179 dni za kratami. Sąd orzekł o odszkodowaniu dla migranta z Etiopii
Etiopczyk pojawił się na polsko-białoruskim pograniczu pod koniec 2021 roku. Jak wielu innych migrantów - był kilkukrotnie wyrzucany na stronę białoruską. W końcu udało mu się złożyć wniosek o ochronę międzynarodową. Stało się to możliwe dzięki decyzjom Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, który wydał tzw. zabezpieczenie w sprawie - zakazał dalszego wypychania cudzoziemca na terytorium Białorusi. To spowodowało, że przyjęto od niego wniosek o azyl.
Mężczyzna trafił do strzeżonego ośrodka dla cudzoziemców w Wędrzynie. W zamknięciu i izolacji spędził aż 179 dni. Ośrodek był w tym czasie przeludniony i nie spełniał podstawowych gwarancji przeciwdziałania nieludzkiemu traktowaniu. Stwierdzał to kilkukrotnie w swoich kontrolach Rzecznik Praw Obywatelskich.
Obecne warunki są nie do zaakceptowania w świetle minimalnych standardów ochrony praw cudzoziemców
- pisał RPO w 2022 roku po jednej z takich kontroli. To w tym ośrodku - z powodu panujących warunków - miały miejsce bunty i strajki głodowe migrantów, którzy czuli się w tym miejscu jak w więzieniu. Nie rozumieli, dlaczego muszą tam przebywać, mimo że nie zrobili niczego złego. Nikt im tego nie tłumaczył.
Sąd nie miał wątpliwości. 40 tysięcy złotych zadośćuczynienia
Migranta umieszczono w ośrodku tylko po to, by "zabezpieczyć postępowanie administracyjne" w jego sprawie. Sąd Okręgowy w Warszawie nie miał wątpliwości, że tego typu faktyczne pozbawienie go wolności było niesłuszne i nie powinno mieć miejsca. Nie powinno do tego dojść tym bardziej, że mężczyzna miał ze sobą paszport, a więc nie trzeba było ustalać jego tożsamości. Poza tym - zdaniem sądu - nie można było zakładać, że Etiopczyk będzie chciał uciec - deklarował wprost, że chce zostać w Polsce i tu chce się ubiegać o ochronę.
Sąd wskazał, że nie było podstaw, by trzymać mężczyznę w zamknięciu 179 dni. Przyjechał on z kraju, w którym doświadczył prześladowań i represji - Etiopia boryka się z szeregiem konfliktów zbrojnych i etnicznych, represji politycznych oraz kryzysem humanitarnym.
Niepokojące doniesienia z granicy. 'Rząd oszukuje nas wszystkich'
W czasie pobytu w zamknięciu w ośrodku w Polsce przeżywał dodatkowa traumę, miał poczucie niesprawiedliwości i beznadziei oraz utraty bezpieczeństwa. Jak wskazuje Helsińska Fundacja Praw Człowieka, która wspierała cudzoziemca przed sądem, ważnym czynnikiem były również bariery językowe, które towarzyszyły mu podczas pobytu w ośrodku. - Wzmacniały one poczucie izolacji i uniemożliwiały komunikację zarówno z pracownikami ośrodka, jak i innymi osobami - wskazują prawnicy HFPC.
Dziś obywatel Etiopii ma w Polsce tzw. ochronę uzupełniającą, przyznaną mu przez szefa Urzędu do spraw Cudzoziemców. Przed sądem wygrał właśnie 40 tysięcy złotych zadośćuczynienia za doznane krzywdy.
To nie jedyna taka sprawa w ostatnim czasie
11 grudnia Sąd Apelacyjny w Lublinie orzekał z kolei w sprawie 22-letniej obywatelki Iraku, która też dostała się do Polski przez polsko-białoruską granicę. Sąd potwierdził, że przedłużenie jej pobytu w Strzeżonym Ośrodku dla Cudzoziemców naruszyło Ustawę o udzielaniu cudzoziemcom ochrony na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej. Kobieta szukała w Polsce pomocy po ucieczce ze swojego kraju z powodów politycznych. Za ostatnie trzy miesiące niesłusznego pozbawienia wolności - zgodnie z wyrokiem - otrzyma 13,5 tysiąca złotych zadośćuczynienia.
Jak wskazuje Fundacja Instytut na Rzecz Państwa Prawa, która pomagała młodej Irakijce przed sądem, po odzyskaniu wolności cudzoziemka wyjechała z Polski - uzyskała status uchodźcy w innym państwie w Europie. W Polsce obywatele Iraku w 2022 roku praktycznie nie dostawali ochrony międzynarodowej. W Unii Europejskiej w tym czasie współczynnik uznawalności wniosków od obywateli Iraku przekraczał 30 procent.
Co z zawieszeniem prawa do azylu?
Jak pisaliśmy już wcześniej na naszym portalu, Polska chce czasowo i terytorialnie zawieszać prawo do azylu, czyli nie będzie przyjmować od cudzoziemców wniosków o nadanie statusu uchodźcy. Prawo do azylu to jedno z praw człowieka.
Projekt, który zakłada jego zawieszanie, właśnie trafił do Stałego Komitetu Rady Ministrów - w najbliższym czasie ma się nim zająć rząd. Pominięte zostały konsultacje publiczne. Władza przekonuje, że zawieszanie prawa do azylu jest konieczne, by "skutecznie przeciwdziałać instrumentalizacji migracji". W projekcie wskazano, że "instrumentalizacja" to prowadzenie przez państwo graniczące z Polską "działań zmierzających do umożliwienia przekroczenia przez cudzoziemców wbrew przepisom prawa granicy zewnętrznej" - "w szczególności z użyciem przemocy wobec funkcjonariuszy chroniących tę granicę lub w połączeniu z niszczeniem infrastruktury granicznej".
Prawo do azylu będzie mogło być zawieszone na okres 60 dni, choć Sejm będzie mógł ten okres przedłużyć. Rozporządzenie ma także określać odcinek granicy, na którym stosowane jest ograniczenie. W dokumencie wskazuje się również, że - nawet gdy projekt wejdzie w życie - Straż Graniczna będzie mieć obowiązek przyjęcia wniosku o udzielenie ochrony międzynarodowej m.in. od nastolatków czy kobiet w ciąży.
Temat budzi ogromne emocje - aktywiści i prawnicy mówią, że praw człowieka nie można zawieszać "na kołku".