,
Obserwuj
Polska

"To może prowadzić do linczów". Ekspert: Władza powinna studzić nastroje po śmierci Kamila

3 min. czytania
10.05.2023 16:05
Śmierć 8-letniego Kamila, katowanego przez ojczyma, wywołała wielką falę poruszenia i oburzenia. Spowodowała też wielką aktywność polityków. - Zaraz się okaże, że ludzie zaczną brać sprawy w swoje ręce. Bo są do tego trochę też motywowani - ocenił w TOK FM karnista dr Piotr Kładoczny.
|
|
fot. Kuba Atys / Agencja Wyborcza.pl

Po tragicznej śmierci maltretowanego przez ojczyma 8-letniego Kamila z Częstochowy rozgorzała dyskusja na temat przywrócenia kary śmierci. W internecie pojawiły się m.in. wpisy dotyczące tego, że współwięźniowie powinni 27-letniemu ojczymowi Kamila wymierzyć karę współmierną do tego, co zrobił. W środę nawet premier Mateusz Morawiecki stwierdził, że jest zwolennikiem kary śmierci, choć 'została zniesiona w całej Europie'. - W tych okolicznościach, w których działamy, powinniśmy zdecydowanie wzmocnić te zapisy Kodeksu karnego, które mówią o znęcaniu się nad dziećmi - powiedział premier.

Zdaniem prawnika dra Piotra Kładocznego winę za tę atmosferę linczu po części ponosi rząd. - Myślę, że minister sprawiedliwości, wszelka władza, która odpowiada za bezpieczeństwo w Polsce, powinna te nastroje studzić. Rozumiem, że one są, ale do wymierzenia kary służy wymiar sprawiedliwości - ocenił w TOK FM karnista z Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego i Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka.

- Ja bym sobie wyobrażał, że po takim strasznym zdarzeniu wystąpi np. minister sprawiedliwości- prokurator generalny i powie: "Proszę państwa, jestem wstrząśnięty. Dopilnujemy, żeby sprawca dostał zasłużoną karę". Żeby uspokoić trochę nastroje społeczne i nie podgrzewać tej temperatury, która może prowadzić do linczów, czasem też osób zupełnie niewinnych - mówił dr Kładoczny w rozmowie z Mikołajem Lizutem. I ostrzegał: "Zaraz się okaże, że ludzie zaczną brać sprawy w swoje ręce. Bo są do tego trochę też motywowani".

Karnista alarmował, że samosądy to zjawisko niezwykle groźne. - Nie możemy dopuszczać do tego, żeby w zakładach karnych czy poza nimi dochodziło do linczów. Bo z tego będzie jeszcze więcej nieszczęść - od pomyłek (sądowych) do nakręcania się spirali przemocy. Bo ktoś uzna, że jednak niesłusznie kogoś potraktowano i będzie próbował - odwetowo - działać, będzie ścigał i bił kolejną osobę - wyjaśnił gość TOK FM.

"Kara śmierci nie zmieniłaby sytuacji Kamila"

Jednym z tych, którzy podgrzali atmosferę jest min. Zbigniew Ziobro. Minister sprawiedliwości - prokurator generalny - po ogłoszeniu, że Kamil zmarł - napisał w mediach społecznościowych: "Nie ma słów, które oddadzą ogrom tragedii 8-letniego Kamilka z Częstochowy. Nie ma też w Polsce adekwatnej kary za tę potworną zbrodnię. Poleciłem zmianę oceny zarzucanego sprawcy czynu, z usiłowania zabójstwa na zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem. Za tak bestialską zbrodnię na bezbronnym dziecku powinna zapaść najsurowsza kara. Niestety, w Polsce mamy tylko dożywocie…".

Dr Kładoczny wskazał, że rozumie emocje, które sprawiają, że ludzie chcą kary śmierci dla sprawcy i władza także populistycznie zwraca się w stronę jak najsurowszego karania przestępców. Prawnik HFPC podkreślił jednak, że "państwo nie powinno kierować się emocjami przy stanowieniu prawa". - Dyskusje o jak najwyższej karze dla sprawcy nie spowodują, że tych przypadków będzie mniej. Podnoszenie sankcji nie służy niczemu dobremu, sprawi, że będziemy mieli, zresztą mamy już w tej chwili, pomyłki sądowe z największymi karami na koncie - alarmował.

Jak dodał rozmówca Mikołaja Lizuta, kara śmierci wciąż ma licznych zwolenników, "ponieważ ludziom się wydaje, że mogłaby czemuś zapobiec, że odstrasza". - Natomiast zadajmy sobie takie pytanie, czy gdyby kara śmierci obowiązywała w momencie, kiedy mały Kamil był torturowany, to, czy zmieniłoby to sytuację (dziecka). Obawiam się, że zupełnie nie. Bo nikt z osób, które popełniają takie okropne zbrodnie, nie kalkuluje, jaka kara im grozi. Także kara śmierci w tym wypadku nie jest skutecznym sposobem oddziaływania - podsumował prawnik.

Lekarz 8-letniego Kamila: Takie dzieci trafiają do nas regularnie. Szara strefa jest duża