,
Obserwuj
Mazowieckie

To on zastąpi Nycza w Warszawie? "Wchodzi do gry jako poważny kandydat"

4 min. czytania
25.08.2024 07:07
Kto zastąpi kardynała Kazimierza Nycza na czele archidiecezji warszawskiej? Pierwsze trzy nazwiska miały zostać odrzucone przez Watykan. Zdaniem prof. Arkadiusza Stempina największe szanse w "drugim rozdaniu" mają metropolita lwowski Mieczysław Mokrzycki oraz biskup kołobrzeski Krzysztof Zadarko.
|
|
fot. Kuba Atys / Agencja Wyborcza.pl

Obecny metropolita warszawski kard. Kazimierz Nycz w lutym przyszłego roku kończy 75 lat - to wiek, w którym hierarchowie przechodzą na emeryturę. Nycz już w grudniu poinformował, że złożył na ręce papieża prośbę o przyjęcie jego rezygnacji. Procedura wyboru jego następcy ruszyła i szybko napotkała na kłopoty.

To papież wybiera metropolitę spośród kandydatów, których przedstawi mu Nuncjatura Apostolska. 'Gazeta Wyborcza' już kilka tygodni temu podawała, że 'do Watykanu miały trafić trzy nazwiska potencjalnych następców kard. Kazimierza Nycza". Na tej liście mieli się znaleźć abp Wojciech Polak - prymas Polski i metropolita gnieźnieński, kardynał Grzegorz Ryś - metropolita łódzki oraz kardynał Konrad Krajewski - jałmużnik papieski, który mieszka i pracuje w Rzymie. Jak pisała "GW", nie wybrano żadnego z nich.

 

Kto zastąpi kardynała Kazimierza Nycza w Warszawie? Jest drugie rozdanie

 

Kulisy decyzji Watykanu są owiane tajemnicą. Zdaniem prof. Arkadiusza Stempina najbardziej prawdopodobne jest to, że wspomniana trójka po prostu odmówiła. - Nie chcą się ruszyć: Krajewski z Rzymu, Polak z Gniezna, no i Ryś z Łodzi - wyliczał historyk i politolog z uczelni Janusza Korczaka w Warszawie oraz Albert-Ludwigs-Universitat we Fryburgu.

W kontekście Grzegorza Rysia (szczególnie często pojawiającego się na tzw. giełdzie nazwisk), prof. Stempin podkreślił, że duchowny jest mocno związany z Łodzią i ewentualne przeniesienie do Warszawy byłoby dla niego "bardzo trudną decyzją". - Ona miała być mu trochę podsunięta przez ludzi, którzy być może tylko propagandowo ją afirmowali, by sobie siedział już cicho u siebie w tej Łodzi - powiedział Stempin. - Prawdopodobnie więc watykańska kongregacja respektowała takie potrójnie "nie" tej preferowanej trójki. I stąd druga runda - dodał.

Nycz czuje się lepszy od Jędraszewskiego? 'Muszę go rozczarować'

 

Kto po Nyczu w Warszawie? Dwa nowe nazwiska

 

Nie bez powodu w kontekście Warszawy pojawiły się trzy tak mocne nazwiska. Prof. Stempin zwrócił uwagę, że pozycja archidiecezji warszawskiej - choć teoretycznie wszystkie stolice biskupie powinny być sobie równe - jest bardzo ważna. A skoro - według informacji "GW" - najsilniejsze obecnie postaci polskiego Kościoła (czyli Polak, Ryś i Krajewski) odpadają, to z wielkich nazwisk został jeszcze arcybiskup Mieczysław Mokrzycki, obecny metropolita lwowski.

- Bardzo średnio mu się układa relacja z ukraińskim Kościołem i z samym Lwowem, miał parę dyplomatycznych potknięć. Dla Watykanu zgrabnym posunięciem byłoby ściągnięcie go z Ukrainy i przeniesienie do Polski. Po odrzuceniu tej trójki wchodzi do gry jako poważny kandydat właśnie w Warszawie - analizował nasz rozmówca.

W ocenie historyka abp. Mokrzycki nie byłby jednak dobrym wyborem dla archidiecezji warszawskiej. - To taki duchowy syn Jana Pawła II, wychowany w kręgach autorytarnych, w kulturze klerykalizmu - wyjaśnił. I przypomniał, że metropolita lwowski wymieniany jest także wśród potencjalnych następców abp. Marka Jędraszewskiego w Krakowie. - Prawdopodobnie Mokrzycki jeszcze bardziej nie przystawałby do Warszawy niż do Krakowa, gdzie można by go rekomendować właśnie jako "syna" Jana Pawła II. A dla Watykanu byłoby to rozwiązanie problemu we Lwowie - wskazał profesor.

Abp Jędraszewski odchodzi, ale i tak będzie 'dyszał w kark' następcy. 'Trudna sytuacja'

Drugim nazwiskiem na giełdzie następców Nycza, poważnie branym pod uwagę, jest - według Stempina - obecny biskup kołobrzeski Krzysztof Zadarko.

- Możemy być pewni, że arcybiskupem warszawskim będzie któryś z urzędujących biskupów. Niewiarygodnym byłoby powoływanie księdza bez święceń biskupich czy jakiegoś biskupa pomocniczego do Warszawy. A z obecnych biskupów ordynariuszy, moim zdaniem, właśnie Zadarko ma największe szanse - ocenił historyk i politolog.

Rozmówca tokfm.pl przypomniał, że bp Zadarko jest przewodniczącym Rady ds. Migracji, Turystyki i Pielgrzymek oraz delegatem ds. imigracji Episkopatu Polski. I w 2023 roku, podczas nagonki Zjednoczonej Prawicy na uchodźców stanowczo wypowiedział się w obronie imigrantów, zaznaczając, że "takie działania są nie do pogodzenia z chrześcijańskim nauczaniem". - Więc byłby politycznie dobrym kandydatem do, co tu kryć, liberalnej Warszawy - powiedział prof. Stempin.

'Złote lądowanie' abp. Dzięgi. Tak Watykan 'karze' biskupów, którzy kryli pedofilów

Nasz rozmówca przyznał też wprost, że nie wyobraża sobie, żeby po Nyczu w Warszawie obsadzony został ktoś pokroju Głódzia, Jędraszewskiego czy Gądeckiego. - To jest wykluczone. Nasza uwaga jest wyostrzona na tych biskupów, którzy są dosyć wyprofilowani. A wśród biskupów ordynariuszy, którzy nie są tak znani w mediach, są ludzie, którzy się w publicznym spektrum jeszcze szerzej nie określili. Biskup Zadarko ma w tej chwili 63 lata, czyli byłby dobrym kandydatem dla Warszawy - ocenił rozmówca tokfm.pl.

Nie tylko Warszawę czeka zmiana metropolity. Na obsadzenie następcy Jędraszewskiego od lipca czeka też archidiecezja krakowska. - Myślę, że najpierw będzie decyzja w sprawie Krakowa. I wtedy będziemy wiedzieć więcej, bo te same nazwiska kursują i tu, i tu, i są traktowane wymiennie - podsumował prof. Stempin.