Nycz czuje się lepszy od Jędraszewskiego? "Muszę go rozczarować"
- Kościół w Polsce od nowa? Jako katoliczka mam nadzieję, że w tym roku da się zacząć to robić. Bo można powiedzieć najważniejszym arcybiskupom "oddaj fartuch" i przegnać ich z kościelnej kuchni. Póki są, ta instytucja nie ma żadnej przyszłości - mówi 20-letnia Aleksandra Zielińska z Warszawy, która angażuje się w duszpasterstwo akademickie.
Moja rozmówczyni nawiązuje do przetasowań w polskim Kościele. Ze stanowiska szefa Episkopatu odszedł już Stanisław Gądecki. W październiku arcybiskup osiągnie wiek emerytalny (75 lat), a wtedy prawo kościelne zmusi go do ustąpienia z funkcji metropolity poznańskiego. Taką "wymuszoną" rezygnację ma już za sobą Marek Jędraszewski. Papież Franciszek ją przyjął, ale zostawił arcybiskupa na stanowisku szefa kurii w Krakowie - do czasu wyboru jego następcy.
Jędraszewskiemu 'coś odwaliło'. 'To nie jest zwykły, niegroźny staruszek'
Nadal nie wiadomo, kto przejmie władzę w warszawskiej kurii z rąk kardynała Kazimierza Nycza. Jak donosiła "Gazeta Wyborcza", trwają gorączkowe poszukiwania jego następcy. Pod koniec ubiegłego roku Nycz zadziwił wiernych i ogłosił, że odchodzi ze stanowiska. Stało się tak, mimo że jeszcze nie osiągnął wieku emerytalnego.
- Dla mnie jest też ważne, że fartuch stracił arcybiskup Andrzej Dzięga w Szczecinie i biskup Grzegorz Kaszak na Śląsku - dodaje Zielińska i przypomina, że pierwszego oskarżano o tuszowanie przypadków pedofili w Kościele, a w diecezji drugiego co chwilę wybuchały jakieś afery. Była wśród nich np. orgia na plebanii w Dąbrowie Górniczej i zastrzelenie diakona przez księdza w Sosnowcu. - Przy tych biskupach Kościół zamienił się w wylęgarnię patusów. Dobrze, że Watykan ich ukrócił - ocenia.
- Ale co z tego, że odchodzą najgorsze twarze Kościoła w Polsce, skoro jednego starszego pana, który skompromitował się po całości, Watykan pewnie zastąpi drugim, który dobrze rokuje w skandalach. Kościół potrzebuje rewolucji, a nie takich "zmian" - stwierdza 19-letnia Monika Witkowska z Krakowa.
Nycz czuje się lepszy od Jędraszewskiego? "Muszę go rozczarować"
Kacper Wójcik ma 22 lata, udziela się w Caritasie i duszpasterstwie akademickim. Gdy jednak wspomina o tym rówieśnikom, czasem czuje "krindżówę", czyli zażenowanie. Nie dziwi go więc, że pustoszeją seminaria duchowne i lekcje religii w szkołach. Bo - jak dodaje - dla wielu młodych Kościół stał się "obciachowy". - To wina Jędraszewskiego, Gądeckiego, Kaszaka i innych biskupów. Co prawda, na mszach zostało jeszcze pół pokolenia moich rodziców i cała generacja moich dziadków, ale jeśli tak dalej pójdzie, nikt ich nie zastąpi. Albo Kościół wsłucha się w głos młodych, którzy w nim jeszcze zostali, albo nie będzie czego zbierać - mówi katolik z Warszawy.
Usłyszała ukraiński akcent i wpadła w szał. 'Było już za późno'
Co więc usłyszeliby hierarchowie Kościoła, gdyby chcieli słuchać młodych katolików? Kacper Wójcik zaczyna od swojego metropolity Kazimierza Nycza, do którego kieruje gorzkie słowa. - Kardynale, może odchodzisz w poczuciu, że nie zraziłeś nikogo do Kościoła, bo na tle Jędraszewskiego i Gądeckiego wypadłeś na miłego. Ale muszę cię rozczarować. Mnie najbardziej zniechęca uderzanie w osoby LGBT i mieszanie się do polityki. A ty, kardynale, zrobiłeś jedno i drugie. Mnie jeszcze nie zraziłeś do Kościoła, ale moich kolegów już tak - podkreśla.
