Polska kolej jest bezpieczna? "Spóźniona, ale dobra informacja"
- Można chronić przykładowo 24 godziny na dobę jakieś wydzielone linie na lotnisko zwłaszcza, gdy jeżdżą tam pociągi bez maszynisty, ale nigdzie nie jesteśmy w stanie przypilnować całej infrastruktury. Nie ma jednego systemu - mówił w rozmowie z tokfm.pl prezes Zespołu Doradców Gospodarczych TOR Adrian Furgalski. Na ile więc polska kolej jest bezpieczna?
- Są pierwsze zatrzymania po aktach dywersji na kolei;
- Czy polska kolej jest bezpieczna? Pytamy prezesa Zespołu Doradców Gospodarczych TOR Adriana Furgalskiego;
- Ekspert sprawdził, czy odnotowano spadek zakupu biletów na linii do Lublina;
- Według Furgalskiego konieczne są co najmniej trzy zmiany na kolei. Jedną z nich jest reforma Straży Ochrony Kolei.
Rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych Jacek Dobrzyński, odnosząc się do aktów dywersji na kolei, poinformował, że dochodzi do pierwszych zatrzymań. Podał - bez konkretów - że chodzi o kilka osób. - Są one w tej chwili przesłuchiwane i jest ustalana rola poszczególnych osób w tym zamachu terrorystycznym. Zatrzymania cały czas trwają. Nie wykluczamy kolejnych - dodał i podkreślił, że do zatrzymań dochodzi w Polsce.
Na trasie Warszawa - Dorohusk doszło 15-17 listopada do dwóch aktów dywersji. Podczas pierwszego, w miejscowości Mika (woj. mazowieckie, pow. garwoliński), eksplozja ładunku wybuchowego zniszczyła tor kolejowy. W innym miejscu, niedaleko stacji kolejowej Gołąb (pow. puławski, woj. lubelskie) w niedzielę, pociąg z 475 pasażerami musiał nagle hamować z powodu uszkodzonej linii kolejowej.
Czy polska kolej jest bezpieczna?
Pojawia się pytanie, czy ostatnie wydarzenia mogą wpłynąć na liczbę pasażerów w PKP. - Kolej jest bezpieczna, a ludzie mądrzy i nie dadzą się zastraszyć - powiedział tokfm.pl prezes Zespołu Doradców Gospodarczych TOR Adrian Furgalski. Jak przyznał, zastanawiał się, czy zostanie odnotowany spadek zakupu biletów, zwłaszcza na trasie do Lublina. - Ale sprawdziłem wczoraj, jest wzrost - poinformował.
W ocenie Adriana Furgalskiego akty dywersji na kolei pokazały jak na razie dwie rzeczy. - Trzeba zwiększyć i usprawnić finansowanie inwestycji kolejowych, o czym zresztą dyskutowaliśmy wczoraj w Sejmie na komisji infrastruktury. Kolej, co powtarzam do znudzenia, jest najważniejsza, jeśli chodzi o działania wojenne. Tędy idą dostawy sprzętu, pomoc humanitarna i tędy też przebiegała ewakuacja zaraz po wybuchu wojny - wskazał nasz rozmówca.
- Po drugie: konieczna jest reforma Straży Ochrony Kolei, o czym zresztą dyskutuje się kilkadziesiąt lat; ostatnio w połowie rządów PiS. Co z tego, że widzimy obrazki, jak SOK patroluje tereny kolejowe wspólnie z żołnierzami? To może ładnie wygląda w telewizji. Ale przecież nie będzie tak, że wszyscy będą tam chodzili codziennie. Jeszcze kogoś pociąg potrąci - punktował dalej.
Dodatkowo Furgalski zwrócił uwagę, że formacja jest "za słaba liczebnie, bo to ok. 2,9 tys. funkcjonariuszy w terenie, a powinno być ich przynajmniej 10 tys.". Poza tym, jak dodał, jest słabo wynagradzana (mediana to ok. 3,2 tys. zł na rękę) i za słabo wyposażona.
