,
Obserwuj
Mazowieckie

Nabożeństwo przed Paradą Równości. Jest wyrok w sprawie, która wywołała burzę

3 min. czytania
20.03.2025 11:11
Po ponad pięciu latach sąd umorzył postępowanie dotyczące mszy, która odbyła się przed Paradą Równości w Warszawie w 2019 roku. W tej sprawie trzy osoby miały zarzut obrazy uczuć religijnych. Sąd uznał jednak, że nie doszło do popełnienia przestępstwa.
|
|
fot. Zbyszek Kaczmarek/REPORTER
  • Oskarżeni zostali trzej mężczyźni, którzy prowadzili nabożeństwo przed Paradą Równości w 2019 roku;
  • Zarzucono im, że mieli 'obrażać uczucia religijne innych osób';
  • Obrońca oskarżonych przekonuje, że w tej sprawie brak znamion czynu zabronionego i w rozmowie z TOK FM podaje argumenty;
  • Sąd Rejonowy właśnie umorzył postępowanie w sprawie nabożeństwa na Paradzie Równości. Uznał, że nie doszło do przestępstwa.

Nabożeństwo, oburzenie i proces

Chodzi o wydarzenia z czerwca 2019 roku na Paradzie Równości w Warszawie. Aktywista społeczności LGBTQ+ Szymon Niemiec - przed paradą - w niewielkim białym namiocie zorganizował nabożeństwo dla chętnych. Był stół, który pełnił funkcję ołtarza, i Szymon Niemiec w tęczowym ornacie. Obok niego stało dwóch "pomocników", w tym jeden - przedstawiający się za członka społeczności pastafarian (Kościół Latającego Potwora Spaghetti - przyp. red.), który wystąpił w durszlaku na głowie.

Sprawa wywołała lawinę komentarzy. Niektórzy poczuli się tym zniesmaczeni i oburzeni. Pojawiło się zawiadomienie do prokuratury i zarzuty za obrazę uczuć religijnych. Uznano, że doszło do parodii liturgii mszy świętej i że uczucia religijne katolików zostały obrażone. Sprawa trwała pięć i pół roku. W międzyczasie sąd zwrócił akta prokuraturze, z wnioskiem o uzupełnienie dowodów.

Oskarżeni zostali trzej mężczyźni, którzy prowadzili nabożeństwo przed Paradą Równości. Zarzucono im, że mieli działać wspólnie i w porozumieniu, i 'obrażać uczucia religijne innych osób w ten sposób, że mieli znieważyć przedmiot czci religijnej w postaci liturgii mszy świętej w obrządku rzymskokatolickim, poprzez uczestniczenie w ceremonii parodiującej, nawiązującej do mszy wyżej wskazanego obrządku'.

Nabożeństwo przed Paradą Równości. "Brak było znamion czynu zabronionego"

Adwokat Marcin Pawelec-Jakowiecki, który występował przed sądem jako przedstawiciel procesowy strony społecznej - Fundacji "Wolność od Religii", mówi w TOK FM, że obrońcy oskarżonych i on sam wykazywali przed sądem, że brak było znamion czynu zabronionego. Liturgia mszy nie jest "przedmiotem czci religijnej", o którym mówi art. 196 Kodeksu karnego, lecz formą aktu religijnego, zatem nie da się jej znieważyć. - Przedmiotem czci religijnej są tylko przedmioty materialne, np. zmaterializowany wizerunek, krzyż, posąg na którym widnieje postać jakiegoś świętego. I to jest jedna z kwestii, która była ważna w tym postępowaniu - mówi adwokat.

W postępowaniu przed Sądem Rejonowym dla Warszawy Śródmieścia w roli pokrzywdzonych występowały dwie osoby. To mężczyzna powiązany ze stowarzyszeniem Straż Narodowa, które - z ramienia skrajnej prawicy - odpowiadało za "ochronę" kościołów. Drugim pokrzywdzonym był współpracownik Fundacji Instytut Kultury Prawnej Ordo Iuris - koordynator do spraw komunikacji medialnej.

Sąd Rejonowy właśnie umorzył postępowanie w sprawie nabożeństwa na Paradzie Równości. Uznał, że nie doszło do przestępstwa.

- Znamy jedynie ustne motywy rozstrzygnięcia. Pisemne mają być przedstawione w ciągu siedmiu dni. To, co wiemy na dziś, to fakt, że sąd uznał, że wyjaśnienia współoskarżonych - na etapie postępowania przygotowawczego w prokuraturze - były praktycznie ignorowane. Nikt nie chciał wziąć ich pod uwagę. A oni de facto zeznawali, że korzystali ze swojego prawa - wolności sumienia i wyznania. Tłumaczyli, że czynności rytualne w trakcie nabożeństwa były czynnościami dozwolonymi przez prawo i mieściły się w zakresie ich wolności. Bo przecież możliwość praktykowania swojej religii, swojego kultu, jest w Polsce dopuszczalna. Nikt nie może nikomu narzucać, jaką religię ma wyznawać, niezależnie od tego, czy jest ona zarejestrowana, czy też nie - tłumaczy adw. Pawelec-Jakowiecki.

Adwokat podkreśla, że Fundacja "Wolność od Religii", którą reprezentował, sprzeciwia się instrumentalizacji art. 196 Kodeksu karnego (przestępstwa obrazy uczuć religijnych). - Dlatego też podjęliśmy decyzję o udziale w tym postępowaniu. W ocenie fundacji w tej sprawie współoskarżonym zarzucono przestępstwo z art. 196 Kodeksu karnego tylko po to, by "kneblować debatę publiczną". Rok 2019, gdy doszło do mszy w związku Paradą Równości, był to czas napiętej atmosfery społecznej i politycznej. Osoby LGBT+ były publiczne atakowane przez polityków i media, pojawiały się inicjatywy prawne przeciwko tym osobom skierowane. I to wszystko dla tej sprawy miało znaczenie - dodaje pan mecenas.

Decyzja sądu o umorzeniu postępowania zapadła jeszcze przed formalnym rozpoczęciem procesu. Na sali rozpraw nie było ani pokrzywdzonych, ani prokuratora. Czy decyzja sądu zostanie zaskarżona? Tego nie wiemy, ale - jak mówią nasi rozmówcy - można się spodziewać, że tak.