Gen. Kukuła straszy wojną. Będzie dymisja? "Przyzwyczaili go, że ma receptę na nieomylność"
W piątek na inauguracji roku akademickiego w Akademii Wojsk Lądowych we Wrocławiu szef Sztabu Generalnego Wojska Polskiego generał Wiesław Kukuła powiedział m.in., że wojsko przechodzi transformację, której celem są takie siły zbrojne, których potrzeba, aby wygrać wojnę. - Wszystko wskazuje na to, że jesteśmy tym pokoleniem, które stanie z bronią w ręku w obronie naszego państwa. I nie zamierzam ani ja, ani myślę żaden z was, przegrać tej wojny. Wygramy ją, wrócimy i będziemy nadal budować Polskę, ale coś się musi wydarzyć. Musimy zbudować siły zbrojne przygotowane do tego typu działa - powiedział gen. Kukuła.
Jego wypowiedź była szeroko komentowana przez polityków i publicystów. Jak mówił w TOK FM generał broni rezerwy dr Mirosław Różański każda osoba, która odpowiada za bezpieczeństwo kraju, powinna brać odpowiedzialność za swoje słowa, także szef sztabu generalnego. - Apelowałem o refleksję, nie tylko do pana Kukuły, ale też do tych osób, które są przełożonymi szefa sztabu generalnego, a także osób, które opowiadają za nasze bezpieczeństwo - zapewnił.
W jego ocenie za taką postawę gen. Kukuły stoi kilka faktów, w tym m.in. błyskawiczna kariera w latach 2016-2023, od stopnia pułkownika do stopnia generała. - Chyba politycy przyzwyczaili go do tego, że dzisiaj ten pan uważa, że ma receptę na nieomylność i może powiedzieć wszystko, o czym myśli - zauważył, zastrzegając, że tak jednak nie jest. Bo, jak tłumaczył, oficer zajmujący takie stanowisko powinien motywować swoimi przekazami, a nie straszyć. - A te słowa. Jestem przekonany, wystraszyły niejedną osobę w kraju - podkreślił w rozmowie z Karoliną Lewicką.
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
Generał Kukuła 'dobrym PR-owcem'
Gość TOK FM zwrócił przy tym uwagę, że gen. Kukuła jest "naprawdę dobrym PR-owcem".
- Przecież to on jest tą osobą, która przez ostatnie lata zasłynęła tym, że jego przekazy zawsze były nośne. To on wprowadzał formuły takich porównań jak np. wojska terytorialne, które nazwał terytorialsami. To się przyjęło, bo jest chwytliwe do ucha - przypomniał.
Jego zdaniem celem obecnej wypowiedź gen. Kukuły było zwiększenie powagi tak swojej instytucji, jak i swojego stopnia.
- Błyskawiczne kariery, awanse, dostrzeganie przez najważniejsze osoby w kraju, podnoszenie w każdym momencie i miejscu jego zasług spowodowało, że uwierzył w siebie. A słowa, które przekazał - absolutnie niefortunne i niewłaściwe - padły na zasadzie autopromocji. Nie sądzę, aby on to do końca przemyślał - podkreślił.
'Zdziwienie u partnerów i sojuszników'
Zdaniem gen. Różańskiego wystąpienie gen. Kukuły jest jednak "kroplą, która przelewa czarę goryczy". - Gdybym był pytany o zdanie, to bym rekomendował ministrowi obrony narodowej, by mocno się zastanowił, z kim współpracuje i czy można polegać na takim oficerze - wskazał.
I choć, jak dodał, dotyczy nas realne zagrożenie i przygotowujemy się na najgorszy z możliwych scenariuszy, to takie zachowanie nie powinno mieć jednak miejsca. Jak tłumaczył, "nie można w ten sposób straszyć społeczeństwa, a na pewno nie powinien to robić najważniejszy żołnierz Rzeczypospolitej".
Na uwagę prowadzącej, że "straszenie już jest obecne w polskiej przestrzeni politycznej", zastrzegł, że nie znaczy to, że mamy się z tym zgadzać. Tym bardziej że takie - i podobne - wypowiedzi z jednej strony "wzbudzają co najmniej zdziwienie u naszych partnerów i sojuszników". - A z drugiej strony może to potęgować i uzasadniać narracje Putina, który uważa, że to Zachód przygotowuje się do tego, by zagrażać Rosji, że to zachód jest odpowiedzialny za brutalną wojnę, którą mamy w Ukrainie - podkreślił.
'Kompetencje panu w ogóle się pomyliły'
Gen. Kukuła przekonywał także w wystąpieniu do wdrożenia służby powszechnej w Polsce. Wskazywał przy tym na największe wyzwanie stojące przed polską armią, w tym kryzys demograficzny i niskie tempo naboru do służby, podczas gdy "potencjał przeciwnika jest duży".
- Tego typu deklaracje absolutnie nie przysługują szefowi sztabu generalnego. O tym się powinni wypowiedzieć politycy i o tym powinien zdecydować parlament. Pewne prerogatywy i kompetencje panu się w ogóle pomyliły - skomentował gen. Różański.
Jak podkreślił, szef sztabu generalnego to nie osoba upoważniona do wyrażania opinii czy stanowisk politycznych. - Gdybyśmy literalnie przeczytali, jaki jest zakres jego obowiązków w ustawie o urzędzie ministra, to nie znajdziemy tam takich zapisów. Dlatego tego typu komentarze byłyby na miejscu, gdyby pan Kukuła przestał być czynnym żołnierzem, a byłby np. ekspertem akademickim. Ale dzisiaj to osoba instytucja - skwitował w TOK FM.