,
Obserwuj
Polska

Nie ma tygodnia bez agresji na medyków. "Dzwonią do mnie z całej Polski"

2 min. czytania
05.05.2025 18:19
Po brutalnym ataku nożownika na lekarza Bartosz Arłukowicz apeluje o zdecydowane działania prokuratury. - Oczekuję bardzo jednoznacznych działań: karania wszystkich tych, którzy biją, atakują i zabijają pracowników medycznych - mówi były minister zdrowia i europoseł PO w TOK FM.
|
|
fot. Mateusz Kotowicz/REPORTER

 

  • 35-letni funkcjonariusz Służby Więziennej zaatakował nożem ortopedę Tomasza Soleckiego - lekarz zmarł mimo udzielonej pomocy;
  • Bartosz Arłukowicz mówi o narastającej przemocy wobec medyków i braku reakcji państwa;
  • Polityk wskazuje na lata podsycania agresji m.in. przez antyszczepionkowców i skrajnych polityków;
  • Arłukowicz: Nieuchronność kary, a nie jej wysokość, odstrasza potencjalnych sprawców.

 

W ostatnich dniach mamy do czynienia z serią ataków na pracowników ochrony zdrowia. Do najtragiczniejszego w skutkach zdarzenia doszło tydzień temu, we wtorek. 35-letni pracownik Służby Więziennej Jarosław W. zaatakował nożem ortopedę Tomasza Soleckiego, zadając mu wiele ciosów w obrębie brzucha i klatki piersiowej. Lekarz - mimo udzielonej pomocy - zmarł. Jarosław W. trafił do aresztu, usłyszał zarzut zabójstwa. Potem do ataków doszło też m.in. w Gdyni i Pruszkowie.

- Ta agresja narasta. Jej przyczyn należy szukać w szczuciu jednych przeciwko drugim - mówił w "A teraz na poważnie" Bartosz Arłukowicz, europoseł i wiceprzewodniczący Platformy Obywatelskiej, w przeszłości lekarz i minister zdrowia. - Między innymi w zachowaniach pana Brauna, który sobie pozwolił na wejście do szpitala i "obywatelskie zatrzymanie" pani doktor [Gizeli Jagielskiej] czy w wypowiedziach antyszczepionkowców - dodał.

- Przez całą pandemię występowałem w radiach i telewizjach po kilka razy dziennie. Tłumaczyłem, że te szury antyszczepionkowe robią krzywdę ludziom - podkreślał gość Mikołaja Lizuta. Zaznaczył, że dzwonią do niego przewodniczący rad lekarskich z wielu miast w Polsce i mówią, że nie ma właściwie tygodnia bez agresji wobec pracowników ochrony zdrowia.

 

Drukowanymi literami do prokuratury

 

Arłukowicz przyznał, że poruszyła go sprawa z Pruszkowa, gdzie młody mężczyzna pobił pielęgniarkę. - Przyjechała policja, zabrała tego mężczyznę, po czym prokurator postawił mu zarzuty i wypuścił na wolność. Mówię to bardzo wyraźnie i drukowanymi literami: oczekuję od prokuratury zdecydowanych działań w tej sprawie. Każdy, kto podnosi rękę na lekarza, pielęgniarkę, ratownika bądź innego pracownika medycznego, który w tym czasie ratuje innych ludzi, powinien być surowo i bezwzględnie karany - podkreślał Arłukowicz.

Jak dodał, chodzi o to, żeby inni, którzy mieli podobne pomysły, widzieli, że to nie uchodzi płazem, 'że nie wychodzi się na wolność po kilku godzinach'. - Ja oczekuję od prokuratury bardzo jednoznacznej postawy i bardzo jednoznacznych działań: karania wszystkich tych, którzy biją, atakują i zabijają pracowników medycznych - mówił stanowczo polityk.

 

Ataki na medyków. Nieuchronność kary najważniejsza

 

W ocenie Arłukowicza to właśnie nieuchronność kary, a nie jej wysokość, odgrywa główną rolę w prewencji. - Podwyższanie kar to nie jest sposób na zmniejszenie liczby ataków. Na to wpłynie tylko i wyłącznie skuteczna, bezwzględna reakcja prokuratury i zbadanie potencjalnego agresora - mówił. - Jeśli ktoś był trzeźwy i nie jest chory, to powinien być poddany najsurowszym działaniom wymiaru sprawiedliwości i tego oczekuję od prokuratury - skwitował Arłukowicz.