,
Obserwuj
Polska

"Do końca nie wiemy, czy jesteśmy bezpieczni". Co da wielka kontrola szczepień?

4 min. czytania
01.04.2025 11:45
- Najłatwiej będzie opisać to jako narodowy spis zaszczepionych i niezaszczepionych dzieci oraz młodzieży w Polsce do 19. roku życia. Zostanie on dokonany na podstawie kart szczepień - tak o zapowiadanej kontroli kart szczepień obowiązkowych wszystkich dzieci w Polsce mówił w TOK FM główny inspektor sanitarny dr Paweł Grzesiowski.
|
|
fot. Mateusz Kotowicz/REPORTER / Mateusz Kotowicz/REPORTER
  • Ruszają masowe kontrole szczepień dzieci i młodzieży w całej Polsce;
  • Jak mówił w TOK MF dr Paweł Grzesiowski, to "narodowy spis zaszczepionych i niezaszczepionych;
  • "Do końca nie wiemy, czy jesteśmy bezpieczni. Tym bardziej, że jeśli mówimy o bezpieczeństwie epidemiologicznym polskiego społeczeństwa, to chodzi także o przypadki błonicy czy np. falę zachorowań na krztusiec" - mówił w TOK FM, główny inspektor sanitarny.

Główny inspektor sanitarny dr Paweł Grzesiowski zapowiedział rozpoczęcie na początku kwietnia kontroli kart szczepień obowiązkowych wszystkich dzieci w Polsce.

- Najłatwiej będzie opisać kontrolę jako narodowy spis zaszczepionych i niezaszczepionych dzieci oraz młodzieży w Polsce do 19. roku życia. Zostanie on dokonany na podstawie kart szczepień, bo obecny system w Polsce funkcjonuje na papierze - tłumaczył w TOK FM dr Paweł Grzesiowski.

Jak dodał od razu, do tej pory nie było takiej inicjatywy. Wskazał od razu, że powody kontroli są co najmniej dwa. - W ciągu ostatnich 10 lat zaobserwowaliśmy i dalej obserwujemy, że pewna grupa osób odmawia szczepień. Tak naprawdę nikt nie wie, ile tych osób jest, co oznacza, że do końca nie wiemy też, czy jesteśmy bezpieczni. Tym bardziej, że jeśli mówimy o bezpieczeństwie epidemiologicznym polskiego społeczeństwa, to chodzi także o przypadki błonicy czy np. falę zachorowań na krztusiec - dodał w rozmowie Przemysławem Iwańczykiem.

Wśród powracających zakaźnych chorób najwięcej w 2024 r. było zachorowań na krztusiec - 345 przypadków. W tym roku zanotowano 86 takich przypadków. W 2024 r. sanepid zanotował jeden przypadek hospitalizacji pacjenta, u którego stwierdzono odrę i cztery przypadki hospitalizacji pacjentów z różyczką. W tym roku do szpitala trafił jeden pacjent z różyczką.

Dr Grzesiowski zastrzegł też, że zebrane dane będą podstawą do zmian na system cyfrowy. W myśl zasady, jak mówił, by każde dziecko miało konto elektroniczne, w którym znajdą się informacje o wszystkich szczepieniach - dostępne dla wszystkich lekarzy, czy to podczas przyjęcia do szpitala, czy np. wakacyjnych wyjazdów.

"Ok. 1 proc. z całego rocznika" 

W Polsce obowiązek szczepień ochronnych ze względu na wiek obejmuje około 7,5 mln dzieci i młodzieży. Obligatoryjność szczepień nakłada ustawa o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych oraz rozporządzenie ministra zdrowia. - Czy jest możliwość, że karty szczepień gdzieś zaginęły i np. będą dzieciaki, o których w tym kontekście nie będzie nic wiadomo? - chciał wiedzieć prowadzący.

- Oczywiście, to tzw. dzieci zniknięte. My już dziś wiemy, że takich może być nawet 1 proc. w stosunku do całego rocznika - odpowiedział. Zastrzegł przy tym, że choć karty szczepień z punktu widzenia prawnego są przypisane do przychodni, to jednak są rodzice, którzy czasami "uzyskują" je od lekarzy. Bywa i tak, że niektórzy rodzice nie zgłaszają dziecka do lekarza rodzinnego ("wtedy karta jest w zawieszeniu: albo w oddziale noworodkowym albo trafia do stacji sanepidu"), inni z kolei kilka razy zmieniają przychodnię ("wtedy karta może zginąć gdzieś między jednym a drugim podmiotem leczniczym"). Cześć rodziców korzysta z kolei z prywatnej opieki zdrowotnej, np. z abonamentu. - A ponieważ taki punkt nie pobiera szczepionek z sanepidu, to wówczas takie dzieci też mogą zniknąć z systemu - dopowiedział.

"Szczepionki można uzupełnić na każdym etapie"

Obecnie obowiązek dotyczy ochrony przed 13 chorobami zakaźnymi. Jak zapewnił gość TOK FM, szczepienia przeciwko nim możemy zrealizować w każdym momencie - z wyjątkiem zakażeń Haemophilus influenzae, bo dzieciom powyżej 6 lat tego szczepienia już się nie wykonuje. - Pozostałe szczepionki można uzupełnić na każdym etapie. Robimy wtedy tzw. indywidualny kalendarz szczepień. Układa to najczęściej lekarz z dużym doświadczeniem wakcynologicznym. Chodzi o to, żeby szczepionki dobrać do wieku i liczby wcześniej podanych dawek - tłumaczył dr Grzesiowski.

Zapewnił przy tym, że zaszczepienie dziecka dodatkową dawką "zbędną", nie może być szkodliwe. - Jeżeli mamy pacjentów, którzy np. nie mają żadnych dokumentów, to zalecenie jest takie, aby szczepić ich od nowa. Przy czym, jeżeli ktoś dostanie zamiast trzech dawek szczepionki cztery albo pięć, to nie jest to związane z objawami przedawkowania czy nadmiernej stymulacji układu odporności - skwitował w TOK FM.

Najwyższa Izba Kontroli wykazała w swoim raporcie (opublikowanym w listopadzie 2024 r.), że brakuje dokładnych danych o liczbie osób, które powinny być zaszczepione, ilu osobom wykonano szczepienia i o liczbie odmów. Ze gromadzonych przez Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego danych wynika, że liczba odmów szczepień wzrosła z ok. 40 tys. w 2018 r. do ponad 87 tys. w 2023 r. (to ostatnie dostępne dane). NIK ostrzega, że dalszy wzrost odmów szczepień może doprowadzić do wybuchu epidemii groźnych dla życia chorób.

Błonica w Polsce. Grzesiowski w TOK FM: Lada moment ruszę kontrole szczepień