IPN w poszukiwania żołnierki zaangażował tysiące osób, a już kilka lat temu jej tożsamość ustalił badacz IPN
Odkrywcą tego, kto jest na zdjęciu wcale nie jest dziennikarz Jan Pawlicki, choć rzeczywiście zamieścił wpis o tym, kim była tajemnicza kobieta.
Okazuje się, że tajemnicę już kilka lat temu rozwikłał dr hab. Adam Puławski, były pracownik Instytutu Pamięci Narodowej w Lublinie. Pracował w nim ponad 17 lat prowadząc badania naukowe nad relacjami polsko - żydowskimi w czasie wojny. W 2018 roku chciano go od badań odsunąć i przenieść na stanowisko urzędnicze. Miał się zajmować 'wklepywaniem' danych do komputera, ale się na to nie zgodził i musiał z IPN odejść.
Jak mówi w rozmowie z TOK FM, to właśnie pracując jeszcze w instytucie, w 2013 roku i przygotowując książkę o zagładzie Żydów oraz stosunku rządu polskiego do niej - przeglądał m.in. prasę emigracyjną, w tym 'Dziennik Polski'. - Przejrzałem kilka roczników tego dziennika, numer po numerze, artykuł po artykule. I zdjęcie tej pani przykuło moją uwagę - była elegancka, w mundurze, dlatego zamieściłem to zdjęcie u siebie na Facebooku, nie przypuszczając, że to kiedyś będzie tak ważne - mówi pan Adam.
Gdy w niedzielę zobaczył, że IPN próbuje ustalić kim jest kobieta ze zdjęcia i że budzi to ogromne emocje - napisał pod postem IPN, że już dawno to ustalił.
Wskazał, że to Maria Barr, żona lotnika Filipa R. Barra, który nie powrócił do bazy po jednej z misji w 1942 roku. - Maria Baar w imieniu męża odebrała medal z rąk samego króla, Jerzego VI. Sama była też córką pułkownika. W 1943 roku pracowała w Polskim Czerwonym Krzyżu w Edynburgu - mówi pan Adam.
Jak ocenia poszukiwania IPN?
- Nie można opierać się tylko na kwerendzie robionej w IPN. To jest niepoważne. Trzeba było siąść, posiedzieć trochę nad emigracyjnymi pismami i po prostu poszukać - mówi dr hab. Adam Puławski. I dodaje, że śmieje się w duchu z całej sytuacji. - Pewnie, gdybym pracował dalej w IPN i być może w korespondencji wewnętrznej, ktoś zapytał o to zdjęcie, prawdopodobnie odpowiedziałbym, że wiem, kto to jest, gdzie szukać informacji. Mówiąc krótko, IPN nie zachował się profesjonalnie, bo widać, że ta kwerenda nie była dobrze przeprowadzona - mówi pan Adam.
Odszedł z IPN, ale wcale nie żałuje. Wprost przeciwnie
Adam Puławski po odejściu z IPN wydał książkę, którą przygotowywał przez kilka lat, pracując jeszcze w Instytucie Pamięci Narodowej. Wydał ją m.in. dzięki wsparciu czytelników 'Gazety Wyborczej', po wywiadzie, którego udzielił dla 'Dużego Formatu'. Przeszedł też procedurę habilitacyjną i został doktorem habilitowanym. Pracuje w Pracowni Instytutu Europy Środkowo - Wschodniej lubelskiego Ośrodka Brama Grodzka - Teatr NN. Dalej może prowadzić badania naukowe. - Absolutnie nie żałuję decyzji o odejściu z IPN. Tym bardziej patrząc na to, jak ta instytucja dziś wygląda - mówi nasz rozmówca.