Tak białoruski wywiad mógł zwerbować Szmydta. "Jeden z czterech czynników"
Gen. Marek Dukaczewski, były szef Wojskowych Służb Informacyjnych gościł w Pierwszym Programie" TOK FM. Podczas rozmowy były wojskowy starał się przybliżyć słuchaczom, w jaki sposób Tomasz Szmydt trafił na Białoruś, a także, jakie szkody mógł wyrządzić państwu polskiemu. Wyjaśniał również, czym zajmują się służby w związku ze sprawą sędziego-uciekiniera.
- To nie jest 'musztarda po obiedzie', choć trudno będzie ustalić, jakie informacje mogły zostać przekazane. Musimy jednak to zrobić - zaznaczył gość Szymona Kępki. Były szef WSI dodał, że bez dokładnego prześwietlenia działalności Szmydta wywiad napotka spore problemy w 'ocenieniu ewentualnych strat, a także ustaleniu, kto jeszcze może być zamieszany w działalność szpiegowską przeciwko naszemu krajowi'.
Jak Szmyd nawiązał współpracę ze służbami Białorusi?
Dukaczewski powiedział, że w tej chwili trwa ustalanie, w jaki sposób polski sędzia mógł zostać zwerbowany przez wywiad białoruski. - Służby koncentrują się na określeniu, jak i kiedy mógł być pozyskany do współpracy, to po pierwsze. Po drugie, jego kontakty, co ewentualnie mógł przekazać służbom, do jakich informacji miał dostęp - przekazał generał. Dodał, że agenci do werbunku używają czterech czynników. - To są pieniądze, ideologia, szantaż i ego - wyjaśnił były wojskowy. - Podejrzewam, że któryś z tych elementów został wykorzystany - dodał.
POSŁUCHAJ AUDYCJI:
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
Gość "Pierwszego Programu" wskazał, w jaki sposób służby mogą przeciwdziałać potencjalnemu werbowaniu przez wrogi wywiad. Co ciekawe, jedną z praktyk jest publiczne ogłoszenie zdemaskowania siatki szpiegowskiej. - To jest element odstraszania - powiedział Dukaczewski. Dodał, że w ten sposób organy wywiadowcze pokazują swoją skuteczność i sprawność w działaniu. Kolejną z metod jest edukowanie urzędników administracji państwowej, by uświadomić im, "jakimi metodami kierują się służby".
Sędzia-zdrajca to 'polityczna pałka'. 'KO dostała prezent, ale pewnie go zgubi lub zepsuje'
Jakie zadania wykonywał sędzia Szmydt?
Były szef WSI analizował, jakie zadania na rzecz wschodnich służb mógł realizować Tomasz Szmydt. Dukaczewski zauważył, że polski sędzia wcale nie musiał być odpowiedzialny za wyciąganie utajnionych informacji. - Miał dostęp, mógł to robić przy okazji - powiedział ekspert. Jak dodał, "przy technologiach i szerokim dostępie do internetu uzyskanie informacji nie jest dużym problemem".
- Wpływanie na pewne procesy, które w danym kraju zachodzą, jest dla służb coraz bardziej interesujące. Być może działał w zupełnie innym trybie środowiska, które z punktu widzenia tzw. baz werbunkowych dla obcych służb są ciekawe - dodał generał.
We wtorek na profilu Telewizji Biełsat w serwisie X (dawny Twitter) pojawił się wpis informujący o tym, że sędzia Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie - Tomasz Szmydt zwrócił się do białoruskich władz z prośbą o azyl.
Jak przekazał nadawca, Polak w trakcie konferencji prasowej w centrum prasowym BiełTA, s krytykował zarówno polskie władze, jak i Zachód. Jak twierdzi, ojczyznę opuścił z powodu 'sprzeciwu wobec polityki i działań władz'. Dodał, że 'był prześladowany i zastraszano go za niezależną postawę polityczną'.