,
Obserwuj
Mazowieckie

Nawet 75 tysięcy nowych mieszkań? "Dostępne cenowo"

4 min. czytania
19.10.2024 10:00
- Zależy nam na tym, aby zamienić niszczejące pustostany w dostępne cenowo mieszkania - przede wszystkim dla tych najbardziej potrzebujących. Bo kryzys na rynku mieszkaniowym jest ogromny - mówi Justyna Nakielska z Habitat for Humanity Poland.
|
|
fot. Łukasz Cynalewski / Agencja Wyborcza.pl

W Polsce, jak wynika z Narodowego Spisu Powszechnego z 2021 roku, są blisko dwa miliony pustostanów. To liczba szacunkowa. - Nikt nie jest w stanie podać dokładnych danych, bo w polskim prawie nie ma nawet definicji pustostanu - mówi ekspertka do spraw rzecznictwa w Fundacji Habitat for Humanity Poland, Justyna Nakielska.

Fundacja, wspólnie z ponad 30 innymi podmiotami, założyła niedawno koalicję na rzecz zagospodarowania pustostanów. Gdy wybuchła wojna w Ukrainie i do Polski przybyły w krótkim czasie miliony uchodźców z tego kraju, z wielu stron, w tym ze strony ekspertów, pojawiały się głosy, że można byłoby dla tych ludzi zagospodarować właśnie m.in. pustostany. Tyle, że nie było ku temu podstaw prawnych, nie było dobrych praktyk w tym zakresie, ani rzeczowego pomysłu, co z tym zrobić.

Koalicja, która właśnie powstała, chce to zmienić. - Jednym z naszych priorytetowych działań będzie na początek wypracowanie definicji pustostanu - mówi Nakielska. - Bo na dziś, tak naprawdę, nie wiemy, co do tych pustostanów zaliczać. Np. GUS, jak prowadził ostatnio swoje badania, to do tego "wora" wrzucił niemal wszystko - i mieszkania z najmu krótkoterminowego, które nie są zamieszkiwane w sposób ciągły, i mieszkania, które stoją puste, ale odwiedzane są np. co jakiś czas. Ale też zaniedbane wolne lokalne np. w zasobie gminy - opowiada nasza gościni.

W koalicji, która powstała pod hasłem "Pustostany na domy", są m.in. organizacje pozarządowe, instytucje badawcze, ale też samorządy, takie jak Kraków, Łódź, Włocławek, Bytom i Warszawa.

Jak to wygląda z perspektywy stolicy?

- Gminy nie mają instrumentów pozwalających monitorować liczbę pustych mieszkań, które nie są ich własnością. Według GUS, takich pustostanów, których właścicielem są osoby fizyczne czy prawne - m.in. spółdzielnie mieszkaniowe, spółki prawa handlowego, fundusze inwestycyjne - na rynku jest jednak przytłaczająca większość - przekazała TOK FM rzeczniczka warszawskiego ratusza, Marzena Gawkowska.

Warszawa ma dane dotyczące wyłącznie tych pustostanów, które znajdują się w zasobie miasta. - Ta liczba się zmienia. Wynika to z faktu, że w skład zasobu mieszkaniowego miasta wchodzi 80 tysięcy lokali i w tak dużym zasobie cały czas zachodzą zmiany. Najemcy zamieniają lokale, odchodzą, wprowadzają się nowi lokatorzy czy zmienia się sytuacja techniczna danego budynku. Część z pustych lokali znajduje się w budynkach wyłączonych z eksploatacji i wymagających generalnego remontu - informuje Gawkowska.

Rzeczniczka przyznaje, że problem z remontem pustostanów to m.in. kwestie własnościowe, ale też finansowe. Chodzi o to, że w większości są to stare kamienice z drewnianymi stropami, które nie mają centralnego ogrzewania czy łazienek w poszczególnych mieszkaniach. - W przypadku takich lokali prace dodatkowo wymagają uzgodnienia z konserwatorem zabytków. To też wpływa na dłuższy czas realizacji takiej inwestycji. W takich przypadkach urząd korzysta m.in. z dofinansowania z Funduszu Dopłat Banku Gospodarstwa Krajowego - podkreśla rzeczniczka ratusza.

Jak dodaje, na dziś w budżecie miasta ujęte są inwestycje związane z kompleksową modernizacją 38 pustych budynków, w których są 963 lokale, do ewentualnego zamieszkania po remoncie. Część ma już pozwolenie na budowę, inne dopiero czekają.

Marzena Gawkowska wskazuje również, że jeśli pojawiają się puste lokale w budynkach, które nie są wyłączone z eksploatacji - gdy np. ktoś się wyprowadzi - to na bieżąco są kwalifikowane do planu remontów. - Proces ten jest realizowany w sposób ciągły a w budżecie na ten cel zabezpieczane są środki na poziomie 70 milionów zł rocznie - wskazuje w udzielonej nam odpowiedzi rzeczniczka Urzędu Miasta Stołecznego Warszawy.

Koalicja "Pustostany na domy" chce zmienić to, z czym się mierzymy

- Zależy nam na tym, aby zamienić niszczejące pustostany w dostępne cenowo mieszkania - przede wszystkim dla tych najbardziej potrzebujących. Bo kryzys na rynku mieszkaniowym jest ogromny - podkreśla Justyna Nakielska z Habitat for Humanity Poland. I dodaje, że problem musimy rozwiązać systemowo, stąd tak wiele podmiotów w utworzonej koalicji.

- Potrzebujemy spojrzeć m.in. na to, jak możemy zachęcić np. właścicieli prywatnych lokali, którzy nie wykorzystują tych mieszkań, aby zaczęli to robić. Na polskim rynku brakuje mieszkań i jest to odpowiedzialność polskiego rządu, aby wśród poszukiwań odpowiedzi na kryzys mieszkaniowy, przyjrzeć się i tej opcji - czyli jak zmotywować, mówiąc dyplomatycznie, osoby, które nie korzystają z mieszkań, by trafiły one z powrotem na rynek mieszkaniowy - dodaje Justyna Nakielska.

Koalicja spotyka się m.in. z przedstawicielami rządu. W tej chwili - jak słyszymy - najważniejsze są losy Funduszu Dopłat Banku Gospodarstwa Krajowego. Chodzi o 10 miliardów zł. - Zakłada się, że dzięki tej kwocie zainwestowanej w remonty pustostanów mogłoby powstać nawet 75 tysięcy nowych mieszkań - informuje koalicja.

- Chcemy, aby coraz więcej polskich samorządów adaptowało wolne lokale i pustostany u siebie. To jest zasób, który stoi niewykorzystany, choć mógłby służyć za domy dla ogromnej liczby rodzin. Odpowiednie wsparcie finansowe od państwa jest tutaj kluczowe - wskazuje Aleksandra Krugły, dyrektorka rzecznictwa fundacji Habitat for Humanity Poland.