,
Obserwuj
Pomorskie

Tragedia na Pomorzu. Nowe informacje o 33-latku. "Odmówił badań"

oprac. Katarzyna Rogowska tokfm.pl, PAP
2 min. czytania
08.10.2025 08:48

Policja zatrzymała 33-letniego mężczyznę podejrzanego o spowodowanie wypadku drogowego w Łebieńskiej Hucie, w wyniku którego zginął 10-letni chłopiec, a trzech innych nastolatków zostało rannych. Jak poinformowała w rozmowie z Onetem rzecznik wejherowskiej policji, Anetta Potrykus, zatrzymany 33-latek odmówił badań alkomatem i narkotestem. - Została mu pobrana krew do analizy. Czekamy na wyniki badań - przekazano.

fot. facebook.com/OSPPomieczyno
  • 33-letni kierowca, który miał potrącić czterech chłopców w Łebieńskiej Hucie, został zatrzymany kilka godzin po zdarzeniu na terenie powiatu kościerskiego;
  • Po wypadku mężczyzna porzucił samochód i uciekł, a policja zabezpieczyła pojazd i pobrała jego krew do badań na obecność alkoholu i narkotyków;
  • W wyniku tragedii zginął 10-latek, a trzech nastolatków zostało rannych, w tym jeden ciężko.

Według ustaleń portalu kierowca po zdarzeniu miał uciec z miejsca tragedii. - Auto jest zabezpieczone przez policję - powiedziała Onetowi Potrykus, potwierdzając wcześniejsze doniesienia, że pojazd został porzucony kilkaset metrów od miejsca wypadku.

Funkcjonariusze wskazują, że odcinek drogi, na którym doszło do zdarzenia, jest niebezpieczny. - Miejsce, w którym doszło do wypadku, jest słabo oświetlone i nie ma chodnika - podkreślili policjanci.

Z ustaleń Onetu wynika również, że wśród czterech ofiar wypadku są osoby spokrewnione.

Redakcja poleca

Auto wjechało w grupę chłopców na Pomorzu. 33-latek w rękach policji

Policjanci poinformowali na platformie X, że 33-letni obywatel Polski został zatrzymany we wtorek wieczorem, po kilku godzinach od wypadku, na terenie powiatu kościerskiego (woj. pomorskie) po szeroko zakrojonych działaniach poszukiwawczych.

Do wypadku doszło we wtorek po godz. 19.30 na ul. Kartuskiej (DW 224) w Łebieńskiej Hucie w powiecie wejherowskim. Oficer prasowy wejherowskiej straży pożarnej kpt. Andrzej Zalewski przekazał, że trzech chłopców jechało na rowerach, a jeden szedł. W grupę wjechał samochód osobowy, po czym odjechał z miejsca zdarzenia.

Policja podała, że byli to chłopcy w wieku 10, 12, 13 i 16 lat. Na miejscu zginął najmłodszy z nich. Jeden z chłopców, z amputowaną kończyną, został przetransportowany do szpitala śmigłowcem LPR. Dwóch kolejnych, z obrażeniami ręki, nogi i głowy, przewieziono karetkami.

Śledztwo w sprawie tragedii prowadzi policja pod nadzorem prokuratury. Za spowodowanie śmiertelnego wypadku drogowego grozi od 6 miesięcy do 8 lat więzienia. Za ucieczkę z miejsca zdarzenia grozi surowsza kara - do 12 lat pozbawienia wolności.

Posłuchaj:

Źródła: Onet/PAP