,
Obserwuj
Polska

80 proc. pracowników ma w umowie 4023 zł brutto. "Najgorzej zarabiający pocztowcy na świecie"

Aleksandra Gruszczyńska
3 min. czytania
16.05.2024 21:58
Pracownicy Poczty Polskiej mówią dość. W czwartek zorganizowali strajk ostrzegawczy. Być może akcji protestacyjnych będzie jednak więcej. - Zarabiamy poniżej płacy minimalnej. Jesteśmy najgorzej wynagradzanymi pocztowcami na świecie - mówił w TOK FM Robert Czyż.
|
|
fot. Maciek Jaźwiecki / Agencja Wyborcza.pl

W czwartek pracownicy Poczty Polskiej przystąpili do strajku ostrzegawczego. Przez dwie godziny nie świadczyli żadnych usług. Wszystko po to, by zwrócić uwagę zarządu spółki na niskie wynagrodzenia i trudne warunki pracy. Jak mówił w "Pierwszym Programie TOK FM" Robert Czyż, przewodniczący Związku Zawodowego Pracowników Poczty, strajk był całkowicie legalny, nie można jednak wykluczyć, że akcji protestacyjnych będzie więcej.

Strajk w Poczcie Polskiej. Ile się tam zarabia?

- Ponad 80 proc. pracowników, czyli ok. 50 tys. osób, od stycznia 2024 r. ma na umowie o pracę kwotę 4023 zł brutto. To poniżej wynagrodzenia minimalnego w Polsce - wyjaśnił gość Wojciecha Muzala. Związkowiec podkreślił, że spółka zgodnie z prawem nie może płacić mniej, niż wynosi płaca minimalna, dlatego stosowana jest "kreatywna księgowość i różne triki". Pracownikom wypłacane są np. dodatki motywacyjne lub premie, które de facto nimi nie są.

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

- W 2015 r. stawka rekrutacyjna dla pocztowców wynosiła o 50 zł więcej niż ówczesna płaca minimalna. Do tego dochodziło 12 proc. premii, a dziś realnie zarabiamy mniej niż kilka lat temu. To jest skandal. Poczta to jedna z największych spółek Skarbu Państwa, a my, jej pracownicy jesteśmy najgorzej wynagradzanymi pocztowcami na świecie - podkreślił Czyż. I dodał, że nawet jeśli w innych krajach europejskich płace pracowników poczty nie są bardzo wygórowane, to tylko w Polsce zarabia się mniej niż płaca minimalna.

Związkowiec wskazał także, że obecny zarząd spółki próbował strajk zablokować. Jak podkreślił, pracownicy poczty przygotowali plakaty i ulotki, które rozwieszali i rozdawali w placówkach, by przygotować na strajk klientów, bo protest nie był w nich wymierzony. Jednak zarządowi spółki takie działania się nie spodobały.

Poczta w dramatycznej sytuacji. Redukcja etatów nie wystarczy. 'Tylko na tym stracę'

Strajk pocztowców. "Były próby zastraszania"

- Pojawiły się próby zastraszania naczelników urzędów pocztowych. Usłyszeli, że pracownicy nie mogą nosić przypinek, pikietować czy rozklejać plakatów mówiących o strajku. I wszystko to odbyło się na tak zwaną gębę, bo nie było żadnego oficjalnego pisma w tej sprawie. Zarząd swoją decyzję ogłosił na wideokonferencji - mówił gość TOK FM. Czyż zaznaczył jednocześnie, że współpraca związków zawodowych z obecnym zarządem poczty jest żadna. - Nie spodziewaliśmy się wielkiej miłości, ale nie spodziewaliśmy się też takiej ignorancji - dodał.

W ocenie gościa TOK FM, do pracowników poczty płyną sprzeczne sygnały. Z jednej strony kolejna ekipa rządząca mówi o konieczności ratowania spółki i zapewnia, że poczta jest potrzebna, a z drugiej strony pracodawca zdaje się kompletnie nie reagować na aktualną sytuację.

Trzaskowski wyciągnie 'zaskórniaki' dla kupców z Marywilskiej? 'Zostawię ich nie wolno'

- Chcemy pokazać pracodawcy, jak bardzo jesteśmy zdeterminowani w dążeniu do lepszego jutra i poprawienia bytu pracowników. Widzimy, co się dzieje. Rosnąca inflacja, wszystko drożeje, a my nadal zarabiamy poniżej minimalnej płacy krajowej. Za te pieniądze nie da się żyć - podsumował.