykorzysta je do stworzenia ostatecznego projektu uchwały, którą przedstawi radnym. Znajdą się w nim m.in. propozycje wyłączenia spod zakazu niektórych pojazdów i grup mieszkańców, w tym seniorów. - Mamy taki przykład z Krakowa, gdzie w tamtejszej uchwale osoby powyżej 70. roku życia nie muszą wymieniać samochodu, dopóki jest on ich własnością - wyjaśnia Dombi.

Aktywiści: im szybciej, tym lepiej

Miasto twierdzi, że analiza nowego wariantu zajmie urzędnikom kolejne dwa miesiące. Na konkrety czekają aktywiści, którzy domagają się jak najszybszego utworzenia strefy. - Cieszy mnie, że są kroki w kierunku powiększenia strefy, bo pierwotna propozycja przyniosłaby zbyt małe efekty - mówi Nina Bąk z Clean Cities Campaign. Liczy na to, że strefa będzie przynajmniej dwa razy większa i że harmonogram się nie zmieni. - Nie możemy sobie pozwolić na odraczanie wdrożenia tej strefy, i tak robimy to późno - dodaje Bąk.

Ekspertka powołuje się na badania Institute for Global Health z Barcelony. - Gdybyśmy obniżyli poziom stężenia dwutlenku azotu w powietrzu do poziomu rekomendowanego przez WHO, każdego roku tylko w Warszawie moglibyśmy uniknąć 743 niepotrzebnych zgonów - mówi. - Już ponad 320 miast w Europie wdrożyło SCT, do 2025 roku planuje ją wprowadzić 500 miast, więc jeśli my tego nie zrobimy, to zaleją nas stare diesle i będą nas truć jeszcze bardziej - dodaje.

Agnieszka Krzyżak-Pitura z fundacji Rodzic w mieście przekonuje, że strefa powinna objąć cały teren Warszawy. - Te czujniki, które Warszawa posiada, pokazują, że na przykład aleja Niepodległości potrafi mieć takie stężenie dwutlenku azotu, które przekracza normy 1300 razy - mówi. - Jeżeli dla Warszawy priorytetem jest zdrowie mieszkańców, to nie ma żadnego racjonalnego powodu, żeby dzielić mieszkańców na tych, którzy mieszkają w centrum miasta i tych, którzy mają mieszkania dalej od centrum - dodaje.

Magdalena Zając z ruchu Rodzice dla klimatu mało konkretne deklaracje miasta przyjmuje ze smutkiem. - Warto rozszerzyć strefę na całe miasto, bo w Warszawie, w wielu dzielnicach, jakość powietrza jest bardzo zła - mówi. - Tlenki azotu, które są emitowane w trakcie używania samochodu, są bardzo szkodliwe dla dorosłych i dla dzieci. Chcemy żyć w czystym mieście - dodaje Zając.

'Kiedy był smog, robili więcej błędów'. Sprawdzili, jak brudne powietrze wpływa na uwagę dzieci

Wybory nie sprzyjają?

Piotr Siergiej z Polskiego Alarmu Smogowego pozytywnie ocenia sam plan rozszerzenia strefy. Jego zdaniem urzędnicy są jednak zbyt ostrożni. - Zachęcam miasto do odważnych działań. Przecież większość kierowców warszawskich popiera strefę - mówi. - To istotne, żeby miasto nie zwlekało, dlatego że niestety będzie nas gonił kalendarz wyborczy. Mamy wybory parlamentarne, wiosną - samorządowe, jeżeli dojedziemy z dyskusjami do wyborów, to boję się, że sprawa upadnie. A to temat zdrowotny, merytoryczny i apolityczny. Czyste powietrze nie ma barw politycznych - podkreśla Siergiej.

Temat ma jednak szansę stać się polityczny. Między innymi Strefy Czystego Transportu miałoby dotyczyć referendum, którego domagają się radni Prawa i Sprawiedliwości.

- Jeżeli strefy nie wprowadzimy, grozi nam to, że stan powietrza w Warszawie będzie się pogarszał - mówi Siergiej. Przypomina historię 9-letniej Elli, mieszkającej w pobliżu obwodnicy Londynu, która zmarła z powodu smogu. Była pierwszą osobą na świecie, w której akcie zgonu określono zanieczyszczenie powietrza jako przyczynę śmierci. W Polsce jest już pierwszy pacjent, który choruje przez smog, czego potwierdzeniem jest wpis do jego dokumentacji medycznej. To 11-latek z Warszawy.