,
Obserwuj
Polska

"Lubię cię, ale na święta nie zaproszę". Kogo nie chcemy przy wigilijnym stole?

Kamil Śmiałkowski
2 min. czytania
23.12.2024 22:05
Wigilia to bardzo specyficzny wieczór. - To jest spotkanie, które jest przewidziane w gronie najbliższych osób, z rodziną. Chcemy, żeby w czasie kolacji wigilijnej było miło i spokojnie, i żeby nie było też jakichś nieprzyjemnych dyskusji politycznych czy konfliktu - mówiła w TOK FM dr Sabina Toruńczyk-Ruiz.
|
|
fot. Marcin Wołoszczak / Agencja Wyborcza.pl

Wigilijny zwyczaj przygotowania dodatkowego talerza dla strudzonego wędrowca wciąż funkcjonuje, ale ten talerz jest dziś raczej symbolem niż autentycznym zaproszeniem dla kogoś obcego. Co roku przed świętami można napotkać wyniki najrozmaitszych sondaży mówiących o tym, kogo byśmy zaprosili do wigilijnego stołu. Ale gościni "Popołudnia Radia TOK FM" dr Sabina Toruńczyk-Ruiz, adiunktka w Centrum Badań nad Uprzedzeniami wydziału Psychologii Uniwersytetu Warszawskiego i współpracowniczka Ośrodka Badań nad Migracjami, tłumaczyła, że jest raczej sceptyczna w traktowaniu tych wyników badań jako wskaźnika otwartości Polaków. Tym bardziej, że nawet same "te badania wyglądają różnie".

- Czasami pyta się respondentów o to, kogo oni by zaprosili do swojego stołu wigilijnego, a czasami o to, kogo uważają, że Polacy by zaprosili. Tutaj sposób sformułowania pytania ma bardzo duże znaczenie - mówiła gościni Anny Piekutowskiej.

W święta byle bez kłótni

- Trzeba pamiętać o tym, że to jest bardzo specyficzny kontekst - stwierdziła, przekonując, że pytanie o Wigilię nie określa ogólnej otwartości Polaków. - To jest spotkanie, które jest przewidziane w gronie najbliższych osób, z rodziną. Chcemy, żeby w czasie kolacji wigilijnej było miło i spokojnie, i żeby nie było też jakichś nieprzyjemnych dyskusji politycznych czy konfliktu - tłumaczyła.

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

Zdaniem ekspertki okres świąteczny nastraja nas bardziej pozytywnie wobec obcych, ale chyba niekoniecznie jest to kwestia zapraszania ich do wigilijnego stołu. - Może inaczej by było, gdybyśmy zapytali respondentów w okresie świąt o to, na ile by zaakceptowali np. Ukraińca, czy osoby innego pochodzenia jako swojego sąsiada. Tak zadane pytanie mogłoby rzeczywiście uchwycić większy poziom akceptacji w okresie świąt, niż ma to miejsce przed świętami - przekonywała.

Wigilia to jednak coś innego. - Właśnie ze względu na ten bardzo specyficzny kontekst, kiedy oczekujemy najbliższych osób, w dodatku takich, co do których jesteśmy raczej pewni, że się z nimi nie pokłócimy - stwierdziła. 

'Serce mi pęka'. Dla nich to nie będzie wesołe święta

Toruńczyk-Ruiz przekonywała, że możemy nawet lubić ludzi, ale nie chcieć spędzać z nimi Wigilii. - Właśnie ze względu na te obawy, że będzie miała miejsce jakaś nieprzyjemna dyskusja polityczna. Nie chcemy w czasie świąt rozmawiać na takie polaryzujące tematy - tłumaczyła.

- Nie chcemy zapraszać osób, co do których wiemy, że jest duże ryzyko, że mają inne poglądy od nas samych, ale też takich osób, które kojarzą się ogólnie z pewnym zaangażowaniem społeczno-politycznym. Nawet jeśli się z nimi zgadzamy, to możemy się obawiać, że inni uczestnicy tego spotkanie nie będą - mówiła gościni TOK FM. Jej zdaniem przyjęło się w polskich domach, że wyższy poziom zaangażowania społeczno-politycznego w czasie Wigilii nie jest wskazany.