- Oczywiście nie jest tak, że jeździ złomem i nie ma sprzętu, bo są nowoczesne Mobilne Centra Monitoringu, kamery termowizyjne, noktowizory czy drony, ale jest tego za mało. A skoro wicepremierzy Gawkowski i Kosiniak-Kamysz mówią, że ataki na kolejową infrastrukturę krytyczną mogą być ponawiane, to SOK powinien zostać natychmiast wzmocniony i "wstawiony" do program modernizacji służb mundurowych - podkreślił ekspert.
Wskazał też, że choć "ta garstka funkcjonariuszy" wykonała w 2024 roku 212 tys. obchodów szlaków kolejowych oraz 250 tys. patroli dworców, stacji i przystanków, to wciąż to za mało. - Zresztą sama wykrywalność zdarzeń od lat sięgająca około 30 proc. mogłaby być wyższa dzięki wzmocnieniu formacji - uważa nasz rozmówca.
Dopytywany, ile kasy należałoby dosypać do SOK, odparł: "Około 500 mln zł". - Dla porównania - teraz jej budżet to ok. 230 mln zł. Przy czym nie muszą to być wszystko środki z budżetu państwa, ale chociażby z wydzielonego z KPO Funduszu Bezpieczeństwa i Obronności, bo są tam też zapisane wydatki związane z obronnością, w tym m.in. z ochroną i rozbudową krytycznej infrastruktury transportowej - doprecyzował Furgalski.
"Spóźniona, ale dobra informacja"
Inne możliwe zmiany, które powinny nastąpić, to - według prezesa Zespołu Doradców Gospodarczych TOR - odejście od łączności analogowej. Bo dyżurni ruchu z maszynistami nadal porozumiewają się na otwartych dla wszystkich kanałach, także w kwestii przewozu towarów niebezpiecznych.
- To na pewno za długo trwało, ale we wtorek zarząd PLK podjął decyzję o zmianie stosownych instrukcji. W efekcie od nowego rozkładu jazdy, tj. od 14 grudnia, takich informacji nie będzie można już podsłuchiwać, początkowo w przypadku towarów niebezpiecznych. To spóźniona, ale dobra informacja - ocenił ekspert TOR.
Furgalski liczy też na to, że w grudniu zostanie podpisany aneks do umowy i ruszy ponownie - po ponad dwóch latach przerwy w pracach i negocjacji - wielki projekt zbudowania w Polsce Europejskiego Systemu Zarządzania Ruchem Kolejowym. Ten, jak dodał, dotyczyć ma i sterowania ruchem, i łączności cyfrowej w miejsce analogowej.
- Nie dość, że pozwoli wyeliminować błędy ludzkie u maszynisty, bo pilnuje m.in. odstępów i prędkości, to w niektórych przypadkach może także wyhamować pociąg przed przeszkodą - wyjaśnił. Zastrzegł, że "jeśli doszłoby teraz do podpisania porozumienia, to system zacząłby działać od 2028-2029 roku".
Dopytywany, co można i należy zrobić tu i teraz, odpowiedział krótko: "Dołożyć pieniędzy do SOK". - Tym bardziej, że budżet jeszcze nie jest uchwalony. A to najpilniejszy, najprostszy i najszybszy sposób. Oczywiście do tego dochodzi też większa współpraca ze wszystkimi służbami - wskazał.
Inna rzecz, jak zastrzegł na koniec, że jeśli chodzi o ochronę infrastruktury kolejowej, to zawsze będzie to system łączony.
- Można chronić nawet 24 godziny na dobę jakieś wydzielone linie na lotnisko - zwłaszcza, gdy jeżdżą tam pociągi bez maszynisty, ale nigdzie nie jesteśmy w stanie przypilnować całej infrastruktury. Nie ma jednego systemu, to zawsze będzie zbitka technologii i pracy człowieka. A to tym bardziej, że część rozwiązań jest teraz testowana, w tym m.in. monitoring linii kolejowych dzięki światłowodom położonym wzdłuż torów, które mogą pokazywać anomalie w ruch pociągów czy np. uszkodzenia torów - podsumował w tokfm.pl.
Źródło: TOK FM, PAP