advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:
,
Obserwuj
Śląskie

Górnicy i hutnicy jadą na Warszawę. "Dramatyczna sytuacja finansowa"

Grzegorz Kozieł, TOK FM
2 min. czytania
06.06.2023 13:59
Górnicy i hutnicy zapowiadają protest w Warszawie. Związkowcy obu branż będą wspólnie demonstrować 23 czerwca przed Ministerstwem Klimatu i Środowiska. Ich zdaniem właściciel polskich hut - Węglokoks S.A. jest na skraju bankructwa, a rząd nie robi nic, by znaleźć wyjście z sytuacji.
|
|
fot. JEDRZEJ NOWICKI

- Węglokoks znalazł się w fatalnej sytuacji finansowej, bo nie ma pieniędzy na obsługiwanie kredytów, które zaciągnął na zakup węgla po wybuchu wojny w Ukrainie - mówi TOK FM Bogusław Ziętek, szef Wolnego Związku Zawodowego 'Sierpień 80'. - Węglokoks kupował węgiel na polecenie premiera i na polecenie minister Anny Moskwy. Miała zostać zawarta umowa na zrekompensowanie ewentualnej straty Węglokoksu. Niestety do tej pory jej nie ma. Upadłość Węglokosku to upadłość całego polskiego hutnictwa - dodaje, nie kryjąc oburzenia.

Mówiąc o 'całym polskim hutnictwie' przewodniczący 'Sierpnia 80' ma na myśli należące do Węgkokoksu: Hutę Pokój w Rudzie Śląskiej, Hutę Łabędy w Gliwicach czy Walcownię Blach Batory w Chorzowie.

List do premiera

Organizacje związkowe części z nich - z Walcowni Blach Batory, Huty Pokój Profile, Huty Pokój Konstrukcje oraz Huty Pokój S.A. - wystosowały już do premiera Mateusza Morawieckiego pismo, prosząc o natychmiastową interwencję.

Największym problemem okazuje się dramatyczna sytuacja finansowa spółki Węglokoks S.A. (...) Będzie miała ona katastrofalny wpływ na finansowanie spółek hutniczych, które Węglokoks zaopatruje we wsad oraz którym finansuje kontrakty. Kłopoty finansowe Węglokoks S.A są na tyle poważne, że może dojść do upadłości spółki, która pociągnie za sobą zakłady hutnicze, których właścicielem jest Węglokoks S.A.

To jednak nie koniec kłopotów. Zdaniem Ziętka, sytuacja Węglokoksu pogrąży też Polską Grupę Górniczą (PGG). - Węglokoks posiada w tej chwili około 2 mln ton węgla, które sprowadził. To są głównie miały, które zostały po wysianiu węgla grubego. Jeśli ten węgiel trafi - po cenach dumpingowych - na rynek, to będzie oznaczać wielkie kłopoty dla PGG - wyjaśnia nam szef 'Sierpnia 80'.

Już dziś zwały Polskiej Grupy Górniczej są zapełnione w 60 procentach. Kopalnie rybnickie (Chwałowice, Jankowice, Marcel, Rydułtowy) za chwilę staną przed groźbą wstrzymania produkcji ze względu na pełne zwały. Podobnie sytuacja wygląda w innych kopalniach PGG. Jeśli węgiel z Węglokoksu trafi na rynek energetyczny, kopalnie będą musiały ograniczać produkcję, wstrzymywać wydobycie, ogłaszać przestoje. Nie możemy do tego dopuścić, bo to uderzy po kieszeniach górników.

Związkowcy uważają, że wyjściem z sytuacji mógłby być interwencyjny skup węgla przez Agencję Rezerw Materiałowych, czyli stworzenie strategicznych rezerw tego surowca.

Tymczasem Ministerstwo Klimatu zapowiada, że także w tym roku ściągnie do Polski kolejne miliony ton węgla. Większość tego węgla to bezużyteczne błoto, z którym będzie sobie musiała poradzić polska energetyka, wypierając węgiel z polskich kopalń.

Aby temu zapobiec, hutnicy i górnicy zamierzają protestować. Mają przyjechać do Warszawy 23 czerwca i urządzić demonstrację przed Ministerstwem Klimatu i Środowiska.

Szefowa tego resortu Anna Moskwa zapowiadała, że w 2023 r. wciąż konieczny będzie import węgla na potrzeby gospodarstw domowych. W dalszym ciągu będą zajmować się tym spółki Skarbu Państwa: Węglokoks i PGE Paliwa.