,
Obserwuj
Mazowieckie

Trzaskowski wyciągnie "zaskórniaki" dla kupców z Marywilskiej? "Zostawić ich nie wolno"

3 min. czytania
15.05.2024 13:56
Pożar hali Marywilskiej 44 strawił dobytek tysięcy ludzi, w dużej części pochodzenia wietnamskiego. Jak powinien zareagować warszawski samorząd? - Byli ubezpieczeni, czy nie - płacą podatki, co jest dla budżetu bardzo istotne, zapewniają miejsca pracy i kropka - komentowała w TOK FM członkini Rady Dyrektorów Pepco Group Grażyna Piotrowska-Oliwa.
|
|
fot. Maciek Jaźwiecki / Agencja Wyborcza.pl

Pożar hali Marywilska 44 w warszawskiej Białołęce, do którego doszło w miniony weekend, pozostawił tysiące osób bez pracy i dobytku. Choć strażacy byli na miejscu już 11 minut po zgłoszeniu, ogień zdążył strawić prawie całość liczącego 62 tysiące metrów kwadratowych budynku, a w nim - 1,4 tysiąca sklepów i punktów usługowych.

Pożar hali na Marywilskiej. Wietnamscy przedsiębiorcy o wielkich stratach

Prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski pytany we wtorek o środki z budżetu miasta, które mogłyby zostać przeznaczone na pomoc poszkodowanym handlowcom , przyznał, że samorząd "nie posiada konkretnych instrumentów", by pomagać przedsiębiorcom w takich sytuacjach i zapowiedział, że zwiększy miejsca w urzędach pracy, które mogłyby ich obsłużyć. Włodarz miasta zadeklarował ponadto, że spotka się z poszkodowanymi - w dużej części niezadowolonymi z przedstawionych propozycji pomocy - w najbliższym czasie.

Pożar hali Marywilska 44 ma drugie dno? Trzaskowski ujawnia, co usłyszał do służb

"Urząd miasta powinien się zaangażować" w pomoc przedsiębiorcom z Marywilskiej

Jak stwierdziła w TOK FM Grażyna Piotrowska-Oliwa, gdyby pożar przy Marywilskiej był np. skutkiem zmian klimatycznych, to władze Warszawy natychmiast rzuciłyby się na pomoc. I właśnie tak powinno się stać w przypadku kupców ze spalonej hali. - Przedsiębiorcy pochodzenia wietnamskiego to bardzo ciężko pracująca społeczność, mająca swoich klientów. Marywilska to nie tylko małe sklepiki z wietnamskimi ciuchami, ale też strefa kulturalna dla tamtej części stolicy. Przemawia to za tym, że urząd miasta powinien się zaangażować, bo nie chodziło tylko o sklepy, ale też o np. koncerty i różne wydarzenia kulturalne dla lokalnej, i nie tylko lokalnej, społeczności - wskazała członkini Rady Dyrektorów Pepco Group i prezeska zarządu grupy Modne Zakupy w audycji "EKG".

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

Tymczasowa hala to zły pomysł? "Jak ma się palić, to zgodnie z procedurami"

Po rozmowach przedstawicieli spółki Marywilska 44 z prezydentem Warszawy oraz wojewodą mazowieckim pojawił się pomysł nowej "tymczasowej" hali, która będzie funkcjonować, dopóki spalony obiekt nie zostanie odbudowany . Na razie są zbierane zgłoszenia od kupców, którzy chcą mieć tam stoisko. Jednak, jak zaznaczyła gościni TOK FM, żadna tego typu budowla nie powstaje z dnia na dzień, a handlowcy z Marywilskiej 44 potrzebują pomocy już dziś. - Jak mawiają strażacy: "Jak ma się palić, to zgodnie z procedurami", czyli muszą być zatwierdzone wszystkie procedury przeciwpożarowe - dodała.

Dlatego, w ocenie gościni Macieja Głogowskiego, Rafał Trzaskowski powinien sięgnąć do stołecznej skarbonki. - Każde miasto ma swoje zaskórniaki na różne wydarzenia specjalne. Przecież powstawały różne fundusze covidowe i nie covidowe. Nie chcę tu wchodzić w 1997 rok i "trzeba się ubezpieczać" (słynne słowa ówczesnego premiera Włodzimierza Cimoszewicza po "Powodzi tysiąclecia"- red.). Czy byli ubezpieczeni, czy nie - płacą podatki, co jest dla budżetu bardzo istotne, zapewniają miejsca pracy i kropka. Zostawić ich samych sobie nie wolno - podsumowała Grażyna Piotrowska-Oliwa w TOK FM.