"Czasami warto zagłosować w innym okręgu". System wyborczy jak gra
Do wyborów parlamentarnych zostało mniej niż trzy tygodnie. 15 października wybierzemy 460 posłów i 100 senatorów. Okazuje się jednak, że aby odpowiednio zagłosować i dać szansę na mandat swoim wybrańcom, należy dokładnie zapoznać się z zasadami systemu wyborczego. Gość TOK FM Michał M. Majewski wszystko porównał do gry planszowej. - Wtedy gra staje się przyjemniejsza. Wydaje mi się, że dużo ludzi traktuje nasze wybory, na zasadzie, że idzie, wrzuci głos i tyle. To jak rzucanie kostką w grze - mówił w TOK FM autor artykułów na temat systemu wyborczego w Polsce.
Majewski zwrócił uwagę, że 'nasze wybory to 41 niezależnych rzeczy, które się dzieją'. - Jak 41 finałów WOŚP. I one są kompletnie niezależne. To jest pierwszy duży element. Głosy są liczone w 41 okręgach, a one są bardzo różne. Partia może mieć poparcie w jednym okręgu 20 proc., w drugim 50 proc. I z tego też wynika, że czasami warto zagłosować w innym okręgu, niż nasz miejscowy - podkreślił.
Do tego - jak wskazał ekspert - w Polsce nie aktualizuje się liczby mandatów w okręgach wyborczych, w stosunku do aktualnej liczby mieszkańców. Dlatego jego zdaniem, choćby w okręgu podwarszawskim powinno wybierać się większą liczbę posłów, a z kolei w Lublinie, gdzie ludności statystycznie ubywa, mniej niż do tej pory.
Na czym polega turystyka wyborcza?
Stąd Jan Wróbel, prowadzący audycję, dopytywał, w jaki sposób poprzez "turystykę elektoralną" można pomóc swojemu ulubionemu ugrupowaniu. Ekspert wyjaśniał, że przed głosowaniem należałoby sprawdzić, gdzie nasza ulubiona partia zdobywała do tej pory mniej głosów i tam jechać, żeby zagłosować. - Dobrym wyjściem jest to, co promuje pan Roman Giertych, który puszcza oko do wyborców, mówiąc: przyjeżdżajcie do świętokrzyskiego, czekam na Wasze głosy - dodał.
Majewski obiecał, że bliżej daty wyborów dla swoich czytelników, którzy są wyborcami różnych partii, przygotuje konkretne rekomendacje. - Bo najprościej mają wyborcy Koalicji Obywatelskiej, oni mogą się kierować siłą głosu, gdzie jest mniejsza, gdzie większa i tam się udać. A np. w przypadku wyborców Lewicy trzeba pokalkulować, (zobaczyć), gdzie ugrupowanie na pewno ma szansę na mandat, gdzie na pewno nie ma - wyjaśniał gość Jana Wróbla.
Na czym może polegać taka kalkulacja? Ekspert wyjaśniał, że na przykład w okolicach Krakowa są trzy okręgi wyborcze, gdzie Lewicy w poprzednich wyborach nie udało się zdobyć żadnego mandatu. Dlatego też są duże szanse, że może być tak i 15 października. - Natomiast, jeśli wyborcy z tych trzech okręgów umówiliby się w jednym okręgu, to Lewica zdobędzie jeden mandat i to pewnie kosztem PiS-u - zaznaczył gość TOK FM.
Zdaniem Majewskiego takie podejście wyborców opozycji 'powinno zadziałać'. - To będzie inicjatywa oddolna, obywatelska. Wcześniej nikt tego nie chciał zrobić. W tych wyborach to się wydarzy, widzę po zainteresowaniu tematem - uważa.
Turystyka elektoralna. Jak to załatwić?
Gość "Poranka Radia TOK FM" podpowiedział, że aby zagłosować w innym okręgu "do zrobienia są dwie rzeczy". - Możemy z urzędu gminy wziąć zaświadczenie o prawie do głosowania i z tym zaświadczeniem zagłosować w całym kraju. Ja jestem zwolennikiem innej furtki, którą mamy, którą trochę poszerzył minister Ciszewski, robiąc centralny rejestr wyborczy, a więc bardzo łatwo online można się dopisać do spisu wyborców w innym mieście - wskazał.
I dodał, że sam zrobił to '1 września, czyli w pierwszy możliwy dzień'. - Dopisałem się do spisu wyborców jednej ze szkół w Sulejówku i od razu miałem potwierdzenie - mówił rozmówca Jana Wróbla.