,
Obserwuj
Polska

Oblały farbą Syrenkę, usłyszały wyrok. "Absurdalne wyjaśnienia sądu"

PS
3 min. czytania
03.04.2026 13:20

Sąd w Warszawie skazał aktywistki Ostatniego Pokolenia za oblanie farbą Pomnika Syreny. Wymierzył im karę sześciu miesięcy ograniczenia wolności, polegającego na nieodpłatnych pracach społecznych w wymiarze 30 godzin miesięcznie. Muszą też zapłacić 33 tysiące złotych nawiązek. Ich obrońcy zapowiedzieli odwołanie od wyroku.

Do oblania Pomnika Syrenki doszło w marcu 2024 roku
Do oblania Pomnika Syrenki doszło w marcu 2024 roku
fot. Maciek Jaźwiecki / Agencja Wyborcza.pl

Piątkowy wyrok Sądu Rejonowego dla Warszawy-Śródmieścia jest nieprawomocny. Oprócz prac społecznych i nawiązek w kwocie 3 tys. zł na rzecz Narodowego Funduszu Ochrony Zabytków i 30 tys. zł na rzecz Miasta Stołecznego Warszawy, sąd nakazał też aktywistkom pokrycie kosztów sądowych w kwocie 1 tys. zł.

W ustnym uzasadnieniu sędzia Marcin Kowal podkreślił, że oskarżone wyczerpały ustawowe znamiona przestępstwa. Zwrócił też uwagę na szczególny aspekt związany z zabytkami i ich ochroną. - Mają wartość symboliczną i przekazują wartości historyczne - mówił sędzia.

Zaznaczył, że w przypadku aktywistek mamy do czynienia z uszkodzeniem zabytku i pogorszeniem jego stanu wskutek oblania farbą. Dodał, że miasto podejmowało próby oczyszczenia pomnika tradycyjnymi metodami, ale nie przyniosły one efektów. Dopiero opracowanie programu konserwatorskiego pozwoliło na usunięcie zabrudzeń, które powstały. - Pomnik Syreny jest zabytkiem i symbolem Warszawy. (...) Jest elementem kształtowania świadomości i dumą Warszawiaków - podkreślił sędzia.

Zauważył, że ustawa o ochronie zabytków chroni wszelkie obiekty, nawet te, które nie są wpisane do rejestru, ale spełniają normy zawarte w ustawie. - Oskarżone miały pełną świadomość, co do jakiego obiektu podejmują działania - ocenił sąd. Zauważył także, że aktywistki złożyły bardzo obszerne wyjaśnienia, co do pomnika, więc trudno, by nie miały świadomości, że jest zabytkiem.

"Krzyczysz tak bardzo, że nie słyszę, co mówisz"

Sędzia zaznaczył, że kwestia wolności słowa została przez obrońców aktywistek przedstawiona w sposób jednoznaczny. - Ani wolność słowa, ani wolność poglądów nie są kształtowane w sposób bezwzględny. (...) Granice wyznaczają prawa i wolności innych osób między innymi do korzystania z dóbr kultury - mówił sędzia.

Podniósł też kwestię tego, czy oskarżone osiągnęły swój zamierzony cel, czyli przyczyniły się w sposób pozytywny do zastanowienia się nad sprawą ochrony klimatu. - Krzyczysz tak bardzo, że nie słyszę, co mówisz. Te słowa można odnieść od zachowania oskarżonych - podkreślił sędzia. Wskazał też, że przyzwalanie na tego typu zachowania nie może mieć miejsca.

Odnosząc się do wymiaru kary, zaznaczył, że jest ona adekwatna i ma charakter obligatoryjny. Sąd ocenił, że doszło do uszkodzenia pomnika, ale nie można precyzyjnie oszacować szkody.

Redakcja poleca

Będzie apelacja

Po ogłoszeniu wyroku jedna z aktywistek powiedziała, że nie żałuje swojego czynu. - Nie uważam, że popełniłyśmy przestępstwo. Wyjaśnienia sądu były absurdalne (...). To, że ten zabytek syrenka ma jakąś wartość, to właśnie pokazuje, że może nieść wiele innych symboli - mówiła.

Obrońcy aktywistek zapowiedzieli apelację. - Nie zgadzamy się z treścią tego wyroku. Postaramy się przekonać sąd II instancji do tego, by rozstrzygnięcie to zmienił - powiedział mec. Radosław Baszuk.

Do oblania Pomnika Syreny doszło w marcu 2024 roku na bulwarze gen. Pattona. Jak wynika z aktu oskarżenia, dwie aktywistki Ostatniego Pokolenia uszkodziły rzeźbę syreny, nieckę fontanny i cokół oblewając Pomnik Syreny z 1938 r. pomarańczową farbą. Pomnik jest wpisany do rejestru zabytków woj. mazowieckiego. Proces ruszył w maju 2025 r.

Prokuratura poinformowała, że swoim czynem kobiety spowodowały straty o łącznej wartości 361 607,36 zł. Wyjaśniła, że wysokość tej kwoty została wyliczona na podstawie stanowiska wojewódzkiego mazowieckiego konserwatora zabytków i opinii biegłego z zakresu kamieniarstwa, a także jednostki odpowiedzialnej za opiekę nad rzeźbą i jej konserwację.

O sprawie aktywistek mówiła w TOK FM była zastępczyni Rzecznika Praw Obywatelskich Hanna Machińska. Jak stwierdziła, "musimy wziąć pod uwagę pobudki społeczne, które kierowały tymi ludźmi, rację publiczną".

Źródło: PAP, TOK FM