,
Obserwuj
Mazowieckie

Posłanka PiS przed ołtarzem z listem od Nawrockiego. "Jawna bezczelność"

Gazeta Trójmiasto
4 min. czytania
26.02.2025 18:45
W kościele w Łaskarzewie posłanka PiS odczytała list Karola Nawrockiego do parafian. - To ewidentny element marketingu politycznego i promowania jednego z kandydatów podczas liturgii. To są rzeczy niedopuszczalne, szkodliwe zarówno dla państwa, jak i dla Kościoła - mówi tokfm.pl o. Paweł Gużyński. Rzecznik siedleckiej kurii jest innego zdania.
|
|
fot. Screen Youtube Parafia Łaskarzew
  • Podczas mszy w Łaskarzewie posłanka PiS Maria Koc odczytała list popieranego przez PiS kandydata na prezydenta Karola Nawrockiego;
  • Oburzyło to dominikanina o. Pawła Gużyńskiego, twórcę akcji "Kościół wolny od polityki". Domaga się on reakcji biskupa siedleckiego Kazimierza Gurdy;
  • Rzecznik siedleckiej kurii ks. dr Paweł Bielecki w rozmowie z tokfm.pl wskazał jednak, że w wydarzeniach w Łaskarzewie nie widzi nic złego. Przekonywał także, że Kościół ma prawo zabierać głos w kwestiach politycznych.

Posłanka PiS czyta w kościele w Łaskarzewie list od Karola Nawrockiego

"Autodestrukcja Kościoła i sakralizacja głupoty" - tak wystąpienie posłanki Marii Koc skomentował w mediach społecznościowych o. Paweł Gużyński. Polityczka PiS została zaproszona przed ołtarz przez księdza, by odczytać list, który "skierował do wszystkich uczestników tej uroczystości i wszystkich mieszkańców parafii i gminy Łaskarzew Karol Nawrocki".

Wszystko działo się w niedzielę 23 lutego w kościele parafialnym pw. Podwyższenia Krzyża Świętego w Łaskarzewie na Mazowszu. Była to uroczysta msza upamiętniająca pacyfikację wsi Wanaty z 1944 roku - jedno z najtragiczniejszych wydarzeń w historii gminy. List Nawrockiego odnosił się do kwestii historycznych, ale posłanka nie omieszkała wspomnieć, że były dyrektor Muzeum II Wojny Światowej i prezes Instytutu Pamięci Narodowej obecnie jest "obywatelskim kandydatem na Prezydenta RP".

(Czytanie listu zaczyna się ok. 14. minuty)

List wyrażał pamięć o trudnych losach społeczności, ale nie zabrakło w nim odniesienia do czasów współczesnych. "Tymczasem kolejne pokolenia Niemców żyją w coraz większej nieświadomości skali popełnionych podczas II wojny światowej zbrodni. Trzeba w tym zjawisku widzieć efekt wysiłku polityki historycznej Berlina chcącej obciążyć winą mitycznych bliżej nieokreślonych nazistów" - cytowała Nawrockiego posłanka Koc.

Kto po Franciszku? To on może zostać nowym papieżem. 'Murowany kandydat'

"Należy też dodać, że Niemcy w niewielkim stopniu rozliczyli się z II wojny światowej. Denazyfikacja była płytka, a odpowiedzialność finansowa wysoko niewspółmierna w stosunku do wyrządzonych krzywd i dokonanych zniszczeń. Rząd w Berlinie w ogóle nie chce rozmawiać o jakiejkolwiek formie zadośćuczynienia materialnego, ale i w sferze symbolicznej nie podejmuje żadnych istotnych działań. To nie jest droga do prawdziwego pojednania polsko-niemieckiego" - można było usłyszeć dalej.

Msza w Łaskarzewie. "Autodestrukcja Kościoła i sakralizacja głupoty"

- To ewidentny element marketingu politycznego i promowania jednego z kandydatów podczas liturgii. To są rzeczy niedopuszczalne, szkodliwe zarówno dla państwa, jak i dla Kościoła - mówi tokfm.pl wspomniany już o. Paweł Gużyński, twórca akcji "Kościół wolny od polityki".

