advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:
,
Obserwuj
Mazowieckie

Ostatnie Pokolenie blokuje ulice. Czy to ma sens? Publicysta ma inny pomysł

2 min. czytania
01.09.2024 08:00
Ostatnie Pokolenie regularnie przypomina o katastrofie klimatycznej. Aktywiści blokują ulice albo oblewają farbą różne obiekty. Niektóre akcje wywołują kontrowersje. - W tego typu protestach widzę nutę hipokryzji - twierdził w TOK FM socjolog Mateusz Mazzini.
|
|
fot. Adam Stępień / Agencja Wyborcza.pl

Ostatnie Pokolenie w tym tygodniu ponownie podjęło próbę zwrócenia uwagi na katastrofę klimatyczną, oblewając pomarańczową farbą szklaną fasadę warszawskiego centrum handlowego Złote Tarasy. Wcześniejsze akcje aktywistów polegały m.in. na blokowaniu ulic, oblaniu farbą pomnika Syrenki, a także zakłóceniu wyścigów konnych na Służewcu czy koncertu w Filharmonii Narodowej.

Jak społeczeństwo 'upupia' aktywistów Ostatniego Pokolenia?

Jak wskazała w TOK FM Magdalena Chrzczonowicz z OKO.press, wiele osób obserwujących działalność Ostatniego Pokolenia przesadnie skupia się na jej konsekwencjach, takich jak m.in. utrudnienia dla kierowców. A to - jak podkreśliła - nie jest w tej sprawie najważniejsze.

- Mówi się: 'Katastrofa klimatyczna to jest ważna rzecz, ale bez przesady, niech nie blokują ulic, bo to nam trochę utrudnia życie' albo 'My też kiedyś protestowaliśmy i to ważne, że młodzieży o coś chodzi'. To nie jest tak, że młodzieży chodzi o 'coś', tylko chodzi o ważną rzecz. To jest upupianie tych aktywistów - oceniła gościni Jacka Żakowskiego.

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

Klimatyzacja głównym wrogiem w czasie upałów? 'To powinno nas zaniepokoić'

Protesty Ostatniego Pokolenia 'kontrproduktywne'? Ekspert podaje przykład

Drugi z komentatorów porannej audycji - Mateusz Mazzini z Collegium Civitas - choć jest zdania, że w kwestii kryzysu klimatycznego 'mówimy i robimy za mało', to nie podchodzi do akcji Ostatniego Pokolenia z entuzjazmem. W jego ocenie forma protestów wybrana przez aktywistów jest 'kontrproduktywna'.

- W tego typu protestach widzę nutę hipokryzji. Mam nieodparte wrażenie, że cały czas mnie - jako odbiorcy tego przekazu - próbowano powiedzieć, że to nie ja jestem odpowiedzialny za katastrofę klimatyczną, tylko przemysł, polityka i wielki biznes. A cała ta opowieść o indywidualnym śladzie klimatycznym to narracja korporacyjna, która przerzuca winę na mnie. A potem ten zwykły jednostkowy człowiek ponosi tę odpowiedzialność - komentował socjolog i reporter.

'Dziś będzie 33 stopnie i być może umrze czyjaś babcia. Piękne słowa Tuska tego nie zmienią'

Według Mazziniego aktywiści Ostatniego Pokolenia powinni blokować nie drogi, a... sklepy z papierosami elektronicznymi. Dlaczego?

- Niedawno przygotowywałem tekst o wydobyciu kobaltu w Kongo, gdzie znajduje się 67-68 proc. jego zasobów. Kobalt jest we wszystkich panelach solarnych, w bateriach dla samochodów elektrycznych, ale też w e-papierosach. Natrafiłem na historię influencera z TikToka, który - gdy dowiedział się, że przy wydobyciu kobaltu pracuje 40 tys. dzieci rocznie i że dziesiątki czy setki ludzi w tych kopalniach ginie - to rzucił palenie. Myślę więc, że dla dobra planety i zdrowia ludzi zrobiono by więcej gdyby zablokowano parę sklepów z e-papierosami. Takie protesty - bardziej punktowe, konkretne i lepiej zaadresowane - chętnie bym zobaczył - podsumował Mateusz Mazzini w TOK FM.