Nowe informacje ws. zatrzymania Łukasza Ż. Niemiecka prokuratura potwierdza
Łukasz Ż. - prawdopodobny sprawca tragicznego wypadku na Trasie Łazienkowskiej w Warszawie - został zatrzymany 18 września w Lubece. Ze wstępnych przekazów wynikało, że 26-latka udało się namierzyć dzięki pracy operacyjnej funkcjonariuszy z Komendy Stołecznej Policji, którzy mieli przekazać te informacje policjantom niemieckim. Wymiana informacji odbywała się za pośrednictwem Biura Międzynarodowej Współpracy Policji KGP.
"Fakt" dotarł do nowych ustaleń na temat okoliczności zatrzymania. Według nich Łukasz Ż. sam zgłosił się na policję w Lubece. Towarzyszył mu jego adwokat. Zanim jednak 26-latek trafił do aresztu, został zawieziony do szpitala, ponieważ miał obrażenia po wypadku.
By potwierdzić te doniesienia, Onet skontaktował się z Komendą Główną Policji, komendą stołeczną oraz Prokuraturą Okręgową w Warszawie. Rzecznik prok. Piotr Skiba - jak przyznał - nic nie wie o tym, że Ż. zgłosił się na komendę sam.
- Nie mamy takiego potwierdzenia. Nie wiemy dokładnie, kiedy, gdzie i w jakich okolicznościach do tego doszło. Dostaliśmy tylko meldunek o zatrzymaniu od Biura Współpracy Międzynarodowej KGP. Mieliśmy w nim także informację, co musimy dalej zrobić. Uzyskaliśmy więc dedykowany europejski nakaz aresztowania i tak to zostało to przeprowadzone - powiedział prok. Skiba.
Konsekwencje tragicznego wypadku na Trasie Łazienkowskiej. Trzaskowski reaguje
W sprawie wypowiedziała się również prokuratura w Niemczech. - Mogę potwierdzić, że 26-letni obywatel Polski został aresztowany w Lubece po tym, jak zgłosił się na tamtejszy posterunek policji. Obecnie przebywa w areszcie ekstradycyjnym w zakładzie karnym w Szlezwiku-Holsztynie - przekazała Onetowi Wiebke Hoffelner, starsza prokurator Prokuratury Generalnej w Szlezwiku-Holsztynie.
Wypadek na Trasie Łazienkowskiej
Do tragicznego wypadku doszło w nocy z soboty na niedzielę (z 14 na 15 września) na Trasie Łazienkowskiej. Prawdopodobnym sprawcą był Łukasz Ż, który za kierownicą białego volkswagena arteona, miał najechać na tył forda, a ten z kolei uderzył w barierki energochłonne. W fordzie podróżowała czteroosobowa rodzina. Kierujący pojazdem 37-letni mężczyzna zginął na miejscu, a jego żona i dzieci w ciężkim stanie trafiły do szpitala.
Łukasz Ż. zbiegł z miejsca zdarzenia. Wystawiono za nim polski i europejski list gończy. Został zatrzymany w Niemczech. Podejrzany nie zgodził się na uproszczoną ekstradycję do Polski, ale procedura związana z ENA została wdrożona.
Po wypadku minister sprawiedliwości Adam Bodnar zapowiedział zaostrzenie przepisów wobec nieodpowiedzialnych kierowców, w tym wprowadzenie do katalogu przestępstw "zabójstwa drogowego".
Posłuchaj:
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>