Nocna cisza alkoholowa nie dla Warszawy? "To jakaś zadziwiająca wojenka wewnątrz KO"
Coraz bardziej prawdopodobne jest, że nocna prohibicja w Warszawie trafi do kosza. Tylko cztery dzielnice pozytywnie zaopiniowały projekty ograniczenia sprzedaży alkoholu. Głosowania radnych mają wprawdzie charakter jedynie pomocniczy. Ostatecznie zagłosują radni miasta. Sprawa wywołuje duże emocje.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Na jakim etapie jest ta sprawa wprowadzenia nocnej prohibicji w Warszawie?
- Jak głosowały dzielnice w tej sprawie?
- Czy radni Koalicji Obywatelskiej mieli - przynajmniej oficjalne - dyscyplinę dotyczącą głosowania nad tym problemem?
- Jak dalej może się potoczyć ta sprawa?
Propozycje dotyczące ograniczenia nocnej sprzedaży alkoholu w Warszawie są dwie. Pierwszy projekt został złożony przez prezydenta Rafała Trzaskowskiego, a drugi przez radnych Miasto Jest Nasze oraz Lewicę. Są podobne, różni je jedynie godzina obowiązywania zakazu oraz moment wejścia przepisów w życie.
Prezydent proponuje, by sklepy nie sprzedawały alkoholu od godziny 23 do 6 rano, a przedsiębiorcy mieli trzy miesiące na przygotowanie się do zmian. Radni z kolei chcą zakazu od godziny 22 do 6 i wejścia w życie nowego prawa już po 30 dniach.
Ograniczenie sprzedaży ma obowiązywać w sklepach i na stacjach benzynowych. Nocna prohibicja nie obejmie restauracji, barów czy pubów.
Zakaz sprzedaży alkoholu. Dzielnice są na nie
Rada Warszawy zajęła się tematem nocnej prohibicji kilka tygodni temu - zdecydowano, że projekty zostaną przekazane do zaopiniowana dzielnicom.
Efekt? Mało która dzielnica popiera ograniczenie nocnej sprzedaży alkoholu. Jedynie na Pradze Północ i Bielanach obie propozycje dostały pozytywną opinię. Śródmieście oraz Ochota zagłosowały za projektem prezydenta Rafała Trzaskowskiego. Reszta - czyli aż 14 dzielnic - była przeciw.
O zaskoczeniu i rozczarowaniu mówią inicjatorzy ograniczenia sprzedaży. Dziwią się, że nawet projekt przygotowany przez prezydenta nie znalazł poparcia wśród większości radnych jego własnego ugrupowania.
- To jest jakaś zadziwiająca wojenka polityczna, która toczy się wewnątrz Koalicji Obywatelskiej i odbija się na bezpieczeństwie mieszkanek i mieszkańców Warszawy - oburza się Jan Mencwel, radny z Miasto Jest Nasze, jeden z orędowników akcji Stop Alko Nocą. - Będziemy przekonywać radnych Koalicji Obywatelskiej, aby poszli po rozum do głowy, nie sprzeciwiali się poprawie bezpieczeństwa i porządku, i wzięli przykład z wielu miast - dodaje.
Sam prezydent Rafał Trzaskowski, choć zgłosił projekt, jest przeciwny zakazowi sprzedaży alkoholu w nocy, o czym wielokrotnie mówił publicznie.
- Nie ma, przynajmniej formalnie, nakazu głosowania. Nie ma dyscypliny klubowej. W związku z tym rozumiem, że [radni - przyp. red.] biorą pod uwagę wszystkie za i przeciw - komentuje Sławomir Potapowicz, wiceprzewodniczący Rady Warszawy z Koalicji Obywatelskiej.
Decyzja wśród radnych miejskich jeszcze nie zapadła. - Nie jestem w stanie przesądzić, jak będę głosował. Natomiast niewątpliwie [decyzje dzielnic] to także dla mnie pewnego rodzaju wyznacznik głosowania na posiedzeniu Rady Warszawy - przyznaje Potapowicz.
Nocna prohibicja w Warszawie. Co dalej?
