"Kościół jest po prostu leniwy". Teolog o reakcji prymasa na informacje o pedofilii. "Powraca stara płyta"
Z opublikowanej w czwartek kwerendy przeprowadzonej przez dziennikarzy "Rzeczpospolitej" wynika, że co najmniej 1100 małoletnich mogło zostać w czasach PRL wykorzystanych seksualnie przez duchownych i świeckich pracujących w Kościele. Sprawcami tych przestępstw było ok. 300 osób.
- Myślę, że to wierzchołek góry lodowej. To są tylko te przykłady, które zostały znalezione przez dziennikarzy "Rzeczpospolitej" - mówił w "Pierwszym Śniadaniu w TOK-u" Jarosław Makowski, filozof, teolog i publicysta. Szef Instytutu Obywatelskiego dodał, że "pada mit Kościoła i duchownych, że w systemie komunistycznym byli wyłącznie ofiarami". - W tym przypadku okazuje się, że byli również sprawcami, a ofiarami byli ci, którzy są bezbronni i niewinni, czyli dzieci - podkreślił.
Jak wskazał, widać więc, że niezależnie od systemu politycznego do tych brutalnych i obrzydliwych przestępstw dochodziło. - To pokazuje, że problemem są kościelne struktury zła, które zostały stworzone po to, aby przestępców chronić, przestępstwa tuszować i chronić dobre imię Kościoła. Dlatego było to możliwe na tak dużą skalę - ocenił Makowski.
"Powraca ta stara płyta. To już jest nie do zniesienia"
Do informacji "Rzeczpospolitej" odniósł się prymas Polski arcybiskup Wojciech Polak. "Zawstydzające jest, że przez dziesięciolecia nie dostrzegaliśmy krzywd i cierpienia osób skrzywdzonych wykorzystaniem seksualnym w dzieciństwie przez duchownych. Jeszcze raz pragnę za to przeprosić" - napisał delegat KEP ds. ochrony dzieci i młodzieży. Przypomniał także, że KEP pracuje nad powołaniem komisji, która zbada praktykę rozwiązywania problemów przestępstw seksualnych duchownych w przeszłości.
W ocenie Makowskiego widać, że Kościół "jest po prostu leniwy". - Od dekady już wiemy, że również polscy księża, także w czasie pontyfikatu Jana Pawła II dopuszczali się wykorzystywania nieletnich. I Kościół ustami polskich hierarchów - w tym także prymasa Wojciecha Polaka - zapowiadał, że powoła komisję, że się rozliczy, że zbada - mówił.
Rozmówca Piotra Maślaka podkreślił, że mamy prawo do irytacji, bo reakcja prymasa Polaka jest analogiczna do tego, co pamiętamy z przeszłości, przy okazji innych ujawnianych spraw, raportów.
- Po pierwsze jest nam bardzo przykro, po drugie bijemy się w piersi, po trzecie trzeba zbadać archiwa. Na miłość boską, Kościół ma pieniądze, Kościół ma narzędzia, Kościół ma ludzi, żeby to zrobić. Powinien to zrobić już dawno tak jak to zrobiono np. w Irlandii - zaznaczył. - Natomiast przy każdej tego typu publikacji powraca ta stara płyta, że przepraszamy i że będziemy badać. To już jest nie do zniesienia. Widzimy bezradność prymasa. Za tymi słowami nie idą czyny - dodał.
"Dzisiaj to jest już tylko kwestia zwykłej przyzwoitości"
Według eksperta sprawa zaś jest prosta do rozwiązania, bo właściwą ścieżkę pokazały już inne kraje, między innymi Francja. - Kościół powinien natychmiast powołać niezależną komisję i dać jej absolutną wolność. Ta komisja musi być pluralistyczna, składać się także z osób niewierzących - wskazał Makowski.
Miał także kolejną radę dla Episkopatu Polski. - Co najważniejsze, opiekujemy się skrzywdzonymi, szukamy skrzywdzonych, wyciągamy do nich rękę i zadośćuczyniamy. Takie kroki były podejmowane w Irlandii, Francji czy w Niemczech - podkreślił.
Dlaczego więc polski Kościół wciąż nie chce rozliczyć przestępstw? - Dzisiaj to jest już tylko kwestia zwykłej przyzwoitości, żeby opowiedzieć tę historię w sposób rzetelny. A historia nie jest czarno-biała. Czy się to naszym biskupom podoba czy nie, te rzeczy będą wychodzić, bo na szczęście są wolne media, są badacze, którzy będą te sprawy opisywać - ocenił filozof i teolog.
Zdaniem gościa TOK FM Kościół "nie ma zaś innej monety niż wiarygodność". - Dziś w sposób spektakularny rozmienia ją na drobne. Jeżeli zupełnie rozmieni, to nie dziwmy się, że Polska w tak radykalny sposób przechodzi proces sekularyzacji. Właśnie dlatego, że personel naziemny Kościoła, że hierarchowie nie potrafią zrozumieć tej prostej prawdy, że trzeba opowiedzieć historię PRL-u w sposób rzetelny - podsumował Jarosław Makowski.
'Matka sprzedawała mnie księdzu'. Chłopak zażył później truciznę. 'Najlepiej wybacz i zapomnij'