W jego ocenie sama treść listu jest w zasadzie mało istotna. - Nie wchodźmy nawet w tego typu dywagacje, bo to jest - krótko mówiąc - ściema. Tam mogło się pojawić cokolwiek. To i tak jest użyte w określonym celu - komentuje dominikanin.

Bez większego znaczenia jest też, w jego opinii, cel samej uroczystości. - Powodem mogłoby być na przykład poświęcenie cudownego źródełka Najświętszej Marii Panny. I jakby się tam pojawił poseł, to byłaby to również sytuacja zdecydowanie niewłaściwa. Bez dwóch zdań. Niestety, w tej chwili jesteśmy w sytuacji, w której musimy się przeciwstawić jawnej bezczelności w polskim życiu publicznym - przekonuje o. Gużyński.

I apeluje o reakcję do biskupa siedleckiego Kazimierza Gurdy. - Ma on wszystkie narzędzia do tego, żeby podjąć stosowne działania dyscyplinujące proboszcza z Łaskarzewa. Może też przypomnieć wszystkim księżom w swojej diecezji, aby nie robili podobnych rzeczy w żadnej formie - podkreśla rozmówca tokfm.pl. Jego zdaniem właśnie taka "powinna być uczciwa reakcja biskupa, który jest świadom tego, co się stało, jest odpowiedzialny za Kościół i dba, aby nie został on całkowicie zmarginalizowany przez mariaż tronu z ołtarzem".

Kulisy urodzin Radia Maryja. Rydzyk z Jędraszewskim wszystko zepsuli

Rzecznik siedleckiej kurii komentuje mszę w Łaskarzewie. "Nie widzę nic niewłaściwego"

O komentarz zapytaliśmy siedlecką kurię. Jej rzecznik ks. dr Paweł Bielecki nie widzi w opisanych przez nas wydarzeniach w Łaskarzewie nic złego. Na zarzut, że trwa kampania prezydencka, w której Nawrocki bierze udział, tłumaczył, że "jest on także działaczem społecznym i uczestniczy w życiu społecznym".

- Jeśli sprawa jest ważna dla danej społeczności i nie jest wbrew nauczaniu Kościoła, może mieć miejsce taki odczyt w kościele czy przekazywanie informacji - w tym przypadku przez panią posłankę - przekonuje.

Jak dodaje, księża też czasami czytają komunikaty - czy to wójtów, czy też sołtysów - które są dla lokalnej społeczności w danym czasie istotne. - I służymy sobie, tym samym pomagamy sobie nawzajem. Nie widzę tutaj nic niewłaściwego. Zwłaszcza, że tutaj odczyt dotyczył uroczystości jubileuszowych - stwierdza rzecznik.

Nawrocki na Jasnej Górze. Po tym incydencie zakonnik złapał się za głowę. 'Jest mi smutno'

Czy Kościół nie powinien być jednak wolny od polityki? - Nie - zaprzecza od razu nasz rozmówca. - Kościół jest częścią polityki i życia społecznego. Ma za zadanie głosić Ewangelię, wpływać na życie wiernych i kształtować ich świadomość nie tylko religijną, ale także i społeczną. Po to kształtujemy nasze życie w klimacie Ewangelii, żeby potem - jako ludzie wierzący - podejmować także działalność polityczną. Oczywiście księża nie mogą sprawować funkcji politycznych, bo nie od tego są. Ale mamy prawo zabierać głos - jako Kościół - również w sprawach politycznych - podsumowuje.

Nie widać więc, aby zanosiło się na podjęcie środków dyscyplinujących wobec proboszcza parafii w Łaskarzewie ks. Sławomira Niewęgłowskiego.

- Zwykle w takich sytuacjach daję szansę - parę dni, a potem piszę uprzejmy list do księdza biskupa z pytaniem: czemu nic w tej sprawie nie zrobił. I zobaczymy, czy zareaguje - mówi o. Gużyński. - To, do jakiego stopnia polski kler nie rozumie, czym jest debata publiczna i system demokratyczny, jest po prostu zatrważające - kwituje.