Wojtyła nie krył księży pedofilów? Ekke Overbeek odpowiada na ustalenia dziennikarzy "Rzeczpospolitej"
Według ustaleń "Rzeczpospolitej" Karol Wojtyła jako krakowski arcybiskup nie tuszował spraw pedofilii w Kościele. - Pytanie nie jest, czy Karol Wojtyła mógł robić więcej. Pytanie jest, czy Jan Paweł II mógł robić więcej. To centralne pytanie mojej książki - mówił jednak w TOK FM Ekke Overbeek.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Czy informacje z krakowskiego archiwum rzucają nowe światło na walkę Karola Wojtyły z pedofilią w Kościele katolickim?
- Jakie zarzuty wobec tekstu "Rzeczpospolitej" ma Ekke Overbeek?
"Rzeczpospolita" opublikowała w ubiegłym tygodniu artykuł swoich dziennikarzy, którzy udali się do niedawno otwartych archiwów krakowskiej kurii. Z ich kwerendy wynikało, że Karol Wojtyła jako metropolita krakowski nie patyczkował się z kapłanami pedofilami. "Nie przenosił księży z parafii do parafii, gdy dowiedział się o ich przestępczej działalności, ale podejmował szybkie działania, a niektóre jego decyzje były jak na tamte czasy ponadstandardowe" - piszą Tomasz Krzyżak i Piotr Litka.
To przeczy ustaleniom holenderskiego dziennikarza Ekkego Overbeeka, który w książce o wiele mówiącym tytule "Maxima culpa. Jan Paweł II wiedział" przekonywał, że papież tuszował pedofilię.
- Pytanie nie jest, czy Karol Wojtyła mógł robić więcej. Pytanie jest, czy Jan Paweł II mógł robić więcej. To centralne pytanie mojej książki - mówił w nowej audycji TOK FM "Zapytam inaczej" Overbeek. - Dlaczego mając wiedzę, że takie rzeczy dzieją się w Kościele, przez dwadzieścia lat swojego pontyfikatu nie reagował - dodał.
Dziennikarz przypomniał, że papież, kiedy dowiedział się o skali molestowania w amerykańskim Kościele, wiedział doskonale, z czym się mierzy, skoro miał do czynienia z problemem jako krakowski arcybiskup. - Dlaczego jako papież nie chciał się spotkać z ofiarami, dlaczego oskarżał wszystkich dookoła, że działają w złej wierze? - pytał.
Tymczasem Anna Piekutowska podkreślała, że tekst w "Rzeczpospolitej" dotyczy działań Wojtyły jako biskupa. - Zasłona dymna. Autorzy znowu systematycznie ignorują ofiary, nie rozmawiają z nimi - ocenił jej gość. Jak podkreślił, zarówno on, jak i Marcin Gutowski z TVN24 oddali głos pokrzywdzonym.
- Po drugie widzimy tylko to, co Kościół chce, żebyśmy widzieli. Piszą na podstawie informacji, do których Kościół chce, żebyśmy mieli dostęp. Pytanie, czy ktoś nie oczyścił archiwum i co jest w tajnym archiwum - podkreślał Overbeek.
Zarzucił też autorom "Rz" przemilczanie faktów, które nie pasują do ich tezy. - Że kuria najpóźniej w 1969 roku dowiedziała się, że Surgent (Eugeniusz, duchowny - red.) molestował chłopaka. Przemilczają fakt, że zaraz potem Wojtyła de facto umieścił Surgenta w klasztorze. Omijają fakt, że Wojtyła dał mu własną placówkę, wioskę - wymieniał.
Krzyżak i Litka piszą, że Wojtyła często działał szybciej niż milicja w sprawach molestujących księży. - Jak się czyta akta z archiwum SB, widzisz, że on nawet nie wysłuchuje księdza. Nie jest zainteresowany obroną księdza Surgenta, już go wydala z diecezji. O czym to świadczy? Że doskonale wiedział - stwierdził Overbeek. I przypomniał, że kapłan później działał w diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej.
- Nic się nie zmienia. To jest damage control, ograniczenie szkód - ocenił gość TOK FM.
Źródło: TOK FM