Trudna sytuacja przy granicy. Przewoźnicy zapowiadają rozszerzenie protestu
Przewoźnicy domagają się powrotu zezwoleń na wjazd do Polski dla ciężarówek z Ukrainy i wyłączenia polskich transportów wracających z tego kraju z elektronicznego systemu kolejkowego. Wyliczają, że po zniesieniu zezwoleń na wjazd do Polski dla ukraińskich kierowców przez Komisję Europejską, ciężarówki ze Wschodu wypierają ich z rynku, a w ciągu roku wjechało ich ponad 6-ciokrotnie więcej niż zwykle.
Jacek Sokół z Komitetu Obrony Przewoźników mówi, że zazdrości Ukraińcom 'rządu, który jest za nimi w każdej chwili'. - My też prosimy, by ktoś nas bronił - stwierdza.
O tym, że rząd broni zapewnia Andrzej Adamczyk, pełniący obowiązki ministra infrastruktury. Podkreśla, że zadaniem jeszcze rządzących jest wywieranie presji na Komisję Europejską i na Ukrainę, której skutkiem będzie udrożnienie granic. Z drugiej strony, jak dodaje, rząd wskazuje Komisji Europejskiej konieczność rewizji umowy zwalniającej kierowców z Ukrainy z konieczności posiadania zezwoleń na wjazd do Polski, która obowiązuje do czerwca przyszłego roku. Sam Adamczyk przyznaje jednak, że Komisja o tej rewizji na razie rozmawiać nie chce.
123 godziny. Kierowcy TIR-ów czekają na granicy z Ukrainą. 'Robimy co możemy'
Rozszerzają protest
W piątek przewoźnicy zorganizowali konferencję prasową w Warszawie, razem z politykami Konfederacji. Zapowiedzieli, że w poniedziałek protest - odbywający się obecnie w Dorohusku i w Hrebennem - zostanie rozszerzony też na przejście z Medyce.
- Do protestu (w Medyce - PAP) dołączają rolnicy z Organizacji Oszukana Wieś. W tym momencie są już na Korczowej - powiedział Rafał Mekler, przewoźnik z Lubelszczyzny.
Komitet Obrony Przewoźników i Pracodawców Transportu poinformował także podczas konferencji prasowej, że złoży w Przedstawicielstwie KE w Polsce wniosek w sprawie 'przywrócenia zezwoleń na przewozy komercyjne dla pojazdów z Ukrainy' w związku z pogarszającą się sytuacją polskiego sektora transportowego.