,
Obserwuj
Polska

Nocna cisza alkoholowa nie dla Warszawy? "To jakaś zadziwiająca wojenka wewnątrz KO"

4 min. czytania
30.08.2025 07:00

Coraz bardziej prawdopodobne jest, że nocna prohibicja w Warszawie trafi do kosza. Tylko cztery dzielnice pozytywnie zaopiniowały projekty ograniczenia sprzedaży alkoholu. Głosowania radnych mają wprawdzie charakter jedynie pomocniczy. Ostatecznie zagłosują radni miasta. Sprawa wywołuje duże emocje. 

Nocna sprzedaż alkoholu
Nocna sprzedaż alkoholu
fot. Błażej Kulesza

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Na jakim etapie jest ta sprawa wprowadzenia nocnej prohibicji w Warszawie?
  • Jak głosowały dzielnice w tej sprawie?
  • Czy radni Koalicji Obywatelskiej mieli - przynajmniej oficjalne - dyscyplinę dotyczącą głosowania nad tym problemem?
  • Jak dalej może się potoczyć ta sprawa? 

Propozycje dotyczące ograniczenia nocnej sprzedaży alkoholu w Warszawie są dwie. Pierwszy projekt został złożony przez prezydenta Rafała Trzaskowskiego, a drugi przez radnych Miasto Jest Nasze oraz Lewicę. Są podobne, różni je jedynie godzina obowiązywania zakazu oraz moment wejścia przepisów w życie. 

Prezydent proponuje, by sklepy nie sprzedawały alkoholu od godziny 23 do 6 rano, a przedsiębiorcy mieli trzy miesiące na przygotowanie się do zmian. Radni z kolei chcą zakazu od godziny 22 do 6 i wejścia w życie nowego prawa już po 30 dniach.

Ograniczenie sprzedaży ma obowiązywać w sklepach i na stacjach benzynowych. Nocna prohibicja nie obejmie restauracji, barów czy pubów.

Zakaz sprzedaży alkoholu. Dzielnice są na nie

Rada Warszawy zajęła się tematem nocnej prohibicji kilka tygodni temu - zdecydowano, że projekty zostaną przekazane do zaopiniowana dzielnicom.

Efekt? Mało która dzielnica popiera ograniczenie nocnej sprzedaży alkoholu. Jedynie na Pradze Północ i Bielanach obie propozycje dostały pozytywną opinię. Śródmieście oraz Ochota zagłosowały za projektem prezydenta Rafała Trzaskowskiego. Reszta - czyli aż 14 dzielnic - była przeciw.

Redakcja poleca

O zaskoczeniu i rozczarowaniu mówią inicjatorzy ograniczenia sprzedaży. Dziwią się, że nawet projekt przygotowany przez prezydenta nie znalazł poparcia wśród większości radnych jego własnego ugrupowania.

- To jest jakaś zadziwiająca wojenka polityczna, która toczy się wewnątrz Koalicji Obywatelskiej i odbija się na bezpieczeństwie mieszkanek i mieszkańców Warszawy - oburza się Jan Mencwel, radny z Miasto Jest Nasze, jeden z orędowników akcji Stop Alko Nocą. - Będziemy przekonywać radnych Koalicji Obywatelskiej, aby poszli po rozum do głowy, nie sprzeciwiali się poprawie bezpieczeństwa i porządku, i wzięli przykład z wielu miast - dodaje.

Sam prezydent Rafał Trzaskowski, choć zgłosił projekt, jest przeciwny zakazowi sprzedaży alkoholu w nocy, o czym wielokrotnie mówił publicznie.

- Nie ma, przynajmniej formalnie, nakazu głosowania. Nie ma dyscypliny klubowej. W związku z tym rozumiem, że [radni - przyp. red.] biorą pod uwagę wszystkie za i przeciw - komentuje Sławomir Potapowicz, wiceprzewodniczący Rady Warszawy z Koalicji Obywatelskiej.

Decyzja wśród radnych miejskich jeszcze nie zapadła. - Nie jestem w stanie przesądzić, jak będę głosował. Natomiast niewątpliwie [decyzje dzielnic] to także dla mnie pewnego rodzaju wyznacznik głosowania na posiedzeniu Rady Warszawy - przyznaje Potapowicz.

