Afera w szkole specjalnej w Warszawie. "Wzięli dzieci 'użyteczne', a reszta jest niepotrzebna"
"Szkoła specjalna nr 111 w Warszawie w piątek organizuje uroczystości z okazji 90-lecia istnienia. W czwartek i w piątek nie będzie lekcji, klasy będą zamknięte, a dzieci mają resztę dnia przebywać na boisku. Większość z nich nie może wziąć udziału w uroczystościach" - zaalarmowali nas rodzice dzieci z tej placówki.
Nie kryli oburzenia zaistniałą sytuacją i nie szczędzili mocnych słów. - To segregacja - powiedział jeden z ojców, prosząc o anonimowość. - Jedne dzieci mogą wziąć udział w szkolnej akademii, a inne nie. Dlaczego? Przecież jeśli szkoła ma tak wielką uroczystość, to właśnie dzieci są tu głównym podmiotem. Powinny móc wziąć udział w uroczystościach - dodał.
Inni rodzice mówili o "dyskryminacji" i "wykluczeniu", co oburzało ich tym bardziej, że chodzi o szkołę specjalną, która powinna stawiać na integrację. - A tu wychodzi, że ważniejsi są goście i cała świta niż dzieci - dziwiła się jedna z mam.
Inna powiedziała wprost: "Wzięli dzieci 'użyteczne', reszta jest niepotrzebna, więc najlepiej, by ich nie było". - To jest myślenie rodem z PRL. Jeśli pani dyrektor chciała zrobić imprezę bez dzieci, to czemu nie robi tego po południu, tylko kosztem zajęć? - pytała.
Rodzice byli zbulwersowani jeszcze z innego powodu. Jak relacjonowali, o tym, że ich pociechy mają zostać w domu, mieli dowiedzieć się dwa dni temu. - Skoro uroczystości są organizowane od dawna, to dlaczego dopiero teraz nam się to mówi? Wielu z nas pracuje, musimy brać wolne, nie zawsze jest to możliwe. A nasze dzieci nie zostaną same w domu - rozkładała ręce jedna z naszych rozmówczyń.
Co na to szkoła?
Skontaktowaliśmy się z dyrektorką Szkoły Specjalnej nr 111 w Warszawie Leokadią Ogonowską. Przyznała, że rodzice zostali poproszeni o pozostawienie dzieci w domach. - Dzisiaj [w czwartek] są normalne zajęcia, natomiast w związku z tym, że dekorujemy korytarz, to one odbywają się w formie wycieczek - albo na świetlicy, albo w innej sali, także [uczniowie] są zabezpieczeni. Natomiast jeśli chodzi o piątek, poprosiliśmy rodziców - jeżeli mogą - aby dzieci zostały w domach, dlatego że nie będziemy w stanie zapewnić im stuprocentowej opieki, a to jest dla mnie bardzo istotne - powiedziała pani dyrektor.
W szkole uczy się około 120 osób. W uroczystościach, jak przekazała nam Ogonowska, weźmie udział około 40. To dzieci, które uczestniczą w przygotowanym przez nauczycieli przedstawieniu oraz uczniowie śpiewający w chórze. Ogonowska zapewniła również, że jeżeli dziecko nie może tego dnia zostać w domu, to w szkole zostanie zaopiekowane. - Od godziny 12, gdy uroczystości się skończą, dzieci też mogą przyjść już na świetlicę - zaznaczyła.
Szkoła w Chmurze to miejsce dla leserów? 'Tu ludzie wiedzą, że mam mózg'
Pani dyrektor przekonywała nas, że wszystko robi "ze względu na dzieci". Jak tłumaczyła, część z nich - m.in. uczniowie w spektrum autyzmu - jest wrażliwa, szybko się przebodźcowuje i mogłyby "przeszkadzać". - Nigdy bym nie pozwoliła na to, by dziecko czuło się u nas źle. Dla mnie najważniejszy jest szacunek do dziecka i jego bezpieczeństwo - wskazała pani dyrektor.
Dopytywana, czy nie miała wątpliwości, by organizować uroczystości w taki sposób, odpowiedziała: "Nie, nie miałam takich wątpliwości". I dodała, że szkoła ma prawo do ośmiu dni wolnych w roku, bez zajęć edukacyjnych. - Ja tych dni nie wykorzystuję. Rodzice zawsze mogą przyprowadzić dzieci, nawet jak jest wolne - podkreślała.
Interwencja pani prezydent
Zadzwoniliśmy w tej sprawie do wiceprezydentki Warszawy Renaty Kaznowskiej, która w ratuszu jest odpowiedzialna za edukację. O sprawie dowiedziała się od nas. Poprosiła o chwilę na zebranie informacji, po czym odpowiedziała zdecydowanie: "Absolutnie nie ma na to mojej zgody. Pani dyrektor dostała polecenie, by zaprosić na uroczystość wszystkie dzieci. To rodzice zdecydują, kto przyjdzie, a kto nie. Ma przesłać rodzicom taką informację za pośrednictwem dziennika elektronicznego".
Wiceprezydent nie wyklucza, że dyrekcja szkoły miała dobre intencje. Zaznaczyła jednak, że nie powinno się nikogo wykluczać. - Dobrymi chęciami jest piekło wybrukowane. Pani dyrektor tłumaczy, że część dzieci będzie brać udział w przedstawieniu i obawiała się, że niektórzy uczniowie będą krzyczeć albo będą w inny sposób rozemocjonowane i mogą przeszkadzać. Natomiast dla mnie to rodzice powinni decydować - podsumowała Kaznowska.
Na stronie szkoły można przeczytać, że patronat honorowy nad obchodami objęła Rzeczniczka Praw Dziecka Monika Horna-Cieślak.