,
Obserwuj
Polska

W Bieszczadach zezwolono na odstrzał niedźwiedzi, wiceminister ma inny pomysł. "Dziwna układanka"

3 min. czytania
11.07.2025 20:51
Zamiast odstrzelać niedźwiedzie w Bieszczadach, przenieść je do Tatrzańskiego Parku Narodowego? Na taki pomysł wpadł wiceminister klimatu i środowiska Mikołaj Dorożała. Zdaniem posłanki Lewicy Darii Gosek-Popiołek to nie jest dobre rozwiązanie. - Czy teraz rozpoczniemy jakąś dziwną układankę, w której kolejne zwierzęta będą przywożone w Tatry? - pytała w TOK FM.
|
|
fot. Mieczysław Michalak / Agencja Wyborcza.pl
  • Generalny Dyrektor Ochrony Środowiska zezwolił na odstrzał trzech niedźwiedzi z gminy Cisna w Bieszczadach, które podchodzą blisko domów;
  • Wiceminister klimatu środowiska zaproponował, by zwierzęta te zamieszkały w Tatrzańskim Parku Narodowym;
  • Ten kontrowersyjny pomysł komentowała w TOK FM posłanka Lewicy Daria Gosek-Popiołek.

Generalny Dyrektor Ochrony Środowiska (GDOŚ) zezwolił na odstrzał trzech niedźwiedzi brunatnych w Bieszczadach. Decyzja jest ważna do końca grudnia 2026 roku. To odpowiedź na postulaty władz gminy Cisna alarmujących, że zwierzęta podchodzą zbyt blisko domów. Decyzja oburzyła m.in. Fundację Dziedzictwo Przyrodnicze, która wystąpiła z apelem w obronie zwierząt.

- W przypadku tych trzech niedźwiedzi, ale też poprzednich wniosków składanych przez gminę Cisna, negatywnie wypowiedziała się Państwowa Rada Ochrony Przyrody. Jasno wskazała, że odstrzał zwierząt nie rozwiązuje problemu ich bytowania, a przede wszystkim podchodzenia pod siedziby ludzkie. Dlaczego? Bo one podchodzą pod domy dlatego, że czują jedzenie, które znajduje się w niczym niezabezpieczonych pojemnikach na odpady - skomentowała w TOK FM posłanka Lewicy Daria Gosek-Popiołek. Wcześniej razem z wicemarszałkinią Senatu Magdaleną Biejat podpisała się pod pismem do GDOŚ w tej sprawie.

"Dziwna układanka"

Wiceminister klimatu i środowiska Mikołaj Dorożała odnosząc się do decyzji GDOŚ w piątek na Facebooku napisał, że niedźwiedzie mogą zostać przeniesione do Tatrzańskiego Parku Narodowego. Jednak, by było to możliwe, wójt gminy powinien złożyć wniosek o wycofanie zgody na odstrzał tych zwierząt - poinformował. Dodał, że po relokacji niedźwiedzie będą objęte stałym monitoringiem.

W ocenie gościni TOK FM także i to rozwiązanie budzi szereg wątpliwości. - Zacznę od tej, którą podnoszą naukowcy znający się na funkcjonowaniu niedźwiedzi. To ssaki, które żyją na terenie Bieszczad, podczas gdy ekosystem Tatr jest inny. Może się więc okazać, że zwierzęta te nie będą w stanie utrzymać swojej diety tylko na tym, co znajdą w Tatrzańskim Parku Narodowym i zwrócą się w stronę siedzib ludzkich. Tym bardziej, to już znają i wiedzą, że tam może być jedzenie - wskazała.

Inna rzecz, jak wskazała, rodzi to pytanie, co z kolejnymi gminami. - Nie tylko gmina Cisna podnosi problemy związane z obecnością niedźwiedzi. (...) Czy teraz rozpoczniemy jakąś dziwną układankę, w której kolejne zwierzęta będą przywożone w Tatry? - pytała posłanka.

Jakie jest inne możliwe rozwiązanie? Jak mówiła gościni "Wywiadu politycznego", "nie ulega wątpliwości, że na korzyść współżycia przyrody i ludzie działa park narodowy, czyli pracownicy, straż parku narodowego, która może podejmować szereg różnego rodzaju działań". - Dlatego pojawia się pytanie, które musi paść, jeżeli mówimy o Bieszczadach, o Pogórzy Przemyskim. Co z Turnickim Parkiem Narodowym? - dodała.

Turnicki Park Narodowy to park, który według projektów miałby objąć obszar między Ustrzykami Dolnymi a Przemyślem, charakteryzujący się bardzo bogatą fauną i florą. Pierwsze postulaty jego utworzenia pojawiły się jeszcze przed II wojną światową.

Bądź strzelać do misiów w Bieszczadach? Adam Wajrak: Jestem wściekły