advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:
,
Obserwuj
Polska

Jak może wybuchnąć epidemia? To polskie "zagłębie antyszczepionkowców"

oprac. AS tokfm.pl
4 min. czytania
04.12.2024 17:03
NIK wskazała, że mamy "poważne problemy" w związku z obowiązkowymi szczepieniami dzieci. Główny Inspektor Sanitarny zapowiedział zmiany, ale nowy system nie wyeliminuje wszystkich zagrożeń. - Mamy lekarzy, pielęgniarki, którzy zniechęcają do szczepień - mówił w TOK FM dr Paweł Grzesiowski.
|
|
fot. Iwona Burdzanowska / Agencja Wyborcza.pl

Raport Najwyższej Izby Kontroli pokazał słabości obowiązującego w Polsce systemu szczepień. NIK alarmuje, że wykazano 'poważne problemy z realizacją obowiązku szczepień ochronnych dzieci i młodzieży'. 'W Polsce obowiązek szczepień ochronnych ze względu na wiek, według danych GUS, obejmuje około 7,5 mln dzieci i młodzieży. W ostatnich latach liczba odmów szczepień wzrosła z ok. 40 tys. w 2018 roku do ponad 87 tys. w 2023 roku' - poinformowano. Raport dotyczy lat 2021-2023.

Główny Inspektor Sanitarny dr Paweł Grzesiowski, komentując w TOK FM wyniki pracy NIK-u, podkreślił, że choć odmów jest więcej, to nie można zapominać, że 'stan wyszczepienia w Polsce jest powyżej 90 proc. w większości miejsc w kraju'. - Tyle tylko, że właśnie nie mamy pewności, czy te dane są w 100 proc. sprawdzone, wiarygodne - mówił gość "Poranka Radia TOK FM".

Pewności nie mamy, bo polski system monitorowania szczepień nie jest nowoczesny, nie mamy np. elektronicznej bazy dotyczącej szczepień obywateli. - Jeszcze zanim trafiłem do GIS-u, to mówiłem, że system jest niewydolny ze względu na archaiczne podejście do rzeczywistości. To jest system z lat 60. ubiegłego wieku, oparty o papierowe dokumenty, które zakładamy w momencie urodzenia się dziecka - wyjaśnił rozmówca Anny Piekutowskiej. A skoro wszystko opiera się na papierowych dokumentach, to łatwo ten system obejść np. przez rodziców, którzy nie chcą szczepić dzieci.

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

- Musi powstać cyfrowa baza danych dzieci w Polsce, gdzie mamy PESEL dziecka i wszystkie szczepionki są wpisywane przez lekarzy, którzy te szczepionki wykonują. I wtedy nie będzie trzeba ani raportów papierowych, ani kart uodpornienia, tylko po prostu będzie system cyfrowy, baza danych i każde dziecko można sprawdzić - argumentował Główny Inspektor Sanitarny.

Szczepienia po nowemu. Nowy system rozwiąże wszystkie problemy?

Zmiana systemu nie wyeliminuje wszystkich zagrożeń. Jak przyznał gość TOK FM, nawet przy elektronicznej bazie nie da się uniknąć oszustw, za którymi stać będą np. lekarze. - Na przykład ktoś wpisze szczepionkę, której nie podał. Takie sytuacje mogą się zdarzać, ale już nie na taką skalę jak w tej chwili. Dziś system na pewno jest do zmiany - powtórzył, dodając, że to jest element, który najszybciej powinno się dać zmienić. Ale potrzebna do tego będzie zgoda Sejmu i podpis prezydenta. - Mamy po swojej stronie panią minister zdrowia. Nawet w piątek rozmawialiśmy z panią minister. Mam nadzieję, że w ciągu kilku najbliższych miesięcy takie zmiany prawne nastąpią - stwierdził Grzesiowski.

Szef GIS-u powtórzył, że w Polsce są lekarze, którzy 'pomagają antyszczepionkowcom się nie szczepić'. I choć dane dla całego kraju nie są złe (90 proc. wyszczepienia), to są miejsca, które zwracają uwagę, bo odbiegają bardzo od danych krajowych. Z raportu NIK-u wynika, że są miejsca, gdzie wyszczepialność dzieci wynosi mniej niż 20 proc. Najgorzej jest w Majdanie Królewskim na Podkarpaciu, gdzie poziom wyszczepienia wynosi zaledwie 17 proc.

