,
Obserwuj
Mazowieckie

Poseł PO zawiadamia prokuraturę ws. Fabryki Broni Łucznik. "To nie jest sklep osiedlowy"

4 min. czytania
18.04.2025 10:28
Poseł KO Konrad Frysztak zapowiedział, że składa zawiadomienie do Prokuratury Krajowej dotyczące działalności poprzedniego zarządu Fabryki Broni Łucznik - Radom. Chodzi o niekorzystną zmianę w umowie związanej ze sprzedażą broni w USA i o premie przyznane sobie w związku z tym przez zarząd spółki.
|
|
fot. ANDRZEJ MICHALIK
  • Poseł KO Konrad Frysztak złoży zawiadomienie do Prokuratury Krajowej w sprawie byłych władz Fabryki Broni Łucznik - Radom. Zarzuca im niekorzystną zmianę umowy z amerykańskim kontrahentem oraz przyznanie sobie premii mimo narastającego zadłużenia;
  • Chodzi o decyzję zarządu z lat 2021-2024 o zmianie warunków sprzedaży broni z przedpłaty na tzw. kredyt kupiecki, co miało doprowadzić do utraty kontroli nad towarem i nieściągniętego długu sięgającego blisko 1,9 mln dolarów;
  • Obecny prezes Seweryn Figurski odpiera zarzuty, twierdząc, że zmiana była uzasadnioną decyzją biznesową, zadłużenie jest spłacane, a spółka osiąga rekordowe zyski i pozostaje w bardzo dobrej kondycji finansowej.

Frysztak powiedział, że jego zastrzeżenia dotyczą decyzji zarządu spółki działającego latach 2021-2024, czyli byłego prezesa Wojciecha Arndta i Seweryna Figurskiego, byłego zastępcy, a obecnie prezesa spółki.

W ocenie parlamentarzysty KO, w trakcie kiedy zarządzali oni Łucznikiem doszło do niekorzystnej dla fabryki zmiany zapisów umowy z amerykańskim pośrednikiem w handlu bronią.

Gołębie nadlatują. Niższe raty kredytów na horyzoncie. Kto na tym straci?

Współpraca Łucznika z firmą z Teksasu

Frysztak powołał się na doniesienia portalu Onet, który kilka dni temu opisał, jak radomska spółka, chcąc wejść na amerykański rynek, nawiązała współpracę z niewielką firmą z Teksasu, poprzez którą sprzedawała w USA karabinki Beryl, pistolety VIS 100 oraz części do tej broni.

Według Onetu współpraca układała się dobrze do momentu, kiedy amerykańska firma najpierw wysyłała fabryce pieniądze, a dopiero potem otrzymywała od niej broń. "Wszystko zmieniło się w 2023 r., kiedy prezes fabryki Wojciech Arndt oraz wiceprezes Seweryn Figurski zmodyfikowali umowę z Amerykanami w ten sposób, że to fabryka najpierw zaczęła wysyłać broń, a potem czekała na zapłatę" - napisał portal.

Według ustaleń Onetu, jeszcze w tym samym roku zaczęły się problemy z płatnościami. Mimo że dług narastał, osiągając finalnie poziom 1 mln 890 tys. dol., radomska fabryka nie przestawała wysyłać Amerykanom broni.

- Fabryka broni to nie jest sklep osiedlowy, gdzie można dostać "mamrota" na kreskę. Nie można sprzedawać broni za zeszyt - ocenił parlamentarzysta KO.

Ponadto, jak zauważył poseł, umowa zawierała również zapis, który mówił o tym, że przeniesienie własności odbywa się z chwilą wystawienia faktury, a nie z momentem zapłaty za towar.

- To oznacza, że po zmianie przepisów z przedpłaty na tzw. kredyt kupiecki, Fabryka Broni nie tylko nie otrzymywała należnej zapłaty za produkty, ale również traciła prawo własności tych produktów - powiedział Frysztak.

Zaskakująca deklaracja Rubio. 'USA są gotowe zrezygnować z prób osiągnięcia pokoju'

Według Onetu radomski zakład wciąż wysyłał towar, mimo że kontrahent nie płacił, bo mogło chodzić o premie, które zarząd przyznał sobie za wypełnienie rocznego planu. "Prezes i wiceprezes zarabiali po około 480 tys. złotych rocznie, więc premia mogła stanowić połowę rocznych zarobków" - wskazał portal.

Frysztak żąda wyjaśnień od ministra aktywów państwowych i PGZ

Parlamentarzysta zapowiedział, że kieruje w tej sprawie zawiadomienie do Prokuratury Krajowej o możliwości popełnienia przestępstwa "osiągnięcia korzyści majątkowej w postaci przyznanych sobie premii przez zarząd" oraz podejrzenia wyrządzenia szkody w obrocie gospodarczym spółki.

Frysztak wystąpił też do ministra aktywów państwowych oraz zarządu Polskiej Grupy Zbrojeniowej o wyjaśnienie obecnej sytuacji finansowej Fabryki Broni w kontekście współpracy z amerykańską firmą.

- Bezpieczeństwo naszego kraju w kontekście sytuacji, w jakiej znalazła się Fabryka Broni, musi być zapewnione. Nie wyobrażam sobie, żeby fabryka mogła w związku z tym kontraktem popaść w kłopoty finansowe, a winni tego zaniedbania, nie będą za to odpowiadać - podsumował poseł.

O 20 minut za późno, chłopak został 'odstawiony' na Białoruś. Tak Straż Graniczna ignoruje wyroki

Prezes Łucznika odpowiada na oskarżenia. "Zwykła decyzja biznesowa"

Prezes zarządu Fabryki Broni Łucznik Radom Seweryn Figurski zaprzeczył doniesieniom medialnym. - Fabryka Broni nie straciła nawet jednego dolara na współpracy z Amerykanami. Wręcz przeciwnie zarobiliśmy na tym miliony złotych - powiedział Figurski.

Według niego kwestionowana zmiana sposobu rozliczania z Amerykanami jest "zwykłą decyzją biznesową, która była podyktowana doskonałą współpracą z tym partnerem". - Ale rynek broni cywilnej, zwłaszcza w Ameryce, rządzi się swoimi prawami; rynek trochę zwolnił, powstało zadłużenie, które jest sukcesywnie spłacane - powiedział szef zarządu Łucznika.

Dodał, że współpraca z amerykańską firma nadal trwa, a relacje są bardzo dobre. - Dalej z nimi handlujemy, oczywiście teraz na wiadomo jakich zasadach - 100 proc. przedpłaty, ponieważ powstało to zadłużenie; naliczamy odsetki, współpracujemy z nimi nadal i żadna strata, szkoda dla firmy nie powstała - podkreślił Figurski.

To największe bankructwo w historii Szwecji. Wszystko poszło nie tak

Zapewnił, że radomska fabryka jest w doskonałej kondycji. - Jesteśmy praktycznie najwyżej pozycjonowani ze spółek w PGZ, osiągnęliśmy rekordowe zyski, kilkusetmilionowe przychody, jesteśmy ekstremalnie efektywnym przedsiębiorstwem, z roku na rok poprawiamy tylko swoje wyniki - oświadczył prezes Łucznika.

Posłuchaj: