,
Obserwuj
Polska

Głosy wyborców z zagranicy trafią do kosza? Szef PKW "aż tak by się nie obawiał". Jest reakcja londyńskiego KOD

Aneta Malinowska, oprac. AS tokfm.pl
6 min. czytania
02.05.2023 10:20
Przewodniczący Państwowej Komisji Wyborczej nie obawia się, że przez znowelizowane przepisy, zmarnować się mogą głosy obywateli, głosujący w komisjach poza Polską. A na taką możliwość zwrócił uwagę m.in. Rzecznik Praw Obywatelskich. - Ja bym się aż tak nie obawiał - uspokajał w TOK FM Sylwester Marciniak.
|
|
fot. PKW

Polacy mieszkający poza krajem oraz Rzecznik Praw Obywatelskich alarmują w sprawie nowych przepisów wyborczych. Komisje będą miały na policzenie głosów dobę, a sama procedura się wydłużyła, bo - po ostatnich zmianach przegłosowanych przez Zjednoczoną Prawicę - każda karta do głosowania będzie musiała być okazywana wszystkim osobom, które liczą głosy.

Żadnego niebezpieczeństwa w nowych regulacjach nie widzi szef Państwowej Komisji Wyborczej. Sylwester Marciniak przekonywał w "Poranku Radia TOK FM", że głosy spoza Polski się zmarnują. - Ja bym się aż tak nie obawiał, że jakikolwiek protokół z ustalenia wyników wyborów nie trafi w ciągu 24 godzin (do PKW - red.). Dotychczas nie zdarzyło się - a jestem członkiem PKW od 2015 r., żeby jakikolwiek protokół nie dotarł - przekonywał w rozmowie z Dominiką Wielowieyską.

Gość "Poranka Radia TOK FM" dodał, że przepis o wspólnej pracy całej komisji przy liczeniu głosów obowiązuje od 2018 roku. Podczas ostatniej nowelizacji dodano tylko zapis, że "każdy głos powinien być okazany całej komisji". Marciniak zwrócił uwagę, że Państwowa Komisja Wyborcza "określi wytyczne, jak to ma wyglądać". - Mogą być ewentualnie jakieś małe problemy, jeżeli komisje będą liczyły po kilka tysięcy wyborców. Należy jednak zwrócić uwagę, że PKW zwróciła się do ministra spraw zagranicznych o rozważenie możliwości zwiększenia liczby komisji za granicą - wyjaśnił rozmówca Dominiki Wielowieyskiej.

'Rząd przygotował na nas pułapkę'. Polonia w Londynie zrobiła eksperyment. Chodzi o wybory

Wybory. Wielka władza ministra cyfryzacji

Inną kwestią, na jaką zwróciła uwagę dziennikarka, były kompetencje ministra cyfryzacji. Dzięki nowym przepisom to właśnie szef tego resortu (Janusz Cieszyński) zyskał duży wpływ na przygotowanie do wyborów, ich przebieg i kontrolę. Resort cyfryzacji jest jedyną instytucją, która będzie miała dostęp do nagrań z lokali wyborczych.

- Dotychczas mężowie zaufania mogli nagrywać pracę komisji od zamknięcia lokali do ustalenia wyników. W tej chwili zostało to rozszerzone, że od otwarcia lokalu do zamknięcia. Tu aż takich zmian też nie ma, bo nagranie może być przekazane przez męża zaufania Okręgowej Komisji Wyborczej, która dołączy je do protokołu, jako ewentualny materiał dowodowy - w ewentualnych sporach wyborczych - mówił Marciniak. Szef PKW dodał, że minister cyfryzacji nie jest jedyną osobą, która ma dostęp do nagrań. - Po pierwsze mają wójtowie, po drugie PKW - podkreślił.

- A po co przepis, że ci, którzy nagrywali, mają skasować te nagrania? - dopytywała Wielowieyska. - To jest kwestia ochrony danych osobowych i prywatności — powiedział szef PKW.

TVP już teraz prowadzi kampanię w imieniu PiS

Prowadząca "Poranek Radia TOK FM" pytała Sylwestra Marciniaka o kampanię wyborczą, która de facto trwa, choć nie została jeszcze ogłoszona data wyborów. Widać to m.in. w TVP, która w swoich materiałach ostro atakuje opozycję.

- Jeśli chodzi o sprawę mediów, to rola PKW sprowadza się tylko do ustalenia limitu godzin dla poszczególnych komitetów wyborczych. W tej chwili trwa prekampania. My możemy się zająć kwestią sprawozdań finansowych dopiero od ogłoszenia wyborów — odpowiedział przewodniczący Państwowej Komisji Wyborczej.

- To nie jest kwestia niereagowania przez PKW, bo podkreślam, możemy reagować dopiero po złożeniu sprawozdania. Teraz to jest poza zasięgiem Państwowej Komisji Wyborczej - argumentował Sylwester Marciniak.

Złe wieści dla Morawieckiego. Większość Polaków obwinia jego rząd za ten kryzys [SONDAŻ]

Londyński KOD obala argumenty Sylwestra Marciniaka. Wystosowało list otwarty

"Demokratyczne organizacje polonijne z niepokojem przyjęły wypowiedzi Przewodniczącego PKW Sylwestra Marciniaka w rozmowie z redaktor Wielowieyską na antenie Radia TOK FM, wyemitowanej 24 kwietnia 2023. Działacze poświęcili dużo wysiłku, by rozpoznać skalę problemu z policzeniem głosów Polonii, a następnie dotrzeć z tą informacją do opinii publicznej i polityków. W wyniku tej pracy Senat wystąpił z pilną inicjatywą ustawodawczą, mającą na celu uchylenie art. 230 §2 ordynacji, wyznaczającego 24-godzinny limit na ustalenie wyników wyborów w obwodach zagranicznych. Wypowiedzi sędziego Marciniaka w nieuprawniony naszym zdaniem sposób bagatelizują skalę problemu, zatem czujemy się w obowiązku odnieść się do nich merytorycznie.
Teza 1: Nowe regulacje spowalniają liczenie w niewielkim stopniu.
Wypowiedź SM: "Podkreślam, że to [procedura okazywania kart wszystkim członkom komisji] nie powinno w znaczący sposób wpłynąć na ustalenie wyników głosowania, zarówno za granicą, jak i w Polsce".
Odpowiadamy: Przewodniczący PKW nie posługuje się konkretnymi liczbami. Podała je za to organizacja Polonia Głosuje, która zorganizowała dwie symulacje liczenia głosów wg nowej procedury. Wyniki wskazują, że w zależności od formatu kart do głosowania w wyborach do Sejmu (broszura lub płachta), można ich policzyć od 98 do 156 w ciągu godziny – z pominięciem głosów do Senatu. Udział brali doświadczeni członkowie komisji, znający procedury i techniczne aspekty ustalania wyników. PG ocenia, że 1,5 tys. głosujących w obwodzie jest bezpiecznym limitem, a liczba 2 tys. może oznaczać realne ryzyko niezdążenia z liczeniem, zatem unieważnienia tysięcy głosów, co potwierdzają niezależni eksperci i pracownicy MSZ. Celem nowelizacji ordynacji miało być zwiększenie frekwencji, tymczasem organizacje polonijne zmuszone są przekierować swoje zasoby na obronę praw wyborczych zamiast prowadzić zaplanowane działania profrekwencyjne.
Teza 2: Ryzyko dotyczy wyłącznie garstki największych komisji.
Wypowiedź SM: "To mogą być ewentualnie jakieś małe problemy, zagrożenia, jeżeli będą komisje liczyły po kilka tysięcy wyborców"
Odpowiadamy: Nawet niewielkie zagrożenie unieważnienia głosów jest niedopuszczalne, a mamy tu do czynienia z zagrożeniem poważnym. Przyjmując nader optymistycznie, że jedna komisja będzie w stanie policzyć głosy 2 tys. wyborców w 24 godz., należy pamiętać, że w wyborach parlamentarnych w 2019 r. komisji zagranicznych przekraczających ten limit było aż 51. Tymczasem liczba głosujących w obwodach zagranicznych dynamicznie wzrasta z wyborów na wybory. W 2015 r. głosowało za granicą 174 tys. obywateli, a w 2019 r. już 314 tys.
Teza 3: Zwiększenie liczby komisji zagranicznych rozwiąże problem.
Wypowiedź SM: "Już w kwietniu PKW zwróciła się do ministra spraw zagranicznych o rozważenie możliwości zwiększenia liczby komisji za granicą"
Odpowiadamy: Organizacje polonijne popierają postulat rozbudowania sieci punktów głosowania. Nie gwarantuje to wcale, że głosy uda się terminowo policzyć, gdyż wyzwaniem jest nierówna dystrybucja wyborców. W najmniejszych komisjach – jak w Pjongjangu – uprawnionych do głosowania jest kilkanaście osób. W największych – jak w londyńskiej dzielnicy Ealing – ponad 6 tys. Wyborcy sami wybierają, do której komisji się zapiszą, a listy głosujących zamykane są na 5 dni przed wyborami, gdy niemożliwe jest już utworzenie nowych obwodów ani przeniesienie wyborców do mniejszych komisji. W 2020 r. cała Polska czekała na wyniki z Manchesteru, gdzie do każdej z dwóch OKW zapisało się ponad 20 tys. wyborców. Umęczone komisje ledwo zdążyły ustalić wyniki w ciągu dopuszczonych wtedy 48 godz., co demonstruje, jak trudno utworzyć właściwą liczbę obwodów i uniknąć błędów organizacyjnych.
Teza 4: Przepis ograniczający czas liczenia za granicą jest potrzebny na wypadek nieprzewidzianych okoliczności.
Wypowiedź SM: "Zwracam uwagę chociażby na ostatnie wydarzenia w Sudanie (…) przeprowadzamy wybory, zamach stanu, nie może dotrzeć protokół z Sudanu i będziemy czekali tydzień lub dwa na wynik wyborów".
Odpowiadamy: Przykład jest wyjątkowo nietrafiony, gdyż w Sudanie nigdy nie został utworzony obwód do głosowania. RP nie praktykuje ich tworzenia w krajach niestabilnych politycznie, jak np. Libia czy Syria. Argument ten można równie dobrze zastosować do krajowych obwodów, których limit czasowy przecież nie dotyczy. Ryzyko, że działania wojenne za wschodnią granicą Polski zakłócą prace przygranicznych komisji, wydaje się znacznie wyższe niż to dotyczące obwodów zagranicznych.
Teza 5: Zaufanie do wyborów zależy od szybkości podania wyników.
Wypowiedź SM: "Im dłużej będziemy czekali na wynik wyborów, tym będzie więcej wątpliwości".
Odpowiadamy: Jako obywatele oczekujemy, że wyniki wyborów zostaną ustalone szybko, ale nie kosztem konstytucyjnie gwarantowanej równości wyborów i pewności uwzględnienia wszystkich głosów. PKW powinna skupić się na usprawnieniu samego procesu ustalania wyników. Osoby z doświadczeniem pracy w OKW wskazują na wiele problemów, jak długotrwałe czekanie na wysyłkę i potwierdzenie wpłynięcia protokołów, niejasne treści regulacji, zbyt niski poziom cyfryzacji itp. Należy także zwiększyć budżet przeznaczany na organizację wyborów za granicą, który od lat wynosi około 3 mln zł. To mniej na jeden oddany głos, niż w przypadku wyborów w kraju.

Z poważaniem,

Zarząd Committee for the Defence of Democracy KOD UK

Committee for the Defence of Democracy KOD UK jest niezależną polonijną organizacją członkowską

zarejestrowaną w Wielkiej Brytanii, promującą wartości demokratyczne i prawa człowieka."