Awantura o niedźwiedzie w Bieszczadach. "Nie dajmy sobie wmówić, że to normalne"
- Jest zgoda GDOŚ na odstrzał trzech niedźwiedzi w Bieszczadach. To odpowiedź na postulaty władz gminy Cisna alarmujących, że zwierzęta podchodzą zbyt blisko domów;
- Decyzja oburzyła m.in. Fundację Dziedzictwo Przyrodnicze, która natychmiast uruchomiła internetową petycję pod hasłem: 'Nie zabijajcie bieszczadzkich niedźwiedzi!';
- Zgoda na odstrzał do trzech niedźwiedzi w gminie Cisna wywołała burzę w internecie. W komentarzach internautów ścierają się racje obrońców zwierząt i mieszkańców bieszczadzkich miejscowości;
- Były burmistrz Ustrzyk Dolnych, dziś poseł, Bartosz Romowicz (mieszkający w Ustrzykach) pisze w swoich mediach społecznościowych o hejcie, jaki się na niego wylał w związku z tym, że popierał ostrzejsze niż dotąd kroki dotyczące niedźwiedzi;
- Eksperci podkreślają, że jednym z głównych powodów śmiałości niedźwiedzi jest pozostawianie śmieci, głównie pokarmu. 'Konieczna jest edukacja nas wszystkich' - mówi zastępca dyrektora Bieszczadzkiego Parku Narodowego.
Generalny Dyrektor Ochrony Środowiska zezwolił na odstępstwo od zakazu umyślnego zabijania niedźwiedzia brunatnego. Zgoda obejmuje gminę Cisna i została wydana 7 lipca - po prośbach władz samorządowych i wcześniejszych próbach płoszenia zwierząt podchodzących coraz bliżej domów mieszkańców gminy.
Decyzja oburzyła m.in. Fundację Dziedzictwo Przyrodnicze, która natychmiast uruchomiła internetową petycję pod hasłem: 'Nie zabijajcie bieszczadzkich niedźwiedzi!'. Jej autorzy apelują o natychmiastowe wycofanie się z decyzji dotyczącej odstrzału trzech niedźwiedzi brunatnych w gminie Cisna i wdrożenie działań na rzecz zapobiegania sytuacjom konfliktowym na styku człowiek-niedźwiedź. Za przykład przyrodnicy podają Tatrzański Park Narodowy, gdzie sytuacja w ostatnich latach znacząco się poprawiła.
Autorzy petycji domagają się także od Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska tworzenia całorocznych stref ochrony w miejscach gawrowania niedźwiedzi (dziś działają tylko w sezonie zimowego odpoczynku), wydzielenia ostoi dla niedźwiedzia w miejscu projektowanych rezerwatów przyrody w Bieszczadach oraz na terenie, jaki miałby w przyszłości powiększyć Bieszczadzki Park Narodowy. Apelują też o wprowadzenie zakazu dokarmiania, nęcenia i wabienia zwierząt w ramach prowadzonej w Bieszczadach gospodarki łowieckiej (fundacja wspomina o całorocznym wyrzucaniu pokarmu, co oswaja niedźwiedzie z obecnością człowieka i może prowadzić do konfliktu z człowiekiem).
Wójt Soliny pisze do Tuska w sprawie... niedźwiedzi. 'Jestem już bezradny'
Zdaniem autorów petycji konieczne jest wsparcie lokalnych społeczności poprzez wprowadzanie i zakup specjalnych pojemników na odpady i kompostowników oraz uporządkowanie oficjalnych danych dotyczących liczebności niedźwiedzi. 'Obecnie w przestrzeni publicznej krążą różne liczby, które nie wynikają z badań naukowych prowadzonych w terenie, a z obciążonych błędem zawyżenia tzw. całorocznych obserwacji' - czytamy w petycji. Swój podpis pod apelem do Generalnego Dyrektora Ochrony Środowiska złożyło już ponad 8 i pół tys. osób (dane na czwartkowe przedpołudnie).
'Nigdy nie będzie normalne to, że niedźwiedź spaceruje po podwórku'
Zgoda na odstrzał do trzech niedźwiedzi w gminie Cisna wywołała burzę w internecie. W komentarzach internautów ścierają się racje obrońców zwierząt i mieszkańców bieszczadzkich miejscowości. Ci drudzy przekonują, że obawiają się o swoje bezpieczeństwo, bo niedźwiedzie podchodzą niemal pod ich okna.
Były burmistrz Ustrzyk Dolnych, dziś poseł, Bartosz Romowicz (mieszkający w Ustrzykach) pisze w swoich mediach społecznościowych o hejcie, jaki się na niego wylał w związku z tym, że popierał ostrzejsze niż dotąd kroki dotyczące niedźwiedzi.
'Nie dajmy sobie wmówić, że to normalne. Nigdy nie będzie normalne, że w środku dnia, w środku miejscowości, niedźwiedź spaceruje po podwórku, obok placu zabaw, gdzie żyją ludzie od wielu lat. Nikt nie podejmuje próby eliminacji zwierzęcia dla jakiejś ideologii, robi to dla zapewnienia bezpieczeństwa ludzi. Nikogo nie zaatakował? Bardzo dobrze, bo jakby zaatakował, to może niektórzy politycy obudziliby się' - czytamy we wpisie posła.
Romowicz dodaje, że niezależnie od hejtu i określania go jako 'mordercę zwierząt' zdania nie zmieni. 'Miejsce zwierząt dzikich jest w lasach, nie obok domów, szkół czy centrów miejscowości' - pisze poseł, publikując najnowsze nagranie niedźwiedzia w jednej z bieszczadzkich miejscowości.
Również Bieszczadzki Park Narodowy ma coraz więcej sygnałów od turystów, którzy widzieli niedźwiedzia w pobliżu ich miejsca noclegu, na podjeździe hotelu, nawet w centrum jakiejś miejscowości. Zwierzęta są widywane także na parkingach BPN.
- Wiadomo, że w górach nie ma koszy na śmieci, bo to największy wabik dla niedźwiedzia. Natomiast gdzieś te kosze muszą być i są przy punktach kasowych parku. Na noc są one zamykane w specjalnych kontenerach, żeby niedźwiedzie nie miały do nich dostępu, niemniej jednak ten zapach je wabi. W efekcie na naszych parkingach niedźwiedzie potrafią się pojawiać po zmroku, a w ostatnim czasie także pod wieczór i w ciągu dnia - mówi zastępca dyrektora Bieszczadzkiego Parku Narodowego dr Przemysław Wasiak.
Każdemu, kto znajdzie się w pobliżu niedźwiedzia, wiceszef BPN radzi być bardzo ostrożnym: nie robić zdjęć, nie nawiązywać żadnego kontaktu ze zwierzęciem, bardzo spokojnie wycofać się do auta, wezwać służby i najlepiej odjechać z tego miejsca. Dr Wasiak spodziewa się, że w przyszłości ten problem będzie narastał i będą potrzebne sposoby odstraszania niedźwiedzi z miejsc, w których może dochodzić do konfliktu z człowiekiem.
Dlaczego w Cisnej tak nie lubię PiS-u? 'To wszystko zasługa Lusi'
Od papierka po czekoladzie do ochrony całej populacji
- Konieczna jest edukacja nas wszystkich - mówi zastępca dyrektora Bieszczadzkiego Parku Narodowego. - To zadziwiające, że turyści wychodzą w góry z półtoralitrową butelką pełną wody czy napoju i natychmiast, gdy jest już pusta i lekka, chcą ją gdzieś zostawić. A przecież można ją zabrać ze sobą - rozkłada ręce dr Wasiak.
Tym, którzy krytykują mieszkańców bieszczadzkich miejscowości obawiających się o bezpieczeństwo, wiceszef BPN radzi pomyśleć o problemie szerzej. Naukowiec podkreśla, że przebywanie niedźwiedzi w pobliżu turystów to sytuacja konfliktowa, która wpływa na jego ochronę.
- Bo stopień ochrony zwierzęcia i stopień jego przetrwania w przyrodzie zależy też od tego, jak on jest postrzegany przez społeczności. Jeśli my zostawiamy śmieci, niedźwiedzie przychodzą i tworzy się konflikt. Niedźwiedź jest postrzegany jako niebezpieczeństwo, a przez to zagrażamy przetrwaniu gatunku. To łańcuch zależności. Powinniśmy unikać tworzenia sytuacji konfliktowych chociażby poprzez zabieranie śmieci - wyjaśnia zastępca dyrektora Bieszczadzkiego Parku Narodowego.
Sprawie przygląda się Instytut Ochrony Przyrody Polskiej Akademii Nauk
Burzliwą debatę w sprawie niedźwiedzi śledzi również Instytut Ochrony Przyrody Polskiej Akademii Nauk. I przypomina swoją opinię sprzed trzech lat - wydaną do wniosku gminy Cisna o odstrzał tych zwierząt.
Specjaliści podkreślają, że przyczyną obecnej sytuacji są niezabezpieczone odpady komunalne i powszechna dostępność pokarmu. Przekonują, że usunięcie niedźwiedzia z populacji jest ostatnią opcją, stosowaną tylko wtedy, gdy wszystkie inne środki zostały wykorzystane i okazały się nieskuteczne, a niedźwiedź jest bardzo agresywny.
Ostatnia porodówka w Bieszczadach wznowi działalność. 'Ale to nie jest koniec kłopotów'
Naukowcy zwracają uwagę, że wykorzystywanie bliskości ludzkich osad przez młode niedźwiedzie i samice z młodymi jest naturalnym i adaptacyjnym zachowaniem. Pomaga to uniknąć dzieciobójstwa, którego dopuszczają się dorosłe samce. Najwięcej takich przypadków jest wiosną, kiedy młode niedźwiedzie - odstawione przez matki - szukają pożywienia.
W swojej opinii naukowcy PAN zaznaczają, że liczebność populacji nie determinuje liczby konfliktów na linii człowiek-niedźwiedź, bo zależy to od wielu czynników, w tym działalności człowieka, i zmienia się w zależności od pory roku czy obszaru. Instytut Ochrony Przyrody Polskiej Akademii Nauk nie ma wątpliwości, że liczba osobników podawana przez GUS jest nienaukowa, niewiarygodna i zawyżona. Naukowcy wskazują na pilną potrzebę powoływania profesjonalnej grupy interwencyjnej i grupy doradczej ds. niedźwiedzi tak, by ewentualna ich eliminacja była przeprowadzana w danym miejscu przez profesjonalny zespół.
Nie powinni tego dokonywać - zdaniem ekspertów z PAN - myśliwi z broni palnej w lesie, ponieważ ryzyko zranienia i pomylenia zwierzęcia jest znaczne.
Autorzy opinii wskazują także na konieczne podnoszenie świadomości społecznej na temat właściwego zachowania w obszarze występowania niedźwiedzi i konsekwencji dokarmiania tych zwierząt, zarówno celowego (np. w celu fotografowania), jak i niezamierzonego (np. wabienie zwierząt kopytnych dla celów polowania). 'Jest to ryzykowna gra, która może przynieść ludziom poważne problemy' - czytamy w opinii, która kończy się apelem: 'Program ochrony niedźwiedzia brunatnego w Polsce czeka już ponad dekadę. To najwyższy czas na jego wdrożenie!'.