Zwolnienia w Muzeum POLIN? Placówka uspokaja, związkowcy uspokojeni się nie czują
- Atmosfera jest fatalna, pracownicy boją się o pracę. Część dostała już wypowiedzenia, inni mają umowy na czas określony i wiedzą, że nie zostaną one przedłużone - słyszymy od osób związanych z Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN. Pojawiły się też doniesienia o możliwych zwolnieniach grupowych.
Z prośbą o komentarz zwróciliśmy się do rzeczniczki muzeum Marty Dziewulskiej, która podaje jasno: "O czymś takim nie ma mowy". Jak wyjaśnia, odejście kilkunastu osób (na około 190 pracowników) wiąże się z tym, że Muzeum POLIN zamyka duże przedsięwzięcie, na które miało pieniądze z funduszy norweskich. Chodzi o projekt "Żydowskie Dziedzictwo Kulturowe", którego realizacja kończy się 30 kwietnia przyszłego roku.
"W związku z zakończeniem tego projektu zakończą się także umowy zawarte na czas określony z sześcioma pracowniczkami i pracownikami muzeum" - przekazała nam rzeczniczka instytucji. Jak dodała, osoby te zostały zatrudnione na wyraźnie wskazany okres. "Każda pracowniczka/pracownik z chwilą zawarcia umowy na czas określony wiedziała/wiedział, że te umowy zawierane są na czas określony w zawieranej umowie" - dodała Dziewulska.
Amazon wyrzucił ją z pracy. Teraz wygrała z nim w sądzie. Druzgocące uzasadnienie
Oprócz sześciu osób, które nie dostaną przedłużenia umowy, jest też siedem kolejnych (tak twierdzi muzeum), którym wypowiedziano umowy za porozumieniem stron - odejdą do 30 kwietnia 2024 (wtedy kończy się projekt). "Rozwiązanie umów o pracę na mocy porozumienia stron, z przyczyn niedotyczących pracowników, zostało zaproponowane osobom zatrudnionym w obszarach, których działalność zdecydowaliśmy się ograniczyć" - dodała rzeczniczka Muzeum Żydów Polskich POLIN.
W POLIN działa związek zawodowy Inicjatywa Pracownicza. Związkowcy przekazali nam, że - jak usłyszeli od pracodawcy - zwolnienia wynikają z zakończenia grantu, a "tym samym braku środków na wynagrodzenia przy jednoczesnym braku zwiększonej dotacji podmiotowej od organizatorów muzeum mimo wysokiej inflacji i wzrostu kosztów utrzymania samego budynku".
Inicjatywa Pracownicza w przesłanym nam stanowisku przyznaje, że warunki zaproponowane osobom zwalnianym związkowcy oceniają pozytywnie. Ale jednocześnie podkreślają, że można się było bardziej postarać. "Uważamy, że działania mające zapobiec zwolnieniom, np. poszukiwanie nowych źródeł finansowania czy dyskusja o ograniczeniu działalności programowej, zostały podjęte za późno, a w samej dyskusji nie uwzględniono, mimo rekomendacji związków zawodowych, szerokich konsultacji i ewaluacji programu z udziałem całego zespołu. Niepokoi nas perspektywa ewentualnych kolejnych zwolnień w sytuacji dalszego ograniczania działalności z powodu braku środków" - wskazują związkowcy z Inicjatywy Pracowniczej.
Wielkie zwolnienia na uniwersytecie w Krakowie. 'Komu nie po drodze z władzą, traci pracę'
Muzeum Historii Żydów Polskich jest pierwszą w Polsce instytucją publiczno-prywatną, stworzoną wspólnie i wspólnie finansowaną przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, miasto stołeczne Warszawa oraz Stowarzyszenie Żydowski Instytut Historyczny w Polsce.
Piotr Wiślicki ze Stowarzyszenia Żydowski Instytut Historyczny, które współtworzy Muzeum POLIN podkreśla, że grant z funduszy norweskich, który niebawem się kończy, to niebagatelna suma około 10 milionów euro. - W związku z tym muzeum podjęło decyzję o rozwiązaniu umów o pracę - z czego sześciu osobom umowa nie zostanie przedłużona, a siedem osób będzie zwolnionych za porozumieniem stron - tłumaczy Wiślicki. Zapewnia też, że placówce zależy na kolejnych grantach i będzie się o nie starać. - Nie jesteśmy pesymistami, bo mamy wielką nadzieję, że grant będzie w kolejnych latach odnowiony - mówi gość TOK FM. - Smutne, że część pracowników musi odejść. To trudna sytuacja, bo i inni się boją, co dalej. Tym bardziej, że pieniędzy na działalność mamy realnie mniej - słyszymy od jednego z pracowników.
Od innej z osób dostaliśmy taką informację: "Etaty większości zwalnianych nie były finansowane z grantu norweskiego. Są wśród nich osoby, które pracowały w muzeum od wielu lat. Ponad 30 osób, które mają umowy na czas określony, dowie się dwa miesiące wcześniej, czy zachowają stanowiska".
"Uważamy, że sytuacja naszej komisji jest ilustracją typowych trudności doświadczanych przez związki zawodowe w instytucjach kultury w Polsce: powszechne zatrudnianie osób na umowach śmieciowych, wpływające na obawę przed zaangażowaniem w protesty, uzależnienie od grantów zewnętrznych uniemożliwiające długofalowe planowanie, silna hierarchiczność, a przez to ograniczanie dostępu do informacji na temat danych dotyczących wynagrodzeń i zarządzania wbrew ustawie o działalności związkowej, chaos komunikacyjny" - wskazuje Inicjatywa Pracownicza.
Podkreśla również, że "osoby kierownicze w placówkach kultury cechuje często niskie zrozumienie dla perspektywy pracownic i pracowników, niechęć do włączania strony społecznej w decyzje dotyczące programu i sposobu funkcjonowania instytucji". Związkowcy dodają, że sytuacja jest podobna w wielu instytucjach w całej Polsce.