,
Obserwuj
Polska

"Najbardziej twardy zawodnik wytrzyma dwa miesiące". Tak pracuje się w Polsce

Kamil Śmiałkowski
4 min. czytania
29.12.2024 10:02
- Mobber nigdy nie przestanie mobbować. Jeśli firma wspiera tę przemoc, jeśli akceptuje te przemocowe zachowania, (...) będzie tylko na tym tracić - mówiła w TOK FM autorka książki "Masz się łasić" Katarzyna Bednarczykówna.
|
|
fot. Foto Olimpik/REPORTER

- My w Polsce mamy wciąż, zwłaszcza starsze pokolenie, dużą potrzebę posiadania autorytetów. Wsadzamy sobie jakichś ludzi na piedestał i wydaje nam się, że oni są nieskazitelni. Jeżeli faktycznie są ekspertami w danej dziedzinie, są uznani, mają literki 'prof.' przed nazwiskiem albo słuszny wiek i ogromne doświadczenie w pracy, to nie można powiedzieć o nich nic złego - tłumaczyła w audycji "Praca od podstaw" reporterka, dziennikarka, autorka książki "Masz się łasić" Katarzyna Bednarczykówna. - Oni właściwie mają prawo do wszystkiego i to im usprawiedliwia każde zachowanie - mówiła gościni Zuzanny Piechowicz. I przypomniała głośny list ponad 70 wybitych osób, które stanęły w obronie Maszy Potockiej. Z listu wynika, że jej zasługi są znacznie ważniejsze niż jakakolwiek wina.

Cała nadzieja w Zetkach

- Myślę, że osoby, nie tylko te, które doświadczyły przemocy psychicznej od Maszy Potockiej, ale w ogóle które doświadczyły jej w pracy, czytając list w obronie takiego zachowania, są zdruzgotane, że w ogóle w Polsce wciąż tak to wygląda - stwierdziła Bednarczykówna. Choć przyznała, że powstanie drugiego listu w kontrze i duże zainteresowanie mediów jest dobrym znakiem. - Nagle to jest bardzo gorący temat dyskutowany na wielu portalach, w wielu gazetach, w radiu i to pokazuje, jak ważna jest dyskusja społeczna, jak to się ściera. Ścierają się pokolenia, co pokazuje wagę tego tematu i pokazuje proces, w którym już zaczyna się coś zmieniać - przekonywała, doceniając to, że pierwszy list nie został bez reakcji i odpowiedzi.

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

Jej zdaniem taka dyskusja jest w Polsce bardzo potrzebna. - Ona obnaża też ten pokoleniowy problem, bo moim zdaniem otwarta walka z mobbingiem w przestrzeni publicznej, która się zaczyna i mówienie bez skrępowania o tym, że nie zgadzamy się na tą przemoc psychiczną, pokrywa się nam pięknie w czasie z tym, jak pokolenie Zet weszło na rynek pracy, czyli mniej więcej trzy, cztery lata temu - stwierdziła. Przekonywała, że asertywne Zetki, które odchodzą z pracy, gdzie nie są szanowane i nie boją się sądów, to spory problem dla właścicieli firm, którzy tylko wymyślają kolejne językowe sztuczki i zwroty mające "zbagatelizować zjawisko przemocy w pracy". - To już jest jedno z ostatnich westchnień tego sposobu myślenia. Przynajmniej mam taką nadzieję - oświadczyła gościni TOK FM.

Ciężar dowodu

Jakie spustoszenie w psychice może sprawić mobbing, pokazuje przedstawiona w książce Katarzyny Bednarczykówny historia Marty, świetnej i utytułowanej nauczycielki, która była gnębiona przez przełożoną. - Dyrektorka szkoły nie mogła sobie poradzić z ambicjami swojej podwładnej - tłumaczyła. W efekcie Marta od ponad trzech lat z powodu depresji nie wychodzi z domu, bo "wyjście przekracza jej możliwości". - Kiedy spotkałyśmy się pierwszy raz do rozmowy do książki, około dwa lata temu, ona bała się nawet wyjść na taras. Siedziałyśmy zamknięte w domu i Marta płakała co piętnaście minut, bo tak to przeżywała - opowiadała. Pozytywne w tej opowieści jest to, że przy wielkim wsparciu męża zdecydowała się złożyć sprawę do sądu i proces ten jest prowadzony przez bardzo empatyczną sędzię. Pozew jest już od pół roku zabezpieczony, a to oznacza, że poszkodowana dostaje od miasta zwrot kosztów za terapię i za leki.

- Jeżeli idziemy do sądu, to na nas spoczywa ciężar dowodu, to my musimy przedstawić w sądzie dowody, że ten mobbing był - tłumaczyła Bednarczykówna. A wymaga to zbierania maili, notatek służbowych, SMS-ów, wzywania świadków zachowań przemocowych. - To jest najtrudniejsze. Mobbing to przeważnie przemoc werbalna, więc często nie zostaje po niej ślad, poza ogromnym śladem w naszej psychice - mówiła.

Narzędzie do samoobrony

Historia Marty nie zakończyła się jeszcze happy endem, bo takich szczęśliwych zakończeń w tej książce nie ma. - Mobber nigdy nie przestanie mobbować. Jeśli firma wspiera tę przemoc, jeśli akceptuje te przemocowe zachowania, (...) będzie tylko na tym tracić - mówiła Bednarczykówna. - Najbardziej twardy zawodnik wytrzyma dwa miesiące, a potem zacznie się rozpadać, zacznie być dużo mniej wydajnym, używając tego okropnego języka korporacyjnego - dodała.

Wskazała, że w jej książce - obok rozdziałów opisujących przerażające historie przemocy - jest też praktyczna wiedza. Prawna, psychologiczna, taka która "pozwala nam zrozumieć mechanizmy myślenia mobbera".

W książce znajdziemy rozmowy z prawnikami, psychologami czy konsultacje z psychiatrką Julią Panikiewicz. - Pomogła mi zrozumieć, jakie są nasze podstawy wyniesione z domu, rodziny, z naszego wychowania. To dla mnie fascynujące i niewiarygodne, jak nasza uległość kształtuje się już w naszych domach rodzinnych - spuentowała.