Mojemu rozmówcy zapadła w pamięci homilia kardynała z ostatnich Świąt Wielkanocnych. Kazimierz Nycz dyktował wtedy "każdemu chrześcijaninowi", jakiej nowoczesności nie może chcieć, "nawet jeśli zostanie uznany za zacofanego". Wpisał w nią nie tylko aborcję i eutanazję, ale także "beznadziejne próby redefiniowania małżeństwa i rodziny".
- Pomijam, że jeśli biskup leci na czołówkę z nowoczesnością, to raczej nie mówi do młodych, bo musi wyjść na boomera. Bardziej razi mnie, że - jak zrozumiałem - Nycz pił tutaj do ustaw dotyczących związków partnerskich. Polscy hierarchowie je krytykują, a PSL i PiS, który chcą im się podlizać, uwalają je w głosowaniu. Tak Kościół robi średniowiecze parom, których nie uznaje. A przecież nie ma prawa wtrącać się w ich życie. To nie są jego wierni! - denerwuje się Kacper i dodaje, że nie widzi grzechu w związkach bez ślubu, w tym także par homoseksualnych.
Polka spędziła wakacje z Rosjanami. Nie mogła uwierzyć, co jej powiedzieli
Nie przez przypadek na jednym wdechu przypomina też słynną sprawę Nycz Tower . Chodzi o 170-metrowy wieżowiec, który może stanąć w centrum Warszawy, na działce należącej do Kościoła. Jak pisało OKO.press, metropolita warszawski Kazimierz Nycz zabiegał o to m.in. u ówczesnej prezydent stolicy Hanny Gronkiewicz-Walz. Przekonywał, że inwestycja byłaby "stabilnym źródłem zaspokajania bieżących potrzeb warszawskiej kurii". Gronkiewicz-Walz miała wydać zgodę wbrew protestom mieszkańców i aktywistów.
- Nie chcę, żeby mój Kościół mieszał się w politykę. Bo ona reguluje życie wszystkim, nie tylko katolikom. Nie chcę, by brał od polityków publiczne pieniądze, bo one nie pochodzą tylko od wierzących. Niech Kościół żyje z datków wiernych, nawet jeśli ma być uboższy. Inaczej dalej będzie robił z politykami deale w stylu: "Wy nam dacie kasę, pozwolenia na wieżowce i utrącicie związki partnerskie", a my was poprzemy z ambon. Wierni w tych dealach są traktowani jak idioci - oburza się młody katolik.
Kulisy wyboru następcy Nycza. "Wybiera się zioma"
Kacper przygląda się giełdzie nazwisk potencjalnych następców Kazimierza Nycza. Według "Gazety Wyborczej" nuncjusz apostolski zaproponował Watykanowi trzech kandydatów na urząd metropolity warszawskiego : arcybiskupa Wojciecha Polaka, a także kardynałów Grzegorza Rysia i Konrada Krajewskiego.
- Tego ostatniego nie znam, ale wiem, że Wojciech Polak walczy ze seksskandalami w Kościele, a Grzegorz Ryś uchodzi za postępowego. Pewnie za żadnego z nich nie musiałbym się wstydzić, gdyby Watykan ich przysłał do Warszawy. Ale jakie to ma znaczenie? - pyta Wójcik.
Tym pytaniem nawiązuje do doniesień "GW", według których papież nie wybrał żadnego z wymienionych kandydatów i procedura wyboru następcy Nycza ruszyła od nowa. Wszystko dlatego, że - jak twierdzi informator dziennika - Watykan zwęszył podstęp. Zorientował się, że wspomniana lista kandydatów była "ustawką pod Wojciecha Polaka". - W kręgach kościelnych to oczywiste, że dwaj wymienieni kardynałowie nie mogą być brani pod uwagę. Obaj mają ważne zadania w Watykanie - tłumaczy "Wyborczej" ksiądz, który pracował w Stolicy Apostolskiej.