Nocna prohibicja w Warszawie. Co dalej?

- Ja byłem zaskoczony, sądziłem, że wyniki głosowania będą inne - mówi Filip Pelc, radny Białołęki z Zielonych, który jako jeden z dwóch opowiedział się za wprowadzeniem przepisów. Reszta albo wstrzymała się od głosu, albo głosowała przeciw. 

- W moim odczuciu jeden ogólnomiejski pomysł zakazu jest nietrafiony. Zupełnie różne problemy mają mieszkańcy Rembertowa, Ursusa czy Mokotowa - tłumaczy z kolei radny PiS z Pragi Południe Marek Borkowski. - Trzeba byłoby te przepisy zróżnicować pod kątem dzielnic, a nawet osiedli - dodaje.

Takie rozwiązanie mogłoby jednak doprowadzić do zjawiska tzw. turystyki alkoholowej. Sam prezydent Rafał Trzaskowski przekonywał niejednokrotnie, że jeżeli wprowadzać przepisy, to w całym mieście. Zgadza się z tym Krzysztof Michalski, wiceprzewodniczący rady na Pradze Północ, z Porozumienia dla Pragi. - Powinniśmy skupić się na całym mieście, bo komunikacja w stolicy jest na tyle dobrze rozwinięta, że nie trudno podjechać po alkohol do sąsiedniej dzielnicy - komentuje w rozmowie z TOK FM.  

Jakie wpływy do budżetu miasta

Sprzedaż alkoholu to też jednak wpływy do dzielnicowego budżetu, chociażby z tytuły koncesji.

- W roku 2025 na terenie dzielnicy Białołęka wpłynęła kwota ponad 3,5 mln zł - informuje Katarzyna Wiejowska, rzeczniczka dzielnicy i zaznacza, że ta kwota jest rozdysponowywana przez odpowiednie biura miasta na profilaktykę przeciwdziałania uzależnieniom w dzielnicach. 

Podobnie sprawa wygląda na Bielanach. "Za zeszły rok mówimy o kwocie trochę ponad 3 mln złotych. Pomijając restauracje i kawiarnie, a skupiając się tylko na sklepach, będzie to 2 mln 816 tys. złotych” - pisze w mediach społecznościowych burmistrz Bielan Grzegorz Pietruczuk, dziękując radnym za poparcie obu uchwał. - Wpływy te, wcale nie tak duże w stosunku do dochodów z innych źródeł, nie powinny nas cieszyć, a raczej smucić, bo za każdą złotówką stoi - być może - dramat kogoś nam bliskiego, członka rodziny, przyjaciela, współpracownika" - dodaje Pietruczuk.

Przeciwko nowym przepisom protestują najbardziej właściciele sklepów i przedsiębiorcy obawiający się mniejszych wpływów. Niektórzy z nich przychodzili na posiedzenia rad dzielnic, by wyrazić swoje zdanie i zaapelować o odrzucenie nocnej prohibicji. 

Kraków chcę przepisy rozszerzyć 

W ostatnich sześciu latach nocną prohibicję wprowadziło ok. 180 gmin w Polsce. Dziewięć z nich wycofało się z przepisów.

W Krakowie mijają dwa lata od wprowadzenia nocnej prohibicji. Zakaz sprzedaży alkoholu obowiązuje tam od północy do 5:30. Jak wspomina Aleksandra Skolarz z Akcji Ratunkowej dla Krakowa - w mieście też pytano o opinie rady dzielnic. Z 18 nie zgodziło się osiem, mimo to przepisy przyjęto. 

Efekt? Liczba policyjnych interwencji - w porównaniu z lipcem 2022 roku - spadła teraz o niemal 70 proc., a straży miejskiej o blisko 35 proc.

Stowarzyszenie Akcja Ratunkowa dla Krakowa apeluje do prezydenta miasta i radnych o wydłużenie ograniczenia o dodatkowe 2,5 godziny (do 8 rano).

Na tym jednak nie koniec. - Planujemy wysłać propozycję do Sejmu, aby zmienić ustawę [o wychowaniu w trzeźwości - red.] i jeszcze bardziej wydłużyć możliwość wprowadzenia tej ciszy - do godziny 10 rano - mówi Aleksandra Skolarz.