,
Obserwuj
Polska

SN zdecydował. Czy to rozwieje wątpliwości ws. wyborów? "Mnie oburzyło, jak traktują obywateli"

Anna Siek
2 min. czytania
01.07.2025 21:10
Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych Sądu Najwyższego zdecydowała o ważności wyborów prezydenckich. Jak tłumaczył w TOK FM Krzysztof Izdebski, nie ma to wpływu na działania prokuratury, która zajmuje się zgłoszeniami ws. nieprawidłowości w komisjach wyborczych. Ekspert Fundacji Batorego przyznał, że oburzyło go zachowanie SN ws. protestów wyborczych.
|
|
fot. Źródło: Piotr Molecki/ East News

 

  • Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych Sądu Najwyższego stwierdziła ważność wyborów prezydenckich, które wygrał Karol Nawrocki. Zgłoszono trzy zdania odrębne;
  • Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych została powołana w czasach rządów PiS i nie jest uznawana za sąd między innymi przez Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej.
  • Bez względu na orzeczenie SN sprawą nieprawidłowości w niektórych komisjach zajmuje się prokuratura;
  • Krzysztof Izdebski - komentując w TOK FM wtorkową decyzję SN - przypomniał, jak SN potraktował autorów ok. 50 tysięcy protestów. "Mnie to oburzyło" - mówił.

 

"Sąd Najwyższy w składzie całej Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych stwierdził ważność wyboru Karola Nawrockiego na Prezydenta RP, dokonanego 1 czerwca tego roku" - głosi podjęta we wtorek wieczorem uchwała SN. Jak mówił prezesa tej Izby - Krzysztof Wiak, duża liczba wniesionych protestów wyborczych nie zwiększyła wagi podniesionych w nich zarzutów, zaś żadne z ustalonych uchybień nie miało wpływu na ogólny wynik wyborów.

SN i wybory. "Mnie to oburzyło"

Przypomnijmy, że do SN zgłoszono ponad ok. 54 tys. protestów. Zdecydowana większość z nich nie została rozpatrzona. Przypomniał o tym w "Mikrofonie TOK FM" Krzysztof Izdebski. Ekspert z Fundacji Batorego przyznał, że pewien aspekt całej sprawy jego osobiści oburzył. Chodzi o to, że SN w opublikowanym komunikacie przedstawił zdjęcia niektórych protestów, które nie zostały rozpatrzone.

- Dla mnie to był pokaz ogromnego poczucia wyższości prezes Manowskiej i - jak podejrzewam - sędziego Aleksandra Stępkowskiego, który jest rzecznikiem SN - w stosunku do ludzi, którzy złożyli protesty - stwierdził rozmówca Pawła Sulika. I dodał, że choć sąd miał prawo nie rozpatrywać tych protestów, "uznając hurtem, że nie zasługują, żeby je rozpatrzyć merytorycznie". - Ale nie zmienia to faktu, że mnie to osobiście oburzyło, jak traktują obywateli prezes Manowska i rzecznik Stępkowski - stwierdził.

Chwila prawdy o rencie wdowiej. Seniorzy zniecierpliwieni: Nie mogli tego powiedzieć od razu?

Czy decyzja SN ma wpływ na pracę prokuratury? 

Izdebski wyjaśnił też, że wtorkowa decyzja Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych Sądu Najwyższego nie ma wpływu na działania prokuratury w sprawach dotyczących wyborów. A - przypomnijmy - śledczy zajęli się nieprawidłowościami w niektórych komisjach. - To odrębna ścieżka. Było kilkanaście komisji, których dotyczą wątpliwości i prokurator powinien sprawdzić, czy była to - jak do tej pory wszystko na to wskazuje - kwestia nieumiejętności, zmęczenia, czy jednak doszło do przestępstwa przeciwko wyborom - powiedział gość TOK FM.

I przypomniał, że eksperci Fundacji Batorego w swoich publikacjach uznali, że "skala nieprawidłowości na pewno nie jest taka, że mogłaby prowadzić do konkluzji, iż to Rafał Trzaskowski wygrał wybory".

Posłuchaj: