,
Obserwuj
Świętokrzyskie

Tu Magdalena Biejat nie prowadziła kampanii. "Wstydziła się"

3 min. czytania
21.05.2025 14:08
Kandydatka Nowej Lewicy na prezydenta, Magdalena Biejat uzyskała w województwie świętokrzyskim zaledwie 3,09 proc. głosów, co stanowi jeden z jej najsłabszych wyników w kraju. "Niestety, nie było jej u nas. Nie spotkała się ani razu z wyborcami" - powiedział "Gazecie Wyborczej" jeden z lokalnych działaczy ugrupowania.
|
|
fot. Sławomir Kamiński / Agencja Wyborcza.pl
  • Magdalena Biejat uzyskała w woj. świętokrzyskim tylko 3,09 proc. głosów. Jak opisywali w rozmowie z 'Gazetą Wyborczą' lokalni działacze partii, jej kampania w regionie praktycznie nie istniała;
  • Konflikt wewnętrzny w świętokrzyskiej Lewicy, w tym zarzuty wobec Andrzeja Szejny doprowadził do paraliżu lokalnych struktur;
  • Szef sztabu Biejat Artur Pejas przyznał, że zrezygnowano z wizyty w regionie z powodów "taktycznych". "Nie wyobrażam sobie sytuacji, w której na konferencji prasowej po jednej stronie Magdaleny Biejat stoi Andrzej Szejna, a po drugiej Małgorzata Marenin" - powiedział.

Kandydatka Nowej Lewicy Magdalena Biejat zakończyła wyborczy wyścig na siódmym miejscu, zdobywając 4,23 proc. głosów. Jednym z województw, w których poradziła sobie najgorzej było województwo świętokrzyskie - uzyskała tam zaledwie 3,09 proc. poparcia.

Co dalej z Magdaleną Biejat? 'Byłoby dziwne, gdyby pozostawała poza polityką partyjną'

Kampania Biejat a sprawa Szejny. "Zniechęcili się"

Jak wskazał w rozmowie z "Gazetą Wyborczą" jeden z lokalnym działaczy partii, nierozwieszone banery i nierozdane ulotki z wizerunkiem Biejat nadal zalegają w siedzibie Nowej Lewicy w Kielcach. "Nikomu się nie chciało ich kolportować. Nie było rąk do pracy. (...) Jestem przerażony tym, co się wydarzyło. Sztab wyborczy Magdaleny Biejat na województwo nie zebrał się ani razu" - mówił przedstawiciel Nowej Lewicy.

Jak podkreślił, byli tacy, którzy "chcieli działać", ale "zniechęcili się przez działania Andrzeja Szejny" i - według niego - Biejat "wstydziła się" przyjechać właśnie z jego powodu.

To najlepszy scenariusz dla Nawrockiego. 'Wtedy kandydat schodzi na dalszy plan'

W drugiej połowie marca media poinformowały o problemach Andrzeja Szejny - szefa świętokrzyskich struktur Lewicy oraz wiceszefa Ministerstwa Spraw Zagranicznych - z alkoholem oraz o prokuratorskim postępowaniu w sprawie nieprawidłowości przy rozliczaniu tzw. kilometrówek. Polityk odniósł się do zarzutów w krótkim oświadczeniu, informując, że "zmierzył się z problemem nadużywania alkoholu" i odzyskał kontrolę nad zdrowiem. Zapewnił również o prawidłowym rozliczaniu tzw. kilometrówek. Premier Donald Tusk poprosił ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego o urlopowanie wiceszefa MSZ i wyjaśnienie sprawy. Odtąd Szejna przebywa na urlopie.

"To nie był wieczór wyborczy, tylko briefing"

Do tego dochodzi konflikt Andrzeja Szejny z własną partią w Kielcach i to, że - na jego wniosek - rada wojewódzka zniosła miejskie struktury Nowej Lewicy w Kielcach. To - według kieleckiej Nowej Lewicy - zemsta za ujawnienie problemów z alkoholem Szejny.

"Wynik Magdaleny Biejat mógłby być lepszy, gdyby osoby odpowiedzialne za kampanię w regionie pomagały w niej, a nie ją utrudniały. Zniesienie struktur kieleckich, wyrzucanie osób z partii - to wszystko szkodziło kampanii. Przecież rozdawanie ulotek, gazet, wieszanie banerów to praca wolontaryjna. Gdy nie ma docenienia, trudno o nią" - skomentowała była asystentka Szejny, Małgorzata Marenin.

'Cóż szkodzi obiecać?'. Kim jest poseł, którego słowa wywołały burzę w sieci?

Z kolei sztab Biejat broni decyzji o ograniczonej obecności w regionie. Szef sztabu Artur Pejas przyznał, że "nie było fizycznych spotkań", a planowaną wizytę kandydatki odwołano z "racji taktycznych". "Nie wyobrażam sobie sytuacji, w której na konferencji prasowej po jednej stronie Magdaleny Biejat stoi Andrzej Szejna, a po drugiej Małgorzata Marenin" - mówił.

Wieczór wyborczy w Kielcach był skromny - wzięło w nim udział zaledwie sześć osób, co niektórzy ironicznie nazwali symbolem kondycji partii w regionie. "To nie był wieczór wyborczy, tylko briefing" - tłumaczył Szejna i zasugerował, że uwaga powinna być skupiona na innych partiach.

Posłuchaj: