Będą strzelać do misiów w Bieszczadach? Adam Wajrak: Jestem wściekły
- Generalny Dyrektor Ochrony Środowiska pisze o 'realnym niebezpieczeństwie' dla człowieka i jego mienia;
- 'To wina ludzi' - pisze w gorącej reakcji na decyzję GDOŚ Adam Wajrak, dziennikarz i przyrodnik;
- Problem z niedźwiedziami podchodzącymi coraz bliżej domów zgłaszał też wójt gminy Solina. Adam Piątkowski wysłał petycję do premiera w tej sprawie.
Generalny Dyrektor Ochrony Środowiska zapewnia, że decyzję zezwalającą na odstępstwo od zakazu umyślnego zabijania niedźwiedzia brunatnego poprzedziła szczegółowa analiza sytuacji oraz narastająca liczba incydentów spowodowanych przez te zwierzęta.
Na Podkarpaciu w 2023 roku były dwa ataki niedźwiedzi na ludzi, od początku 2025 roku - jeden taki przypadek. Sytuacje, w których niedźwiedź podchodzi blisko domów, zdarzają się znacznie częściej. Co jakiś czas w lokalnych mediach pojawiają się nagrania takich 'wycieczek' pojedynczego osobnika albo niedźwiedziej matki z małymi.
Generalny Dyrektor Ochrony Środowiska pisze o 'realnym niebezpieczeństwie' dla człowieka i jego mienia. Wspomina o cyklicznych incydentach w gminie Cisna z udziałem konkretnych niedźwiedzi, które podchodzą do ludzi lub budynków mieszkalnych na odległość mniejszą niż 50 metrów.
Wcześniej Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Rzeszowie zgadzała się na płoszenie niedźwiedzi na terenie gminy Cisna przy użyciu petard, pistoletów hukowych, bezprzewodowych czujek ruchu z sygnalizatorem dźwiękowym, odstraszaczy dźwiękowych, pastuchów elektrycznych oraz klaksonów samochodowych. Zezwalała też na odławianie i wypuszczanie zwierząt w innej części Bieszczadów. To jednak niewiele dało, a niedźwiedzie wracały.
Niedźwiedzie przy budynkach. 'To wina ludzi'
'To wina ludzi' - pisze w gorącej reakcji na decyzję GDOŚ Adam Wajrak. Dziennikarz i przyrodnik podkreśla, że na odstrzał nie zdecydował się nawet rząd PiS i że niedźwiedź jest w Polsce skrajnie nieliczny. Dziennikarz przyznaje, że jest oburzony powodem odstrzału.
'Bo niedźwiedzie są uciążliwe i podchodzą pod zabudowania. No jasne, że podchodzą, jak ludzie walą wszystko do kompostowników, bo śmieci w bieszczadzkich gminach nie są zabezpieczane, bo fotobiznes nęci, czym się da te zwierzęta pod swoje czatownie, bo leśnicy walą żarcie pod ambony, bo w lasach bieszczadzkich rżnięcie drzew, a na połoninach w parku na borówkach grasują zbieracze (widziałem). ŻADEN Z TYCH PROBLEMÓW nie został rozwiązany. ŻADEN!!!' - grzmi Adam Wajrak we wpisie na swoim profilu na Facebooku.
Dziennikarz podkreśla, że aktualny rząd - podobnie jak poprzednie - ma gotową strategię zarządzania niedźwiedziami w polskich lasach, ale jej nie wdraża, żeby nie narazić się Lasom Państwowym. Adam Wajrak przekonuje też, że decyzja o odstrzale jest podejmowana wbrew opinii Państwowej Rady Ochrony Przyrody.
W Tatrach niedźwiedzi jest więcej, a nikt do nich nie strzela
Generalny Dyrektor Ochrony Środowiska zapewnia, że w Bieszczadach służby monitorują sytuację i edukują mieszkańców na temat zachowania w obecności dzikich zwierząt. To właśnie edukacja jest - zdaniem Adama Wajraka - kluczowa.
'Choć obiecywali ochronę przyrody, jak przychodzi co do czego, to trzęsą gaciami przed myśliwymi, leśnikami, samorządowcami itp. A problem na linii człowiek - niedźwiedź da się rozwiązać bez zabijania. Pokazuje to przykład Tatr, gdzie wchodzi 4 miliony turystów i gdzie mamy jedno z najwyższych zagęszczeń niedźwiedzi w Europie i gdzie - jak się okazuje - można niedźwiedziami, ale przede wszystkim ludźmi tak zarządzać, że nie ma kłopotów, choć kiedyś były gigantyczne' - czytamy we wpisie dziennikarza na FB.
Wajrak kończy go słowami: 'Jestem wściekły!'. Nie przekonują go zapewniania GDOŚ, że działania mają przede wszystkim zapewnić bezpieczeństwo, nie naruszając przy tym zasad ochrony przyrody.
Wójt Soliny pisze do Tuska w sprawie... niedźwiedzi. 'Jestem już bezradny'
Zezwolenie na odstrzał do trzech niedźwiedzi w gminie Cisna będzie obowiązywało do końca 2026 r., ma charakter interwencyjny i - jak podkreśla GDOŚ - daje możliwość eliminacji problemowych osobników tylko po wcześniejszym płoszeniu i gdy wystąpi konieczność strzału (może to dotyczyć jedynie osobników zbliżających się do ludzi albo często penetrujących siedliska ludzkie na terenie gminy Cisna). Przed odstrzałem niedźwiedzi mają być o tym poinformowane lokalne zarządy kół łowieckich.
Solina też chce strzelać
Problem z niedźwiedziami podchodzącymi coraz bliżej domów zgłaszał też wójt gminy Solina. Adam Piątkowski wysłał petycję do premiera w tej sprawie - najważniejszy jej punkt to redukcja populacji niedźwiedzi. Pod wnioskiem podpisała się niemal jedna trzecia mieszkańców gminy - półtora tysiąca osób.
Piątkowski podkreślał, że dotychczasowe środki nie przyniosły oczekiwanych rezultatów. - Ludzie domagają się konkretnych działań - przekonywał samorządowiec. Władze gminy Solina złożyły wniosek o zgodę na odstrzał pięciu niedźwiedzi. W tej sprawie decyzja jeszcze nie zapadła.
Będzie zmiana prawa?
Generalny Dyrektor Ochrony Środowiska Piotr Otawski zapowiedział projekt nowelizacji ustawy o ochronie przyrody. Ma ona umożliwić - w uzasadnionych przypadkach - wydanie zezwoleń na użycie broni gładkolufowej z gumowymi pociskami także przez inne służby.
W najnowszym komunikacie GDOŚ czytamy o planowanym projekcie ochrony niedźwiedzia brunatnego przez minimalizowanie sytuacji konfliktowych z jego udziałem na terenie województw podkarpackiego i małopolskiego. Program miałby ruszyć w przyszłym roku i jest planowany na cztery lata. To głównie prewencja: ograniczenie czynników wabiących dzikie zwierzęta na terenach zabudowanych i edukacja mieszkańców. Dodatkowo ma powstać specjalna grupa, której zadaniem będzie reagowanie na przypadki podchodzenia niedźwiedzi blisko ludzkich osad.