Kościół upada po cichu. 'Zbliżamy się do granicy'
Mojego rozmówcę obrzydzają takie zakulisowe rozgrywki, w których nikt nie pyta wiernych o zdanie. Teoretycznie ma to niby robić nuncjusz apostolski, zbierając opinie o kandydacie na biskupa także wśród świeckich katolików. W praktyce jednak - jak opisuje źródło gazety - koalicja trzech kardynałów z Krakowa "jest w stanie przeforsować w zasadzie każde nazwisko". To doradcy papieża Franciszka: Grzegorz Ryś, Stanisław Dziwisz i Stanisław Ryłko (ostatni są już na emeryturze).
- Pewnie dlatego w Kościele lepszy biskup nie zastępuje gorszego. Wybiera się raczej takiego, który jest ziomem kościelnych decydentów albo ma dobre układy z politykami, a ci przecież mogą sypnąć pieniędzmi na diecezję. Dlatego nie mam już nadziei, że po Nyczu przyjdzie ktoś fajny - wzdycha 22-latek.
"Mój Kościół bije słabszych"
Kacper stracił nadzieję podczas niedawnego wyboru szefa Episkopatu. W marcu przestał nim być arcybiskup Stanisław Gądecki, który zasłynął wieloma kontrowersyjnymi wypowiedziami. Nie chciał chrztów dla osób LGBT, a dzieci z in vitro nazywał "eksperymentem". Nie krył też sympatii dla obozu Jarosława Kaczyńskiego. Nawet gdy PiS utraciło władzę, Gądecki pisał do skazanych polityków tej partii, Macieja Wąsika i Mariusza Kamińskiego : "Życie każdego z Panów ma wartość dla naszej wspólnej Ojczyzny i może przyczynić się do tego, by czynić ją bardziej sprawiedliwą".
- Jego odejście było zapowiedzią nowego otwarcia, ale szybko zastąpił go arcybiskup Tadeusz Wojda. Wcześniej jako metropolita w Białymstoku walił w Marsz Równości, co powinno go zdyskwalifikować w wyborach na jakiekolwiek kościelne stanowiska - wspomina mój rozmówca.
Doprecyzujmy: Wojda pisał w liście do wiernych, że marsz to "inicjatywa obca naszej podlaskiej ziemi" . Grzmiał: "Non possumus". Ostatecznie manifestacja się odbyła, ale uczestnicy zostali obrzuceni kamieniami i petardami. Ich przeciwnicy spalili też tęczowe flagi. - Nie wiadomo, czy Wojda przyczynił się do tej przemocy. Wiadomo, że mój Kościół nieraz w ostatnich latach okazał się dresiarzem, który bije słabszych. Choćby wtedy, gdy Jędraszewski mówił o "tęczowej zarazie" - dodaje Kacper Wójcik.
Jędraszewski się obraża. "Przez niego można nas trollować bez końca"
Monika Witkowska z Krakowa wstydzi się za swojego metropolitę Marka Jędraszewskiego. Nie tylko dlatego, że obrażał osoby LGBT, ale również przez to, że upolityczniał Kościół. Zapamiętała, że odprawiał msze dziękczynne z okazji urodzin braci Kaczyńskich i uderzał w uczestniczki czarnych protestów, które wystąpiły przeciwko władzy PiS. Nazywał je "Julkami" i pytał: "Jakim prawem chcecie zabijać?".
- Miałam wtedy 15 lat, ale pamiętam te manifestacje, bo moja siostra na nie chodziła. Jędraszewski ją obrażał i był w tym bezczelny. Sama nie zdecydowałabym się na aborcję, ale nie wtrącam się do decyzji innych. Kościół też nie powinien - podkreśla katoliczka.