- Ja byłem zaskoczony, sądziłem, że wyniki głosowania będą inne - mówi Filip Pelc, radny Białołęki z Zielonych, który jako jeden z dwóch opowiedział się za wprowadzeniem przepisów. Reszta albo wstrzymała się od głosu, albo głosowała przeciw.
- W moim odczuciu jeden ogólnomiejski pomysł zakazu jest nietrafiony. Zupełnie różne problemy mają mieszkańcy Rembertowa, Ursusa czy Mokotowa - tłumaczy z kolei radny PiS z Pragi Południe Marek Borkowski. - Trzeba byłoby te przepisy zróżnicować pod kątem dzielnic, a nawet osiedli - dodaje.
Takie rozwiązanie mogłoby jednak doprowadzić do zjawiska tzw. turystyki alkoholowej. Sam prezydent Rafał Trzaskowski przekonywał niejednokrotnie, że jeżeli wprowadzać przepisy, to w całym mieście. Zgadza się z tym Krzysztof Michalski, wiceprzewodniczący rady na Pradze Północ, z Porozumienia dla Pragi. - Powinniśmy skupić się na całym mieście, bo komunikacja w stolicy jest na tyle dobrze rozwinięta, że nie trudno podjechać po alkohol do sąsiedniej dzielnicy - komentuje w rozmowie z TOK FM.
Jakie wpływy do budżetu miasta
Sprzedaż alkoholu to też jednak wpływy do dzielnicowego budżetu, chociażby z tytuły koncesji.
- W roku 2025 na terenie dzielnicy Białołęka wpłynęła kwota ponad 3,5 mln zł - informuje Katarzyna Wiejowska, rzeczniczka dzielnicy i zaznacza, że ta kwota jest rozdysponowywana przez odpowiednie biura miasta na profilaktykę przeciwdziałania uzależnieniom w dzielnicach.
Podobnie sprawa wygląda na Bielanach. "Za zeszły rok mówimy o kwocie trochę ponad 3 mln złotych. Pomijając restauracje i kawiarnie, a skupiając się tylko na sklepach, będzie to 2 mln 816 tys. złotych” - pisze w mediach społecznościowych burmistrz Bielan Grzegorz Pietruczuk, dziękując radnym za poparcie obu uchwał. - Wpływy te, wcale nie tak duże w stosunku do dochodów z innych źródeł, nie powinny nas cieszyć, a raczej smucić, bo za każdą złotówką stoi - być może - dramat kogoś nam bliskiego, członka rodziny, przyjaciela, współpracownika" - dodaje Pietruczuk.
Przeciwko nowym przepisom protestują najbardziej właściciele sklepów i przedsiębiorcy obawiający się mniejszych wpływów. Niektórzy z nich przychodzili na posiedzenia rad dzielnic, by wyrazić swoje zdanie i zaapelować o odrzucenie nocnej prohibicji.
Kraków chcę przepisy rozszerzyć
W ostatnich sześciu latach nocną prohibicję wprowadziło ok. 180 gmin w Polsce. Dziewięć z nich wycofało się z przepisów.
W Krakowie mijają dwa lata od wprowadzenia nocnej prohibicji. Zakaz sprzedaży alkoholu obowiązuje tam od północy do 5:30. Jak wspomina Aleksandra Skolarz z Akcji Ratunkowej dla Krakowa - w mieście też pytano o opinie rady dzielnic. Z 18 nie zgodziło się osiem, mimo to przepisy przyjęto.
Efekt? Liczba policyjnych interwencji - w porównaniu z lipcem 2022 roku - spadła teraz o niemal 70 proc., a straży miejskiej o blisko 35 proc.
Stowarzyszenie Akcja Ratunkowa dla Krakowa apeluje do prezydenta miasta i radnych o wydłużenie ograniczenia o dodatkowe 2,5 godziny (do 8 rano).
Na tym jednak nie koniec. - Planujemy wysłać propozycję do Sejmu, aby zmienić ustawę [o wychowaniu w trzeźwości - red.] i jeszcze bardziej wydłużyć możliwość wprowadzenia tej ciszy - do godziny 10 rano - mówi Aleksandra Skolarz.