- Takie dane powinny być absolutnie przeanalizowane. One mogą po pierwsze być niewiarygodne, czyli mogą zawierać błędy sprawozdawczości. A po drugie, gdyby się okazało, że to prawda, to musimy zastanowić się, co tam się wydarzyło. Gdzie jest siła, która napędza te odmowy. Czy to jest jakieś zagłębie antyszczepionkowe? Czy to jest np. lekarz, który pisze bardzo łatwo zwolnienie ze szczepienia. Musimy o tym mówić głośno, mamy lekarzy, pielęgniarki, położne, które aktywnie zniechęcają do szczepień. Należałoby się mocno zastanowić, czy takie osoby powinny mieć prawo wykonywania zawodu medycznego - podkreślił dr Grzesiowski.

'Zdradliwa' choroba zbiera żniwo. 70-krotny wzrost zachorowań na Lubelszczyźnie

Podkarpacie "zagłębiem antyszczepionkowym"

Raport NIK-u pokazał, gdzie mamy w Polsce 'zagłębie antyszczepionkowe'. Wyszczepialność najsłabiej wygląda na Podkarpaciu.

- Czy jest tak, że w takim regionie, który ma obniżoną odporność zbiorową, może np. w najbliższym czasie wybuchnąć jakaś epidemia? - pytała swojego rozmówcę Anna Piekutowska.

- Nie ma wątpliwości, że spadek uodpornienia jest faktem, który zwiększa ryzyko zachorowań epidemicznych. Im słabiej jest zaszczepiona populacja jakiegoś miasta, wsi czy miasteczka, jeżeli tam trafi chory (na chorobę zakaźną) i zetknie się z grupą dzieci, które są niezaszczepione, to oczywiście wybuchnie ognisko epidemiczne. Przerobiliśmy już to w historii kilkudziesięciu ostatnich lat - odpowiedział Główny Inspektor Sanitarny. Gość TOK FM podkreślił, że krzywdzące jest mówienie, że całe Podkarpacie czy Podlasie się nie szczepią. Ale są tam 'wyspy w pewnych powiatach czy gminach, gdzie tych szczepień jest wyraźnie mniej'. I to wymaga interwencji; trzeba sprawdzić, dlaczego w konkretnych gabinetach i przychodniach szczepi się mniej dzieci. - I dopiero potem musimy rozpocząć działania, bo jeśli jest tam antyszczepionkowy lekarz, to trzeba go zdyscyplinować - dodał. Sprawa jest poważna, bo jak powtórzył szef GIS-u: 'Tam, gdzie spadają szczepienia, tam wracają choroby zakaźne'.

Obecnie duży problem mamy z zachorowaniami na krztusiec. Dzieci powinny być szczepione, ale od lat rośnie odsetek tych, które nie zostały zaszczepione. Do tego dochodzą dorośli, którzy mogliby się szczepić, ale tego nie robią. Jak ocenił dr Grzesiowski, 'musimy zmienić cały system'. - Bo dorośli nie są szczepieni planowo i stąd jest tak dużo zachorowań - wyjaśnił.

Rząd rzuca linę Ordo Iuris? Chodzi o edukację zdrowotną. 'Ktoś tu mocno odleciał'

Co ważne, zdaniem Grzesiowskiego sytuacji nie zmieni jedynie unowocześnienie systemu dokumentującego szczepienia, czy egzekwowanie przepisów i nakładanie kar. Bez edukacji nie da się poprawić poziomu wyszczepialności. - To pokazują kraje, które bez kar, grzywien mają wysoką wyszczepialność. Trzeba po prostu w to środowisko wejść. Muszą tam wejść pielęgniarki środowiskowe, wolontariusze, ludzie, którzy edukują i próbują zmienić nastawienie rodziców do szczepień, bo nie mamy innych narzędzi. Musimy doprowadzić do tego, że ludzie zmienią poglądy lub będą pod pewną presją. Bo taka sytuacja, jaka jest teraz, że można się nie szczepić i znikać z systemu jest patologiczna - podsumował Główny Inspektor Sanitarny w rozmowie z Anną Piekutowską.