Jak dodaje, Jędraszewski nie tylko upolityczniał, ale kompromitował Kościół. Zresztą robi to nadal, czego ostatnim przykładem - według mojej rozmówczyni - jest oświadczenie, jakie pod koniec lipca pojawiło się na stronie krakowskiej kurii. Jędraszewski oburzał się w nim "tęczową parodią" Ostatniej Wieczerzy, którą zobaczył podczas ceremonii otwarcia igrzysk olimpijskich. Widowisko nazwał "żałosnym", "wyuzdanym" i "obrażającym ponad miliard chrześcijan żyjących na całym świecie".
Gądecki chce dzieci z seksu, nie z in vitro. 'Robi z siebie strażnika małżeńskich orgazmów'
- Nie parodia mnie obraziła, tylko Jędraszewski, który dyktował mi, co mam czuć. Niech już da spokój i nie wypowiada się w moim imieniu. Mnie naprawdę nic nie gorszy i niczego nie jestem w stanie określić "wyuzdanym". Nie róbmy dalej z Kościoła miejsca, w którym wierni obrażają się o wszystko i dostają piany na widok np. zestawienia gołego ciała z krzyżem. W ten sposób można będzie nas trollować bez końca - wywraca oczami Monika.
Czas na rewolucję w Kościele?
Aleksandra Zielińska dalej uważa, że przetasowania w polskim Kościele skończą się happy endem. - A wtedy będzie dało się zacząć robić tę instytucję od nowa. Wydaje mi się, że Watykan widzi, jak ona w Polsce upadła. Obstawiam, że więcej będzie kardynałów Rysiów w kuriach niż Jędraszewskich i Gądeckich - prognozuje katoliczka z Warszawy.
Kacper Wójcik kręci na to głową, bo dla niego żaden polski hierarcha nie jest nadzieją dla polskiego Kościoła. - Już nie szukam jej wśród biskupów, którzy są wybierani podczas zakulisowych gierek. Są na tyle oderwani od rzeczywistości, że sami nie zatrzymają upadku Kościoła. Muszą zacząć słuchać i oglądać się na wiernych. Bo przecież to my mamy kontakt ze światem i lepiej go rozumiemy. Powinniśmy wybierać swoich biskupów, jak to było na początku Kościoła. A gdyby zawiedli, to byśmy po prostu ich zmienili - proponuje 22-latek.
'Nad katastrofą Kościoła nie zapłaczę'. Spowiedź młodych księży
Monice Witkowskiej podoba się ten pomysł i nazywa go "rewolucją". Ma jednak wątpliwości, czy nie jest na niego za wcześnie. - Na razie w Kościele przeważa starsze pokolenie wiernych, a spora ich część wybrałaby Jędraszewskich. Podobnie jak on nie rozumieją współczesnego świata i po prostu się go boją. Dlatego straszenie osobami LGBT i związkami partnerskimi pada w ich przypadku na podatny grunt. Chyba musimy poczekać, aż to pokolenie się wymieni - ocenia.
- A nie łatwiej byłoby wam wyjść z Kościoła niż czekać w nim na zmiany? - dopytuję.
- Tylko dlaczego to ja mam uciekać, a nie Jędraszewski? Sorry, choćby z racji wieku, to jego kolej, by odejść. Poczekam. Nie chcę tak łatwo odstąpić Kościoła politykującym biskupom, którzy próbują go zawłaszczyć. Bo dla mnie to miejsce, w którym zaspokajam potrzeby duchowe - odpowiada Monika.
- Na razie nigdzie się nie wybieram, bo moim zdaniem w Kościele idzie zmiana - upiera się Aleksandra.
- Jakaś zmiana przyjdzie, ale nie wiem, czy wtedy jeszcze będzie co zbierać z Kościoła. W każdym razie zostaję. Gdybym teraz zwiał, czułbym się jak dezerter - kwituje Kacper.
Chcesz zgłosić temat, opowiedzieć swoją historię? Napisz do autora: konrad.oprzedek@tok.fm