Sąd w Sokółce orzekł, że Piotr Maślak jest winny zniesławienia Straży Granicznej na Twitterze. "Będę apelował na 100 procent"
W poniedziałek w Sądzie Rejonowym w Sokółce na Podlasiu odbył się proces dziennikarza TOK FM Piotra Maślaka. Chodziło o jego wpis na Twitterze z sierpnia 2021 roku, kiedy poruszony wydarzeniami w Usnarzu na polsko-białoruskiej granicy napisał na swoim prywatnym profilu: "Nie potrafię tego nazwać inaczej, strażnicy graniczni, którzy zabraniają dostarczyć wody i dopuścić lekarzy do uchodźców mogą sobie przyczepić naszywki SS. Tamci też wykonywali rozkazy. A jak Wam każą strzelać do uchodźców też wykonacie rozkaz?"
Jego wpisem był zbulwersowany minister spraw wewnętrznych i administracji Mariusz Kamiński. - Nigdy nie będzie mojej zgody na szarganie dobrego imienia Straży Granicznej. Porównywanie formacji chroniącej granice Polski do zbrodniczej SS to podłość - podkreślił polityk i zapowiedział, że zawiadomi w tej sprawie prokuraturę.
W grudniu ubiegłego roku Maślak usłyszał zarzut zniesławienia funkcjonariuszy Straży Granicznej. 3 kwietnia wyrok wydał sąd.
- Sąd orzekł, że jestem winny pomówienia Straży Granicznej - że wypełniłem wszystkie znamiona czynu z 212 i 216 kodeksu karnego. Użył przy tym słów, że 'zniesławiłem' i 'poniżyłem' grupę osób, które pełniły służbę na granicy w pobliżu Usnarza - mówi portalowi tokfm.pl Piotr Maślak.
Jednocześnie - jak dodaje Maślak - sędzia Wojciech Januszkiewicz umorzył warunkowo postępowanie na rok, ale kazał mu wpłacić 3 tys. złotych na rzecz Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej i 200 złotych kosztów sądowych.
- W uzasadnieniu ustnym sąd stwierdził, że wszyscy, którzy tam przebywali mogli złożyć wnioski o azyl w konsulacie w Grodnie, że nic nie wskazuje na to, że uniemożliwiano dostęp do nich osobom z wodą czy lekarzom. A także, że to oczywiste, że działo się to na terytorium Białorusi, że nic tym osobom nie zagrażało i miały zapewnioną pełną opiekę humanitarną - relacjonował prowadzący "Pierwszego Śniadania w TOK-u".
Dziennikarz zapowiada, że odwoła się od tego wyroku. - Będę apelował na 100 procent. Moim zdaniem to spełnia wszelkie przesłanki Slapp, czyli ukarania bez wyroku skazującego. Jestem przekonany, że taki był cel prokuratora i sądu - wskazuje Maślak.