Bunkrów to tu nie ma? W Poznaniu mają być. Ładne, deweloperskie
- Jacek Jaśkowiak chce dogadać się z deweloperami i zdjąć z nich niektóre obowiązki w zamian za odpowiednio wyposażone schrony w halach garażowych;
- Jeden taki schron miałby powstać w hali na samochody w budynkach planowanych w miejscu dawnego marketu na północy Poznania;
- Jednak przeciwko budowaniu bloków w tym miejscu protestują mieszkańcy okolicznych osiedli.
Jacek Jaśkowiak chce dogadać się z deweloperami stawiającymi nowe bloki w mieście i zdjąć z nich niektóre obowiązki - w zamian za odpowiednio wyposażone miejsca ochrony ludności w halach garażowych. - Chcę w tym zakresie wykorzystać doświadczenia ukraińskie z Kijowa czy naszego partnerskiego miasta - Charkowa - przekazał prezydent Poznania podczas rozmów z dziennikarzami przy otwarciu nowej inwestycji pod Centrum Kultury Zamek.
Jaśkowiak był dopytywany przez dziennikarzy, jak chce budować schrony i czy budowa nowych miejsc tego typu to realna perspektywa na najbliższych kilka lat. - Zamiast dróg rowerowych czy przedszkoli inwestorzy mogliby stawiać hale garażowe o mocniejszych stropach. Tak buduje się w Szwajcarii czy Finlandii - wskazał prezydent i zadeklarował, że zamierza na ten temat rozmawiać z inwestorami.
Atutem tego typu rozwiązań jest dostęp do niezbędnych instalacji: wodociągowych, elektrycznych czy kanalizacji. Miejsca schronienia dla ludności muszą mieć też dobrą wentylację, a takie są z reguły montowane w podziemnych halach garażowych.
Po trzech latach wojny w Polsce wciąż tego nie ma. 'Trochę mnie zatkało'
Schron na osiedlu, którego nie chcą mieszkańcy?
Schron w hali na samochody ma się pojawić w budynkach planowanych w miejscu dawnego marketu na północy Poznania. Przeciwko budowaniu bloków protestują tam jednak mieszkańcy okolicznych osiedli.
W rozmowie z "Głosem Wielkopolskim" prezydent Jaśkowiak dopuścił możliwość zbudowania tam osiedla w imię kompromisu, na który składa się właśnie stworzenie miejsc ochrony ludności dla mieszkańców sąsiednich bloków.
Obecnie w miejscach tymczasowego schronienia w Poznaniu mogłoby pomieścić się zaledwie 40 tysięcy osób. W ciągu czterech lat ta liczba ma się zdecydowanie zwiększyć. Wszystkie obiekty mają być też dokładnie oznaczone, a poszczególne symbole mają być czytelne i jednoznaczne w interpretacji dla mieszkańców miasta.