,
Obserwuj
Mazowieckie

Protest pod Collegium Humanum. "Schowali się, a nam wystawili pączki"

tokfm.pl/PAP
3 min. czytania
19.11.2024 17:20
Wydania dyplomów i kart przebiegu studiów domagali się studenci protestujący przed dawnym Collegium Humanum. Uczestnicy protestu podkreślali, że uczelnia od miesięcy się z nimi nie kontaktuje.
|
|
fot. Szymon Kępka, TOK FM

Ok. 100 osób protestowało dziś przed siedzibą dawnego Collegium Humanum, od czerwca funkcjonującego pod nazwą Uczelnia Biznesu i Nauk Stosowanych "Varsovia", UBNSV. Organizatorzy poinformowali, że uczestników demonstracji miało być znacznie więcej, ale nie udało im się dotrzeć do Warszawy.

Studenci domagali się wydania im dokumentów poświadczających przebieg i ukończenie studiów w Collegium Humanum (CH), a także ogłoszenia terminów obrony prac licencjackich i magisterskich. Zdaniem jednej z protestujących osób poszkodowanych w wyniku opieszałości uczelni jest kilka tysięcy.

Władze UBNSV wstrzymały wydawanie dokumentów studentom, bo zdaniem śledczych na uczelni dochodziło do licznych nieprawidłowości, w tym handlu dyplomami. Na polecenie prokuratora miało nastąpić sprawdzenie, czy wszystkie oceny z zaliczeń i egzaminów oraz uczestnictwo w zajęciach poświadczono zgodnie z prawdą.

Po niemal roku byłły rektor Collegium Humanum opuścił katowicki areszt. Ma blisko sto zarzutów

"Nie mam dostępu do ocen, zostałam zwolniona z pracy"

- Nie mam dostępu do ocen, które uzyskałam zgodnie z prawem, zdając egzaminy na tej uczelni. Co najgorsze, zostałam pozbawiona możliwości pracy. W dwóch placówkach zostałam zwolniona, ponieważ zostałam tam zatrudniona warunkowo, za zgodą kuratorium, jako studentka mająca się obronić. Deklarowałam, że w marcu będę miała już dyplom ukończenia studiów, a tak się nie stało. Ale dyrekcja, mając do wyboru osoby wykwalifikowane z dyplomami, zdecydowała się wybrać właśnie je - skarżyła się jedna z uczestniczek protestu.

Inna protestująca opowiadała, że została dopuszczona do obrony 9 kwietnia, jednak później nowe władze uczelni dopatrzyły się braków w jej karcie przebiegu studiów i nie wyznaczyły terminu finałowego egzaminu. - Skoro ktoś mnie dopuścił do obrony, musiałam mieć absolutorium. Ale wychodzi na to, że nie mam nawet informacji, jakich ocen nie uzyskałam - zaznaczyła.

Zapewniła, że przykładała się do studiowania na tej uczelni. - To nie jest tak, że studiowaliśmy na Collegium Humanum, więc kupiliśmy dyplomy. Myśmy na nie zapracowali. Tutaj wykładali ludzie, którzy naprawdę przekazali nam ogrom wiedzy, chociaż, wiadomo, zdarzali się i tacy, którzy nie do końca - stwierdziła dziewczyna.

Studenci skarżą się na brak kontaktu z uczelnią. "Olewają nas"

Organizatorka protestu Karolina Synowiec wyjaśniła, że studenci postanowili zorganizować demonstrację, ponieważ przynajmniej od trzech-czterech miesięcy władze uczelni wcale się z nimi nie kontaktują.

Kto po Sutryku i Karskim? Były rektor Collegium Humanum 'współpracuje z prokuraturą'

- Oni nas zwodzą, szczególnie pani Stryja (Magdalena, rektorka UBNSV). Totalnie nas olewa, traktuje jak śmieci, a my sobie nie możemy na to pozwolić. Przyszliśmy na uczelnię, żeby skończyć uczciwie te studia, bez żadnego łapownictwa. Chcemy też pracować w wymarzonym zawodzie, a to niemożliwe przez brak dyplomu. Nie prosimy o dużo - przekonywała. - Mamy nadzieję, że ktoś nas usłyszy, że na tej uczelni - oprócz osób, które kupowały dyplomy - są też zwykli ludzie, którzy rzetelnie studiowali - zaznaczyła Synowiec.

- Myśleliśmy, że ktoś do nas wyjdzie, będzie chciał z nami rozmawiać. Schowali się, wystawili nam pączki, kawę, herbatę - niech oddadzą do domu dziecka, im się bardziej przyda. My chcemy dyplomów, chcemy się obronić, odzyskać należne nam dokumenty - mówiła jedna z protestujących w rozmowie z reporterem TOK FM.

Jak podał "Newsweek", do studentów zebranych w hallu siedziby UBNSV zeszła rektorka Magdalena Stryja i ogłosiła, że pod koniec miesiąca odbędą się pierwsze obrony. Nie uspokoiło to studentów i po ostrej wymianie zdań Stryja się wycofała się.

Afera wokół Collegium Humanum. O co w niej chodzi?

Afera wokół Collegium Humanum wybuchła w marcu wraz z zatrzymaniem przez CBA dwóch osób w związku z podejrzeniem przyjęcia korzyści majątkowych. Od lutego CBA zatrzymało 28 osób, przedstawiono im łącznie 150 zarzutów.

Ta prywatna uczelnia powstała w 2018 r. w Warszawie. Miała w ofercie błyskawiczne kursy, dzięki którym można było zdobyć dyplom MBA - ustalili dziennikarze m.in. "Newsweeka". Takie dyplomy pozwalają m.in. na ubieganie się o posady w radach nadzorczych spółek Skarbu Państwa. Jak podał tygodnik, niektórzy spośród studentów zdecydowali się wytoczyć CH pozew zbiorowy.